
Wpis
Wpis
Karol Wasilewski @kwasylewsky Podczas pobytu w Ankarze miałem okazję porozmawiać z przedstawiciel(k)ami tureckiego sektora zbrojeniowego i ekspertami na temat szerzej współpracy w bezpieczeństwie/przemyśle zbrojeniowym Turcji z UE i Polską. Oto pokrótce hasła, które powtarzali 👇 1️⃣ Wszyscy wskazywali, że obecne uwarunkowania stanowią doskonałą okazję do ściślejszej współpracy między UE a Turcją. Jednocześnie jednak wszyscy byli sceptyczni co do tego, czy to się wydarzy. Dlaczego? 📍wszyscy moi rozmówcy - niezależnie od ich sympatii politycznych - postrzegali UE jako podmiot niezdolny do wypracowania jakiejkolwiek wizji, niepoważny, jeśli chodzi o podejście do bezpieczeństwa (to szczególnie tyczyło się części państw członkowskich, zwłaszcza Niemiec). Byli zatem sceptyczni co do tego, czy UE będzie w stanie wypracować wizję stosunków z Turcją, która odpowiadałaby potrzebie chwili i interesom obu stron w przyszłości. A wszyscy uważali, że taka wizja jest niezbędna. 📍ci bardziej prorządowi akcentowali, że UE skupia się na rzeczach „mało poważnych”, jak sprawy wewnętrzne Turcji, zamiast myśleć o strategicznych - za tym szła tradycyjna wyliczanka, jak bardzo UE potrzebuje Turcji, żeby być supermocarstwem, bez zająknięcia się, że jest też drugi element tego równania - Turcja też potrzebuje UE 📍 niektóre państwa - zwłaszcza Francja - traktują Turcję jako rywalkę. To utrudnia współpracę w sektorze zbrojeniowym (to plus hasła, że trzeba wydawać europejskie pieniądze na europejskie rozwiązania). Jest też oczywiście problem Grecji i Cypru, który blokuje współpracę z Turcją (też stały element powtarzany od lat) 2️⃣ Polska jest tam traktowana jako państwo, które poważnie myśli o swoim bezpieczeństwie, i jest uznawane za europejskiego lidera transformacji w tym zakresie. Kilku moich rozmówców niezależnie od siebie powtórzyło niemal tę samą frazę - że ich zdaniem Warszawa wyciągnęła już tę samą lekcję, jaką lata temu wyciągnęła Turcja, i podąża w stronę strategicznej autonomii (tutaj rozumianej jako rozwój rodzimego przemysłu zbrojeniowego). Nic dziwnego, że w tych warunkach turecki sektor zbrojeniowy jest nastawiony (powiedziałbym nawet, że bardzo mocno nastawiony) nie tylko na sprzedaż, lecz także potencjalnie na głębszą współpracę i współprodukcję uzbrojenia. 3️⃣ W takiej sytuacji raczej nie ma co liczyć na jakiś nowy model współpracy UE-Turcja w sektorze zbrojeniowym. Zdaniem jednego z moich rozmówców można jednak liczyć na „wyspy ko-kreacji” - ściślejszą współpracę Turcji z częścią państw europejskich (Portugalia, Hiszpania, Włochy, Polska, państwa bałtyckie), które albo poważniej traktują swoje bezpieczeństwo, albo nie obawiają się tak bardzo tureckiego przemysłu zbrojeniowego. To oczywiście tylko wycinek rzeczywistości, w dodatku - wiadomo - bardzo jednostronny. Myślę jednak, że warto odbierać te sygnały od Turków, przemyśleć ich silne i słabe strony, szanse i ryzyka wynikające ze ściślejszej kooperacji, aby w końcu móc kompetentnie odpowiadać na te sygnały, które mogą przyczynić się do zwiększenia naszych zdolności. To jest w ogóle chyba najciekawsza lekcja, jaką wyciągnąłem z tych długich godzin spędzonych „w rękach” przedstawicieli i przedstawicielek tureckiego przemysłu zbrojeniowego i tamtejszych ekspertów - ogromną wagę przywiązuje się tam do strategizowania, również długoterminowego. Ale o tym szerzej już innym razem 😉 8:02 · 2 mar 2025 100,2 tys.Wyświetlenia
Karol Wasilewski @kwasylewsky 2 mar 2025 A może jednak jeszcze dodam jako ciekawostkę - miałem okazję rozmawiać z osobą zajmującą się m.in . długoterminowym planowaniem o przyszłości sektora zbrojeniowego i wojny w 2050 r. Jego zdaniem na tę przyszłość wpłyną najbardziej trzy megatrendy: rozwój AI,
Jacek.wo #TakDlaCPK @Jacekwo1 2 mar 2025 Panie jak Pan masz jakiś wpływ na naszych "decydentow" to proszę przedstaw im te wnioski może się ogarną. Kebaby to nasz sojusznik w tej sprawie oni też nie chcą silnych ruskich.
Dołącz do rozmowy Przeczytaj jeszcze 24 odpowiedzi