
Wśród zaatakowanych obiektów znalazło się dziewięć podstacji energetycznych, strategiczny punkt przesyłu energii oraz stacja przesyłowa gazu. Ataki dotknęły m.in. punktu przesyłu „Kubań-Krym” w miejscowości Głazówka (Autonomiczna Republika Krymu), a także podstacji w Kerczu, Kowylnym, Ziminym i Afinach. Drony miały uderzyć także w pięć elementów rosyjskiej obrony przeciwlotniczej na Krymie (systemy S-400, Pancyr-S1, Tor, Nebo-U).
Ukraińskie ataki pogłębiają kryzys energetyczny na okupowanym Krymie. Regiony półwyspu regularnie pozostają bez prądu , a przerwy w dostawach trwają nawet kilka dni. W wielu miejscach nie obowiązują już nawet oficjalne harmonogramy wyłączeń. Władze okupacyjne ogłosiły w regionie stan wyjątkowy.
Równolegle z atakami na infrastrukturę energetyczną, Ukraina kontynuuje uderzenia w rosyjskie rafinerie. W efekcie na Krymie i w innych okupowanych regionach brakuje paliwa, a kryzys rozprzestrzenia się także na inne części Rosji, w tym okolice Moskwy.
Oficjalne ograniczenia sprzedaży benzyny klientom indywidualnym wprowadzono w ponad 40 regionach, podczas gdy inne zgłosiły zakłócenia w dostawach i zamknięte lub puste stacje benzynowe.
Ataki na transportowce i zapowiedź Putina
Siły Systemów Bezzałogowych Ukrainy poinformowały również o trafieniu 13 tankowców należących do tzw. rosyjskiej floty cieni operującej na Morzu Czarnym. W ciągu ostatnich ośmiu dni zaatakowano łącznie 105 takich jednostek.
W odpowiedzi na te działania prezydent Władimir Putin podczas poniedziałkowego spotkania z przedstawicielami rządu zapowiedział, że Rosja przeprowadzi „kilka razy silniejsze uderzenia” na cele na terytorium Ukrainy. „Jeśli oni uderzają w nasze obiekty energetyczne, my będziemy zmuszeni odpowiedzieć tym samym, ale z większą siłą ” – podkreślił rosyjski przywódca, który zapowiedział, że Moskwa opracowuje system przesyłu energii na Krym, który „będzie trudny do zaatakowania przez wroga”.
Putin zaznaczył, że Rosja posiada „wszystkie niezbędne środki”, by odpowiedzieć na ukraińskie ataki, i nie wykluczył dalszej eskalacji działań militarnych. Władze rosyjskie już wcześniej sygnalizowały możliwość rozszerzenia ataków na ukraińską infrastrukturę krytyczną, jednak obecna deklaracja prezydenta jest jedną z najostrzejszych od początku roku.