
Zarobki lekarza w Braniewie, który za pracę w 2024 r. otrzymał 1 mln 800 tys. zł to nie jedyna kontrowersyjna kwestia związana z tamtejszym szpitalem. Jak dowiedziała się Interia, placówka funkcjonowała w systemie, który obecny starosta braniewski określił jako "rodzina na swoim". Choć pieniędzy na gigantyczne wynagrodzenia nie brakowało, nie wystarczyło ich na remont przeciekającego dachu.
Polsat News Na początku lipca Interia i Polsat News opisywały przypadek jednego z lekarzy z Powiatowego Centrum Medycznego w Braniewie. Mężczyzna tylko w 2024 r. zarobił 1 mln 800 tys. zł .
W ciągu miesiąca miał rozliczać ponad tysiąc godzin , choć ten ma ich jedynie 744. Co więcej, wystawiał faktury, z których wynikało, że przez 24 godziny jeździł w karetce i jednocześnie zabezpieczał oddział chirurgii lub świadczył usługi w ramach nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej. Oznacza to, że pozyskiwał pieniądze z dwóch lub nawet trzech źródeł naraz .
"Rodzina na swoim". Wypływają kolejne fakty o szpitalu powiatowym w Braniewie
Pytanie o to, jak to możliwe, że lekarz mógł funkcjonować w takim systemie, Interia zadała obecnemu staroście braniewskiemu Leszkowi Dziągowi . Jak wskazywał samorządowiec, sprawy nie można sprowadzać tylko do osoby jednego medyka, ale zwrócić uwagę na to, "kto zatwierdzał jego umowy, kto przyjmował faktury, kto kontrolował nakładające się godziny i kto wyrażał zgodę na wypłatę tak ogromnych kwot".
Jak wskazywał, w czasie gdy w szpitalu pracował wspomniany lekarz, funkcję prezes Powiatowego Centrum Medycznego w Braniewie pełniła Bożena Duduś . Do końca kwietnia 2024 r. nadzór właścicielski nad spółką sprawowały władze powiatu - na ich cele stał ówczesny starosta braniewski Karol Motyka .
Sprawami szpitala zajmował się etatowy członek Zarządu Powiatu Krzysztof Kowalski . - Ówczesna prezes Bożena Duduś to kuzynka Krzysztofa Kowalskiego. Z kolei syn Kowalskiego świadczył usługi dla szpitala jako informatyk. W placówce zatrudnione były także inne osoby powiązane rodzinnie lub osobiście z ówczesnym układem zarządzającym - mówi Interii Leszek Dziąg.
Z ustaleń portalu wynika, że w szpitalu pracował też ówczesny chłopak córki Bożeny Duduś , który zatrudniony był jako dyrektor do spraw techniczno-administracyjnych oraz prokurent spółki.
Pieniądze na wynagrodzenia lekarza milionera były, brakowało ich na niezbędny remont
Rodzinne powiązania w nadzorze szpitala i zarobki lekarza-milionera to jednak nie wszystko. Obecne władze wskazują też na stan techniczny, w jakim zastali placówkę. - Każdy dzień przynosił kolejne informacje na temat przeciekającego dachu , pękających rur, awarii, konieczności doraźnego łatania usterek i spraw infrastrukturalnych, które w szpitalu mają bezpośrednie znaczenie dla bezpieczeństwa pacjentów, personelu i ciągłości pracy - mówi w rozmowie z Interią obecna prezes Powiatowego Centrum Medycznego w Braniewie Agnieszka Grzelak .
Jak dodaje, sprawa dachu była kwestią priorytetową. - Zalegający śnieg, wzrost temperatury oraz opady deszczu powodowały zalewanie sal oraz pomieszczeń magazynowych - wskazuje.
Starosta Leszek Dziąg stwierdził, że temat dachu to "symbol tamtego okresu". - Doszło do absurdalnej sytuacji, w której na nieszczelnym dachu zamontowano panele fotowoltaiczne - powiedział samorządowiec.
O sprawę Interia zapytała byłego członka Zarządu Powiatu Krzysztofa Kowalskiego. - Nie mieliśmy wystarczających środków finansowych w budżecie, żeby wymienić cały dach, a zauważmy, że budynek jest z 1975 roku - tłumaczy rozmówca portalu.
Postępowanie w sprawie podejrzenia nadużyć i działania na szkodę Powiatowego Centrum Medycznego w Braniewie prowadzi obecnie Prokuratura Rejonowa w Elblągu. Oprócz tego placówka wszczęła postępowanie cywilne wobec byłej prezes Bożeny Duduś.