
Sekretarz generalny NATO Mark Rutte wezwał we wtorek w Ankarze do „transatlantyckiej rewolucji w przemyśle obronnym” i zachęcił przedsiębiorstwa z branży obronnej do podejmowania większego ryzyka w zakresie inwestycji.
W przemówieniu na forum przemysłu obronnego, które odbywa się w ramach szczytu NATO w Ankarze, Rutte przypomniał, że przed rokiem członkowie Sojuszu zobowiązali się do zwiększenia wydatków na obronność do 5 proc. PKB oraz przyspieszenia produkcji i innowacji w tym zakresie. Jak podkreślił, efekty już widać, bo europejscy członkowie NATO i Kanada w 2025 i 2026 r. zwiększyli swoje wydatki łącznie o 258 mld dolarów.
Oznacza to więcej systemów obrony powietrznej, zdolności uderzeniowych, więcej łączności satelitarnej, więcej amunicji, dronów i systemów przeciwdronowych, a także zwiększoną odporność i gotowość. Zgodnie z naszymi prognozami do przyszłego roku Sojusz będzie miał zdolność produkcyjną na poziomie około 4 mln pocisków artyleryjskich rocznie. To prawie dwa razy więcej niż w zeszłym roku - dodał. Mark Rutte o nowych wyzwaniach i barierach dla zbrojeniówki NATO
Ostrzegł jednak, że choć NATO zmierza w dobrym kierunku, to zadanie jeszcze się nie skończyło, bo Rosja, Chiny i Korea Północna również się zbroją, i dlatego wszyscy członkowie Sojuszu muszą dawać z siebie więcej.
Aby sprostać temu wyzwaniu, potrzebujemy transatlantyckiej rewolucji w przemyśle obronnym - oświadczył Rutte. Podkreślił, że trzeba usunąć przeszkody, takie jak skomplikowane procedury zamówień publicznych, i ułatwić przemysłowi zbrojeniowemu inwestowanie w zwiększenie mocy produkcyjnych, a przemysł powinien być gotowy do podejmowania ryzyka. Powiedział, że podczas tegorocznego szczytu Sojusz po raz pierwszy wysyła skonsolidowany sygnał do przemysłu obronnego na temat swoich potrzeb.
Żadne państwo ani żadna branża nie są w stanie samodzielnie napędzić rewolucji przemysłowe j. Dobra wiadomość jest jednak taka, że nie jest to konieczne, ponieważ mamy NATO. Łączymy zasoby, technologie i branże 32 krajów z Europy i Ameryki. To ogromna siła - przekonywał sekretarz generalny.
Z Ankary Bartłomiej Niedziński (PAP)
bjn/ akl/