
Rosyjscy hakerzy wykradli maile oraz dane urzędników i pracowników Ministerstwa Spraw Zagranicznych w Wielkiej Brytanii - informuje The Telegraph. Atak jest częścią szerszej akcji nazwanej FortiBleed, który objął ok 80 tys. połączeń.
Pixabay.com/StockSnap Szukając sposób na dostanie się do wewnętrznej sieci, hakerzy wykorzystali poprzednio wykradzione dane , które umożliwiły im na włamanie się do strzeżonej infrastruktury informatycznej.
Lista dostępów, na którą powołuje się The Telegraph, zawiera maile, dane osób oraz hasła, które umożliwiają " infiltrację " kluczowych systemów w Wielkiej Brytanii. Hakerzy, którzy udostępnili dane, wycenili dostęp do listy na 60 tys. dolarów .
Wśród kont, które wyciekły, znajdują się m.in.: dane dostępu dla informatyków brytyjskich ambasad w Tajlandii i na Mauritiusie oraz urzędników z Derbyshire oraz Waltham Forest we wschodnim Londynie.
Atak hakerski w Wielkiej Brytanii. Dostępy udostępniono w "darknecie"
Ponadto w bazie danych są także poufne dane dotyczące kluczowych z perspektywy działania państwa instytucji, m.in. National Health Service - systemów służby zdrowia w Wielkiej Brytanii.
Dr Saif Abed , doktor i były współpracownik NHS wskazał, że skutki tego wycieku mogą być katastroficzne . - Dokładnie tego typu atak może rozpocząć udostępnianie złośliwego oprogramowania, które będzie katastrofalne w skutkach. Może to zagrozić wszystkim pacjentom na terenie całego kraju - mówi były medyk cytowany przez The Telegraph.
Nie ma bezpośrednich dowodów, na zaangażowanie w atak Rosji, jednak analiza kodu wykazała, że narzędzia hakerskie napisane zostały w języku rosyjskim . Narodowe Centrum Cyberbezpieczeństwa wezwało do natychmiastowego odizolowania wszystkich zainfekowanych urządzeń.