RAK
    Atak tortem na prezydenta Poznania. Urząd zaostrzył zasady. "Prowizoryczny system na trytytkę"

    Atak tortem na prezydenta Poznania. Urząd zaostrzył zasady. "Prowizoryczny system na trytytkę"

    922 odsłon
    Atak tortem na prezydenta Poznania. Urząd zaostrzył zasady. "Prowizoryczny system na trytytkę"

    Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Wyborcza.pl Poznańscy radni 16 czerwca zebrali się, aby obradować nad zatwierdzeniem wykonania ubiegłorocznego budżetu i udzieleniem prezydentowi absolutorium. W pewnym momencie do sali weszli anarchiści z kolektywu Rozbrat. Jeden z nich rzucił tortem w Jacka Jaśkowiaka. - Jaśkowiak, pogrążasz to miasto i właśnie na to zasługujesz - krzyczał działacz. - To jest nasze wotum nieufności, wotum nieufności poznaniaków - dodał.

    Dwaj mężczyźni usłyszeli zarzuty znieważenia funkcjonariusza publicznego i naruszenia nietykalności cielesnej. Jeden z nich jest oskarżony o czynną napaść, a drugi - o pomocnictwo. Równolegle będzie prowadzone postępowanie o wykroczenie, polegające na zakłóceniu porządku i spokoju w miejscu publicznym - podaje "Wyborcza Poznań".

    Kontrole w poznańskim urzędzie po incydencie z tortem

    Po incydencie miasto zwiększyło procedury bezpieczeństwa - informują "Wyborcza Poznań" i TVN24. Zmieniła się między innymi liczba strażników miejskich, którzy strzegą sali i wejść. Wcześniej było ich bowiem dwóch, a teraz jest pięcioro. Osoba, która chce dostać się do środka, musi pokazać dowód tożsamości, aby strażnicy wydali jej jednorazowy identyfikator. Przewodniczący rady miasta, Grzegorz Ganowicz, wyjaśnił, że nie jest on imienny.

    Weryfikowane są również posiadane przedmioty. Te, które budzą wątpliwości strażników, trafiają do niebieskich worków, a następnie do depozytu. Podobnie jest w przypadku dużych toreb i bagaży. Oddanie ich jest warunkiem wejścia do środka. Nie można jednak tego zrobić głównym wejściem, z którego korzystają radni, prezydent miasta i mieszkańcy. Jeśli mieszkańcy spróbują to zrobić, strażnik odeśle ich do kolejnych drzwi prowadzących do bocznej sali, w której zasiadają obserwatorzy obrad. Teraz publiczność jest jednak odgrodzona czerwonymi taśmami i nie może zadawać pytań z mównicy.

    • To bardzo ciekawy prowizoryczny system na trytytkę i siatkę z IKEI. Uważam, że wojewoda dość szybko podważy tryb tego, jak władze miasta Poznania ograniczają dostęp mieszkańców do urzędu - ocenił młody działacz Lewicy Kacper Nowicki w rozmowie z TVN24.

    Dziennikarze ustalili, że wprowadzone rozwiązania uzyskały poparcie większości radnych. - Dostęp do pana prezydenta i do wiceprezydentów na pewno powinien być ograniczony. Szkoda, że dzieje się to dopiero teraz - powiedziała radna PiS Sara Szynkowska vel Sęk.

    Anarchiści wydali oświadczenie

    Kolektyw Rozbrat 16 czerwca wydał oświadczenie, w którym poinformował, że "akcja miała charakter obywatelskiego nieposłuszeństwa". Jej celem było "zwrócenie uwagi na problemy, które od lat pozostają ignorowane przez władze miasta".

    "Jacek Jaśkowiak doszedł do władzy na fali obietnic, że odetnie się od antyspołecznej polityki swojego poprzednika. Po latach jego rządów widzimy, że stało się dokładnie odwrotnie. Wokół Jaśkowiaka i wspierającego go środowiska politycznego wyrósł układ personalno-biznesowy, który przedkłada interesy deweloperów, Kościoła i wielkiego biznesu nad potrzeby mieszkanek i mieszkańców Poznania" - napisali działacze na Facebooku. Dodali również, że "przez lata władze miasta konsekwentnie ograniczały realny wpływ mieszkańców na decyzje dotyczące przestrzeni miejskiej, transportu i polityki mieszkaniowej, ignorując głos społeczności lokalnych, organizacji społecznych i ruchów miejskich".

    Redagował Jan Latała

    Dziękujemy za przeczytanie

    Obserwuj nas

    Czytaj cały artykuł u źródła — Gazeta.pl

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era