
Potrzebujemy zwielokrotnienia produkcji rakiet do systemów Patriot; wojna na Bliskim Wschodzie pokazała, jak szybko można zużyć zapasy - powiedział wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. - Jeżeli rakiety będą budowane w Europie, a Polska będzie w tym uczestniczyć, to tylko się cieszyć - dodał.
Na konferencji prasowej po powrocie ze szczytu NATO w Ankarze szef MON Kosiniak-Kamysz i szef MSZ Radosław Sikorski zostali zapytani o postawę USA wobec partnerów z Europy, w tym deklarację prezydenta USA ws. możliwego udzielenia przez USA Ukrainie licencji na produkcję pocisków do systemów przeciwlotniczych Patriot.
Jak ocenił, to pokazuje, jak bardzo USA zależy na tym, by Ukraina miała się czym bronić przed rosyjskimi rakietami.
Nawiązał też do sprawy przekazania części tych rakiet - typu PAC-3 MSE - przez Polskę Ukrainie w ostatnich miesiącach. Jak ocenił, krytykujący ten krok politycy „PiS i Konfederacji chyba nie zdawali sobie do końca sprawy, że przecież tych rakiet nie można użyć czy przekazać bez zgody USA”.
Kosiniak-Kamysz dodał również, że Polska jest zainteresowana wszelką współpracą, jeśli chodzi o serwisowanie czy produkcję pocisków do Patriotów. - Potrzebujemy zwielokrotnienia produkcji rakiet do systemów Patriot. Wojna na Bliskim Wschodzie pokazała, jak szybko można zużyć zapasy, jak trudno jest wytwarzać je tylko w jednym miejscu w USA - mówił.
Jak dodał, USA „przyjechały na szczyt w Ankarze z jasnym przesłaniem: chcemy więcej transatlantyckich inicjatyw gospodarczych; czyli również przenosić produkcję naszego sprzętu do Europy”. - Polska może być i będzie hubem tego typu, skorzystamy również ze środków europejskich, by to realizować - zadeklarował szef MON.
Zgodził się z nim Sikorski, który ocenił, że Amerykanie już zdają sobie sprawę, że potrzebują przyspieszyć procedury transferu technologii, a w tym celu potrzebują wchodzić w spółki joint venture w Europie, po to, by część amerykańskiego sprzętu była produkowana tu, gdzie jest potrzebna”.
W poniedziałek wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz, informując o przekazanych Ukrainie środkach, wymienił m.in. pociski do systemu Patriot, podkreślając, że przekazana liczba pocisków to „margines naszych zdolności” i „nie wpływa na zdolności obrony powietrznej Polski”.
Doniesienia o przekazaniu tych pocisków - wykorzystywanych w Patriotach, które obecnie stają się podstawą polskiej obrony powietrznej - spotkały się z kontrowersjami ze strony opozycji, która zarzucała MON decyzję, która mogła obniżyć zdolności obronne Polski.
We wtorek w Ankarze Polska, USA i trzy kraje europejskie podpisały porozumienie dot. serwisowania tych pocisków w Europie. Kosiniak-Kamysz tłumaczył, że ma to kluczowe znaczenie, gdyż proces serwisowania pocisków - obejmujący wysyłanie ich do USA i z powrotem - potrafi trwać nawet ok. dwóch lat.
Z kolei w środę Trump podczas konferencji z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim zapowiedział, że Ukraina może otrzymać licencję na produkcję pocisków do Patriotów - które w najnowszej wersji są produkowane jedynie w zakładach USA i w Japonii, a inne państwa - w tym Polska i Niemcy - zabiegają o możliwość produkcji ich na w Europie.
MIM-104 Patriot to mobilny system rakietowy ziemia-powietrze zaprojektowany jeszcze pod koniec lat 60., produkowany w zakładach Raytheon Missiles & Defense w Tucson w stanie Arizona wszedł do służby w armii Stanów Zjednoczonych w 1984 r. W skład zestawu wchodzi radar zdolny wykrywać cele oddalone o ponad 150 km, który może śledzić i naprowadzać rakiety jednocześnie na wiele z nich. Maksymalny zasięg systemu jest zależny od wersji wykorzystywanych rakiet. Polska zamówiła łącznie 8 baterii tego systemu, z których pierwsze osiągnęły pełną gotowość operacyjną w grudniu ub.r.
W skład baterii, oprócz radaru, wchodzi też stacja kierowania ogniem, zespół wyrzutni (ich liczba jest zmienna, np. w standardzie amerykańskim jest ich sześć, a w systemach zakupionych m.in. przez Polskę – osiem), centrala łączności umożliwiająca działanie z innymi skoordynowanymi systemami obrony przeciwlotniczej, a także pojazdy transportowe i serwisowe. Systemy Patriot uznawane są za jedne z najskuteczniejszych na świecie, są też jednak niezwykle drogie – wedle szacunków, koszt jednej baterii to ok. 1 miliard dolarów.(PAP)
mml/ pab/ ugw/