
Prawo i Sprawiedliwość mierzy się dziś nie tylko z wewnętrznymi napięciami, ale też z coraz silniejszą presją ze strony ugrupowań po prawej stronie sceny politycznej. Konfederacja i środowiska skupione wokół Grzegorza Brauna próbują przejąć część elektoratu, który przez lata był związany z PiS. W tej sytuacji partia stawia na Przemysława Czarnka. Były minister edukacji został wskazany przez Jarosława Kaczyńskiego jako kandydat na premiera i ma pomóc w odzyskaniu bardziej konserwatywnych wyborców.
Ardanowski o misji Czarnka w PiS: to może się nie udać
Jan Krzysztof Ardanowski, były minister rolnictwa i polityk przez lata związany z PiS, nie zostawia w tej sprawie złudzeń. W rozmowie z "Faktem" ocenia, że Czarnek znalazł się w wyjątkowo trudnej roli.
— Znam Przemysława Czarnka od wielu lat, jeszcze z czasów, gdy był wojewodą lubelskim. Uważam zresztą, że był bardzo dobry w tej funkcji. Dziś jednak zgodził się odegrać rolę w scenariuszu, który do niego nie pasuje. Realizuje polityczną strategię Jarosława Kaczyńskiego, zgodną z jego dotychczasowym sposobem myślenia, że na prawicy obok PiS nie może wyrosnąć żadna licząca się siła — mówi Ardanowski. Ardanowski: Czarnek otrzymał zadanie nie do wykonania
Były minister uważa, że plan odzyskania wyborców może przynieść odwrotny skutek.
— Otrzymał zadanie nie do wykonania. Ma przekonać do PiS wyborców dwóch Konfederacji. Jednak próba przejęcia wyborców Brauna przynosi efekt odwrotny od zamierzonego. Zamiast osłabiać to środowisko, wydaje się je mobilizować. Poparcie dla niego raczej rośnie, niż maleje — ocenia Ardanowski. Ostry język zamiast nowego otwarcia
Polityk podkreśla, że mimo osobistego szacunku do Czarnka krytycznie ocenia jego obecną polityczną rolę i sposób komunikacji .
— Smuci mnie i irytuje. Polacy są już zmęczeni radykalnym językiem i nieustanną konfrontacją. Coraz bardziej oczekują odpowiedzialności, umiejętności szukania porozumienia i działań służących państwu. Dlatego szkoda, że zdecydował się odegrać właśnie taką rolę — stwierdza były minister.