
Dramatyczne chwile przeżyła w Łebie kobieta, która była przekonana, że jej mąż utonął w Bałtyku. Na poszukiwania ruszyły dziesiątki ratowników i funkcjonariuszy. Po niemal dwóch godzinach okazało się, że 28-latek spacerował brzegiem morza i nie wiedział o prowadzonej akcji.
Z tego artykułu dowiesz się:
Jak doszło do akcji poszukiwawczej w Łebie.
Dlaczego mężczyzna był przekonany o utonięciu.
Jakie służby uczestniczyły w akcji poszukiwawczej.
Co zdarzenie w Łebie mówi o potrzebie rozwagi na plaży.
Akcja poszukiwawcza w Łebie. „Myślały, że utonął"
W czwartek wieczorem w Łebie ruszyła ogromna akcja poszukiwawcza. Zaczęło się od zgłoszenia kobiety, której mąż wszedł do wody i zniknął rodzinie z oczu. Przerażona małżonka była przekonana, że mężczyzna tonie i zawiadomiła o sytuacji służby.
Akcja poszukiwawcza trwała przez niemal dwie godziny . „W działania zaangażowano dziesiątki ludzi oraz ogromne siły i środki: ratowników Gniewińskiego WOPR, ratowników SAR, Państwową Straż Pożarną, Policję, zespoły ratownictwa medycznego i inne służby. W tym samym czasie na plaży dramat przeżywała żona z córką, przekonane, że ich mąż i tata utonął" - napisał prezes portu jachtowego w Łebie Leszek Paszkowski. W akcji wykorzystano łodzie ratownicze, quady, motorówki, a nawet śmigłowiec marynarki wojennej.
Ostatecznie 28-latek odnalazł się cały i zdrowy. Okazało się, że nie mówiąc nic rodzinie, wybrał się na długi spacer brzegiem morza. „Nie miał świadomości, że trwa zakrojona na szeroką skalę akcja ratunkowa" - dodał Leszek Paszkowski.
„Rozsądek na plaży to wyraz szacunku"
„To zdarzenie pokazuje, jak poważne konsekwencje może mieć brak rozwagi. Każde zgłoszenie o możliwym utonięciu traktowane jest przez służby z pełną powagą - liczy się każda minuta, a stawką jest ludzkie życie. Dlatego korzystając z uroków Bałtyku , pamiętajmy o odpowiedzialności nie tylko za siebie, ale również za swoich bliskich i wszystkich, którzy w razie potrzeby ruszają na pomoc" - dodał.
Podkreślił też, że „ rozsądek na plaży to nie ograniczenie wolności, ale wyraz szacunku". „Dla życia, zdrowia oraz pracy ratowników i innych służb. Nie dopuśćmy, aby przez chwilę bezmyślności uruchamiane były ogromne siły ratownicze, podczas gdy gdzie indziej ktoś może naprawdę potrzebować natychmiastowej pomocy" - napisał.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET
Tu się dzieje