Potrzebuję się wygadać. Mając 20-30 lat cieszyłem się życiem, nie martwiłem się za bardzo niepowodzeniami w związkach i powoli zanikającymi relacjami z przyjaciółmi. Obecnie przekroczyłem 40stkę, ostatni mój związek rozpadł się 5 lat temu, a dawni przyjaciele są zajęci swoimi rodzinami i karierami - rzadko się widujemy. Sam trochę nie dostrzegałem, jak te relacje stopniowo zaczęły zanikać. Stopniowo każdy zajął się swoim życiem, które poszło do przodu, a u mnie po ostatnim związku życie zatrzymało się w miejscu. Dziś czuję dominującą pustkę. Nie ma weekendowych wypadów z kumplami, nie umiem odnaleźć się w modern dating, a roku na rok poczucie samotności tylko rośnie i nie wiem za bardzo jak sobie z tą świadomością radzić. Mam poczucie, że włożyłem za mało wysiłku w relacje i ich utrzymanie, jakby obecność ludzi w moim życiu była oczywistością. A była nią tylko do pewnego etapu. submitted by /u/Thick_Personality303 [link] [komentarze]