RAK
    Walczył o życie w szpitalu. Pacjent za parking zapłacił fortunę

    Walczył o życie w szpitalu. Pacjent za parking zapłacił fortunę

    354 odsłon
    Walczył o życie w szpitalu. Pacjent za parking zapłacił fortunę

    Pacjent Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Poznaniu po niemal trzech dobach na oddziale intensywnej terapii kardiologicznej musiał zapłacić 1350 zł za postój na przyszpitalnym parkingu. Jak relacjonują lokalne media, mężczyzna twierdzi, że przez kilka godzin nie mógł wyjechać spod szlabanu bez uregulowania opłaty.

    Najważniejsze informacje:

    Pacjent trafił 7 lipca na SOR przy ul. Grunwaldzkiej w Poznaniu i został przyjęty na OIOM kardiologiczny.

    System parkingowy naliczył mu 1350 zł za niecałe trzy doby postoju na parkingu zarządzanym przez Green Center Sp. z o.o.

    Szpital informuje, że pacjent orzyjęty w trybie ostrym może złożyć indywidualny wniosek o obniżenie opłaty, a sprawa jest kontrolowana.

    Mężczyzna opisał swoją sytuację lokalnemu portalowi Epoznan.pl. Relacjonował, że 7 lipca przyjechał własnym autem do Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Poznaniu przy ul. Grunwaldzkiej i zostawił samochód na płatnym, przyszpitalnym parkingu. Pacjent nie zakładał, że pobyt w szpitalu potrwa kilka dni.

    "Pogońcie ich". Tak Polacy reagują na nowy sondaż WP

    Dlaczego opłata za parking przy szpitalu wyniosła 1350 zł?

    Mężczyzna relacjonuje, że prosto z SOR-u trafił na Oddział Intensywnej Terapii Kardiologicznej. Po wyjściu z oddziału mężczyzna miał usłyszeć przy kasie biletowej, że za niecałe trzy doby naliczono mu 1350 zł.

    "Szpitalny parking nie posiada żadnego limitu dobowego dla pacjentów w stanie zagrożenia życia, a cennik przy wjeździe jest celowo odwrócony tyłem/bokiem do kierowców. Gdy o godzinie 09.12 rano po ludzku wyjaśniłem operatorowi, że dopiero co opuściłem reanimację kardiologiczną, nie mam w tej chwili takiej kwoty na karcie i poprosiłem o wystawienie faktury/wezwania z odroczonym terminem, abym mógł pojechać do domu i przyjąć ratujące życie leki — szpitalny parking wziął mnie i mój samochód jako zakładników" - opisuje oburzony mężczyzna.

    Opisał również, że przez kolejne godziny pozostawał przed szlabanem i wielokrotnie kontaktował się przez interkom z operatorem parkingu. " W odpowiedzi spotkałem się z potwornym chamstwem — kobieta po drugiej stronie krzyknęła mi bezczelnie: To pożycz pieniądze od znajomych! i się rozłączyła" - pisze.

    "W tym całym koszmarze, będąc na skraju wycieńczenia, musiałem wydzwaniać do pracodawcy i pytać, kiedy dokładnie wpłynie moja pensja. Licznik parkomatu w tym czasie bezczelnie naliczał kolejne opłaty za to, że nie chciano mnie wypuścić. Ostatecznie zostałem zmuszony do zapłaty 1350 zł natychmiast po tym, jak na konto wpłynęło moje miesięczne wynagrodzenie. Oddałem niemal połowę pensji za to, że walczyłem o życie w szpitalu" - podkreśla.

    Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era