
„Nie pozwolimy, by cokolwiek zaszkodziło naszej przyjaźni” – zdają się mówić kanclerz Niemiec Friedrich Merz (po lewej) i prezydent Emmanuel Macron, ale różnice pozostająZdjęcie: Jens Krick/Flashpic/picture alliance Niemiecko-francuskie partnerstwo osiągnęło w tym tygodniu naprawdę wysoką formę za sprawą kilku wspólnych spotkań ministrów oraz łącznie czterech spotkań kanclerza Friedricha Merza z prezydentem Emmanuelem Macronem.
Szczególnie symboliczne było w piątek miejsce obrad: pałac Augustusburg w Brühl w Nadrenii Północnej-Westfalii , gdzie w 1962 roku prezydent Charles de Gaulle i kanclerz Konrad Adenauer położyli podwaliny pod niemiecko-francuskie partnerstwo. Kolejny punkt kulminacyjny: udział Merza w paradzie z okazji francuskiego święta narodowego 14 lipca w Paryżu. Ostatnio uczestniczyła w niej w 2019 roku ówczesna kanclerz Angela Merkel .
– Dla kanclerza jest to osobisty zaszczyt – wcześniej powiedział zastępca rzecznika rządu Steffen Meyer, odrzucając spekulacje o ochłodzeniu relacji między Merzem a Macronem: „O żadnym ochłodzeniu nie może być mowy, wręcz przeciwnie. Relacje są bardzo dobre i nadal pracujemy nad tym, aby takie pozostały”.
„To nie dzieje się samo”
– Nie jest to jednak takie proste – uważa Stefan Seidendorf, zastępca dyrektora Instytutu Niemiecko-Francuskiego w Ludwigsburgu w Badenii-Wirtembergii. – Czas, jaki upłynął od objęcia urzędu przez Merza, pokazał, że między Francją a Niemcami istnieją jednak bardzo duże różnice i że ta współpraca nie jest czymś, co dzieje się samo, lecz trzeba nad nią ciężko pracować – zaznaczył w rozmowie z DW.
Różnice występują na przykład w polityce energetycznej – niemieckie odejście od energetyki jądrowej kontra francuska polityka atomowa – lub w europejskiej polityce finansowej, w której Niemcy regularnie hamują francuskie postulaty uwspólnotowienia długów.
Nieudane wielkie projekty
Największa parada z okazji francuskiego święta narodowego od objęcia urzędu przez Emmanuela Macrona w 2017 roku odbyła się pod hasłem „Strategiczne przebudzenie Europy”. Macron powtórzył je później również w Niemczech. Chce wysłać sygnał: na rzecz dalszego wspierania Ukrainy oraz większej europejskiej pewności siebie wobec Stanów Zjednoczonych pod rządami Donalda Trumpa .
Jeśli chodzi o Ukrainę, Niemcy po początkowych wahaniach zgodziły się obecnie wziąć udział w pierwszych manewrach tak zwanej „koalicji chętnych”. Grupa około 35 państw jest tworzona w celu wspierania Ukrainy w przypadku zawieszenia broni z Rosją. Pierwsze manewry mają się odbyć w Polsce.
W stosunkach francusko-niemieckich w ostatnich tygodniach pojawiały się raczej negatywne wiadomości. Jedną z nich było niepowodzenie ważnych francusko-niemieckich projektów zbrojeniowych: oprócz wspólnego projektu samolotu bojowego FCAS, który został oficjalnie pogrzebany, zagrożony jest najwyraźniej również projekt czołgu MGCS. Uczestniczące w nim niemieckie przedsiębiorstwo Rheinmetall zakwestionowało ten projekt .
Na początku lipca prawicowa populistka Marine Le Pen ogłosiła natomiast swoją kandydaturę w wyborach prezydenckich wiosną 2027 roku, w których Macron nie może już wystartować. Le Pen próbowała już trzykrotnie, dwukrotnie przegrała w drugiej turze z Macronem. Tym razem, według sondaży, ma szanse zostać następną prezydentką Francji. Byłaby problematyczna również dla niemieckiego rządu . Zamiast integracji europejskiej opowiada się za nacjonalizmem.
Francuska ochrona nuklearna dla Niemiec?
Merz i Macron wielokrotnie próbowali więc zadbać o pozytywne nagłówki. Zamiast wspólnego samolotu bojowego oba kraje chcą na przykład współdziałać przy opracowywaniu dronów oraz wspólnie rozwijać systemy obrony powietrznej i rakiety dalekiego zasięgu.
Stefan Seidendorf mówi o zakończeniu projektu FCAS: „Ta idea, że polityka może decydować o tym, iż koncerny będą rozwijały wielkie projekty, samoloty bojowe i czołgi, być może częściowo już się przeżyła. Ważniejsze byłoby teraz, aby Francja i Niemcy wspólnie z innymi stworzyły europejski rynek uzbrojenia ”. Uważa jednak, że politycy po prostu lubią takie wielkie projekty, ponieważ „jeżeli się udają, politycy mogą się dzięki nim zaprezentować”.
Zintensyfikowana ma zostać również współpraca w zakresie odstraszania nuklearnego, podczas gdy w Berlinie panuje wrażenie, że amerykańska ochrona atomowa staje się coraz mniej pewna . Między innymi jesienią żołnierze mieliby po raz pierwszy uczestniczyć we francuskich manewrach atomowych.
Więcej niż polityka
Nad całą tą demonstrowaną harmonią w stosunkach niemiecko-francuskich ciąży pytanie, co wydarzyłoby się wiosną w przypadku zwycięstwa wyborczego Marine Le Pen z prawicowego Zjednoczenia Narodowego (RN).
Jacob Ross, ekspert do spraw Francji z Niemieckiego Towarzystwa Polityki Zagranicznej, uważa: „Przede wszystkim nastąpiłaby natychmiastowa utrata zaufania – w administracji i we współpracy politycznej. Doprowadziłoby to do zerwania wielu istniejących dziś, naturalnych i dobrze funkcjonujących form współpracy, a także przepływu informacji między oboma krajami. Relacje te trzeba byłoby następnie budować od nowa”.
Nie oznaczałoby to jednak końca niemiecko-francuskiego traktatu o przyjaźni, jak dodaje Jacob Ross: „Z pewnością byłby to bardzo poważny test wytrzymałościowy dla tego systemu traktatowego między Niemcami a Francją , a także dla integracji europejskiej. Nie uważam jednak za wykluczone, że mimo wszystko ukształtuje się pewien pragmatyzm, że RN będzie musiało odejść od skrajnych postulatów i obietnic zawartych w swoim programie, a następnie, ponosząc odpowiedzialność na stanowiskach rządowych, opamięta się”.
Stefan Seidendorf z Instytutu Niemiecko-Francuskiego zwraca również uwagę, że relacje niemiecko-francuskie są czymś znacznie więcej niż polityką. W przypadku zwycięstwa wyborczego Le Pen „przy każdym z tych kontaktów w administracji, gospodarce, społeczeństwie obywatelskim, partnerstwach miast oraz wymianie uczniowskiej pojawi się pytanie, jak najlepiej postępować”.
To, że w Berlinie już się nad tym zastanawia, potwierdził kanclerz Merz podczas końcowej konferencji prasowej w piątek (17.07.2026): „Niemiecka ręka zawsze pozostaje wyciągnięta w kierunku pogłębionej i opartej na zaufaniu współpracy z Francją. Całkowicie niezależnie od tego, jakie decyzje podejmą wyborczynie i wyborcy w naszych obu krajach”.
Artykuł ukazał się pierwotnie na stronach Redakcji Niemieckiej DW .