W gminie Los Gallardos w prowincji Almeria na południu Hiszpanii wybuchł duży pożar lasu. Według wstępnych ustaleń służb do zaprószenia ognia doszło, gdy uszkodzony przewód elektryczny spadł na suchą roślinność. Ze względu na silny wiatr i wysoką temperaturę żywioł zaczął się szybko rozprzestrzeniać.
Pożar lasu w Andaluzji. Nie udało im się uciec przez ogniem
Pożar okazał się tragiczny w skutkach. W wyniku szalejącego ognia w okolicach popularnej wśród turystów miejscowości Bedar zginęło 11 osób, a 19 uznawanych jest za zaginione - przekazał w piątek prezydent Andaluzji Juanma Moreno. Szef regionalnych służb ratunkowych Antonio Sanz dodał, że większość ofiar to prawdopodobnie obcokrajowcy, którzy zignorowali wezwania do pozostania w bezpiecznym miejscu i postanowili uciekać samochodami - ciała zostały znalezione w autach lub w ich pobliżu.
Ofiar mogło być więcej, ale udało się ograniczyć ich liczbę dzięki działaniom służb, które prewencyjnie zarządziły ewakuację pola namiotowego w okolicy Bedaru. Jak przekazał jego kierownik Daniel Jackson, choć kemping nie był zagrożony, to służby ostrzegły, że ogień mógłby do niego dotrzeć, gdyby zmienił się kierunek wiatru.
Ewakuować musieli się także mieszkańcy pobliskich miejscowości, nie wiedząc, czy ich dobytek przetrwał - To bardzo skomplikowane. Nie wiemy, czy nasz dom spłonął czy nie - przyznała jedna z mieszkanek, która musiała opuścić swój dom.