Kimi Antonelli po kilkutygodniowej przerwie wrócił do wygrywania i był najlepszy w GP Belgii 2026. Zawody na torze Spa-Francorchamps w dużym stopniu rozstrzygnęły się na pierwszym okrążeniu oraz w połowie dystansu z powodu wirtualnej neutralizacji.
Wyścig o GP Belgii 2026 rozgrywano początkowo przy zachmurzonym niebie, ale później się rozpogodziło. Było zagrożenie niewielkim deszczem, ale finalnie chyba w ogóle nie nadszedł na tor. Temperatura nawierzchni wzrosła z początkowych 28 stopni do 33 stopni Celsjusza w drugiej połowie wyścigu. Na początku rywalizacji mieliśmy pełną neutralizację z powodu konieczności ściągnięcia bolidu Russella, a na dystansie dwie wirtualne z powodu sprzątania odłamków. Wyniki wyścigu o GP Belgii 2026
Poz. Kierowca Zespół Czas Punkty
Kimi Antonelli Mercedes 1:24:42.479 25
Charles Leclerc Ferrari +1.952s 18
Max Verstappen Red Bull +11.586s 15
Lewis Hamilton Ferrari +17.245s 12
Oscar Piastri McLaren +18.988s 10
Isack Hadjar Red Bull +23.307s 8
Lando Norris McLaren +24.014s 6
Gabriel Bortoleto Audi +49.140s 4
Arvid Lindblad Racing Bulls +50.406s 2
Franco Colapinto Alpine +76.037s 1
Pierre Gasly Alpine +76.991s 0
Liam Lawson Racing Bulls +77.523s 0
Nico Hulkenberg Audi +78.348s 0
Oliver Bearman Haas +94.465s 0
Alexander Albon Williams +104.684s 0
Carlos Sainz Williams +105.856s 0
Esteban Ocon Haas +110.925s 0
Valtteri Bottas Cadillac +1 lap 0
Fernando Alonso Aston Martin +2 laps 0
NK Lance Stroll Aston Martin DNF 0
NK Sergio Perez Cadillac DNF 0
NK George Russell Mercedes DNF 0
Start do wyścigu o GP Belgii 2026 oraz ogólne wrażenie o wyścigu Kluczowe wydarzenia dla przebiegu wyścigu miały miejsce na starcie. W czołówce doszło do kilku zmian pozycji i bezpośredniej walki. Największą ofiarą był George Russell, który miał problem z mocą swojej jednostki napędowej, został wyprzedzony przez kilku rywali, a gdy chciał odrobić pozycję i wyprzedzić Hamiltona, to doszło między nimi do kontaktu. Russell zakopał się w żwirze, a Hamilton dostał później 5 sekund kary. Ta kraksa będzie dla Russella bardzo kosztowna, bo stracił wiele punktów do swoich rywali w klasyfikacji generalnej. Nie zgadzam się z karą dla Hamiltona, bo to było pierwsze okrążenie, kolizje w tym miejscu często się zdarzają, a Lewis nie zrobił żadnego celowego ruchu samochodem, który moim zdaniem usprawiedliwiałby karę. Moim zdaniem sędziowie stwierdzili, że jak jeden kierowca wypadł z wyścigu, to trzeba drugiego ukarać. Dla mnie był to najmniej ciekawy wyścig F1 w tym sezonie. Z jednej strony mieliśmy wyrównaną czołówkę i trochę walki między kierowcami, ale nie odczuwałem żadnych wielkich emocji, wszystkie walki finalnie kończyły się tak jak można się było spodziewać. Tor Spa-Francorchamps jest bardzo lubiany, ale w ostatnich latach zawody F1 są na nim nudne. W minionych sezonach było to rekompensowane przez znakomite samochody z efektem przyziemnym, które na tym obiekcie osiągały rekordowe czasy okrążeń. Jazda w szybkich zakrętach tego toru była bardzo efektowna. W nowych regulacjach technicznych jest to chyba najgorszy obiekt zarówno dla bolidów jak i silników, co było widać przez cały weekend. Układ tego toru oraz szczególnie jego długa nitka działają bardzo źle (limity odzyskania energii były takie jak na krótszych torach, więc jej notorycznie brakowało). Kolejne tory Hungaroring i Zandvoort to będzie inny świat, tam tegoroczne bolidy i silniki będą spisywać się bardzo dobrze. Omówienie kierowców, którzy ukończyli na podium Kimi Antonelli wygrał wyścig po starcie z Pole Position, ale musiał się namęczyć, bo cały jego plan popsuła wirtualna neutralizacja. Antonelli został na starcie wyprzedzony przez Verstappena, ale od razu odzyskał pozycję. Na dystansie wyścigu budował swoją przewagę, ale bardzo powoli nad kolejnymi kierowcami. Przed pit stopami wypracował sobie tylko nieco ponad dwie sekundy przewagi nad drugim Verstappenem. Holender wykonał swój jedyny pit stop dość szybko wymuszając reakcję ze strony Antonellego, aby utrzymać prowadzenie. Dwa okrążenia później pojawiła się wirtualna neutralizacja i cała reszta czołówki zmieniła opony oszczędzając na tym po około 6-8 sekund. Leclerc znalazł się przed Antonellim, podobnie jak jadący z odwrotną strategią Norris. Antonelli w drugiej połowie wyścigu dogonił i wyprzedził Leclerca, ale nie przyszło mu to łatwo, bo miał około 0,2 do 0,3 sekundy przewagi na jednym okrążeniu. Na prostej kierowca Ferrari nie miał szans, bo tam przewaga Mercedesa była większa, więc sam manewr wyprzedzania to była formalność. Charles Leclerc może być bardzo zadowolony z drugiego miejsca i walki o zwycięstwo. W pierwszej fazie wyścigu wyprzedził Verstappena, ale tylko na kilka okrążeń. Jechał na trzeciej pozycji i wydawało się, że na takiej dojedzie do mety, ale dzięki długiemu VSC w odpowiednim momencie oszczędził kilka sekund i był na prowadzeniu przez dziesięć okrążeń. Ostatecznie w pojedynku z Antonellim nie miał szans, ale bardzo obiecująca jest niewielka strata Ferrari w tempie wyścigowym do Mercedesa na tym torze, gdzie główną rolę odgrywa silnik. Max Verstappen jest poszkodowany przez VSC, bo z tego powodu stracił drugą pozycję. Holender w pierwszej fazie wyścigu wyprzedził Leclerca i był w stanie trzymać go za sobą w niewielkiej, ale bezpiecznej odległości. Drugie miejsce wydawało się wtedy pewne. W drugiej połowie rywalizacji na oponach twardych Verstappen był trochę wolniejszy niż Leclerc, ale bez większego problemu dowiózł trzecie miejsce mając przewagę nad rywalami. Omówienie pozostałych kierowców z czołówki oraz potencjału ich zespołów Czwarte miejsce w wyścigu zajął Lewis Hamilton, który może czuć niedosyt, bo był tutaj realny potencjał na podium biorąc pod uwagę jego tempo. O wszystkim zadecydowało pierwsze okrążenie, gdy uderzył w Russella. Uszkodził wtedy dość znacznie bolid (przednie skrzydło oraz sekcja boczna), wyprzedził go Piastri, a później dostał pięć sekund kary. Podczas pit stopu, gdy odbywał karę potrącił mechanika, który nieumiejętnie próbował zmienić ustawienia przedniego skrzydła. Stracił więc wtedy dodatkowy czas i jechał do końca bez zmian na skrzydle. Hamilton zmieniając opony w trakcie VSC zneutralizował karę pięciu sekund i czas stracony na potrącenie mechanika. Jego tempo na dystansie wyścigu, mimo uszkodzeń bolidu było bardzo podobne do Leclerca. W końcówce wyprzedził Piastriego i gonił Verstappena. Strata czasowa Hamiltona na mecie jest wyolbrzymiona, bo odpuścił na dwóch ostatnich okrążeniach. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczony Ferrari. Spodziewałem się, że na tym torze, gdzie najbardziej liczy się silnik nie będą na podium, nie byłbym zaskoczony, gdyby byli nawet czwartą siłą. Obaj kierowcy jechali bardzo konkurencyjnym tempem, a to bardzo dobrze wróży na dwa kolejne tory, które są kręte i będą im bardziej pasować. Piąte miejsce zajął Oscar Piastri, który początkowo był w grze o podium, ale z powodu drobnej kolizji z Leclerkiem realnie z niej wypadł. Zespół podał, że z powodu uszkodzeń podłogi tracił 0,2 do 0,3 sekundy na okrążeniu. Piastri momentami miał bardzo konkurencyjne tempo, ale uszkodzenia musiały dawać o sobie znać przez większą degradację opon, dlatego w końcówce pokonał go Hamilton. Znakomicie pojechał Isack Hadjar, który startując z końca stawki ekspresowo przebił się do czołówki i dojechał na szóstej pozycji. Francuz momentami jechał szybciej niż Verstappena. Red Bull sprytnie zagrał taktycznie, bo Hadjar w trakcie neutralizacji na początku wykonał dwa pit stopy i planował jechać niemal cały dystans na jednym komplecie twardych opon. Zmienił go jednak ponownie w trakcie VSC. Po starcie z końca stawki szósta pozycja to było maksimum. Red Bull pokazał w Belgii spory potencjał mimo zrezygnowania z tylnego skrzydła typu macarena, więc teoretycznie z nim tempo mogło być jeszcze nieco lepsze. Z drugiej strony nie jest to potencjał na tyle dobry, aby czystym tempem zdobyć podium. Verstappen i Hadjar wykorzystali 100% potencjału i swoich szans wykorzystując problemy rywali. Red Bull był w tym wyścigu realnie trzecią siłą na takim samym poziomie jak McLaren. Lando Norris ruszał z 13. pola na twardych oponach, miał naprawdę świetne tempo, przez pewien czas wydawało się, że powalczy o najniższy stopień podium. Norris jednak bardzo stracił na tym, jak jego rywale wykonali pit stopy w trakcie VSC oszczędzając po kilka sekund. Dodatkowo podczas jego pit stopu był problem z oponą i stracił pięć sekund. W końcówce wyścigu był najszybszy na torze dzięki pośrednim oponom, ale nie udało mu się dogonić Hadjara. Norris był więc siódmy na mecie. Kierowcy McLarena niepotrzebnie ze sobą walczyli na torze, mieli różne strategie i te zamiany pozycji kosztowały obu cenny czas. Po wyścigu zespół stwierdził, że mogli wezwać obu kierowców na zmianę opon w trakcie VSC, bo to finalnie byłoby lepsze dla Norrisa. McLaren był w Belgii w miarę konkurencyjny, ale nie na tyle, aby czystym tempem realnie myśleć o walce o zwycięstwo. Zespół czeka teraz na GP Węgier, gdzie mają pojawić się kluczowe zmiany w bolidzie. Omówienie pozostałych istotnych wyników Ósme miejsce zajął Gabriel Bortoleto, który bardzo zyskał wykonując pit stop w trakcie VSC, co pozwoliło mu realnie zyskać trzy pozycje. Co ważne Brazylijczyk miał na tyle dobre tempo, że nie dał się dogonić i walczył solidne punkty dla Audi. Racing Bulls zdecydowanie nie wykorzystało potencjału. Po starcie Lawson był szósty a Lindblad siódmy. Później na dystansie ich tempo było nieco słabsze, wykonali pit stopy przed VSC co kosztowało ich kilka sekund, a kierowcy dodatkowo ze sobą walczyli, co również wpłynęło na końcowe wyniki. Ostatecznie Lindblad był dziewiąty, a Lawson uwikłany w różne pojedynki dalej. Franco Colapinto był zwycięzcą bardzo intensywnych pojedynków w środku stawki o ostatnie punktowane miejsce. Sporo się w tym regonie stawki działo, był tam również Gasly, Lawson i Hulkenberg. W Belgii mieliśmy pięć grup zespołów. Na czele cztery ekipy, później Racing Bulls, Alpine i Audi, następnie Haas z Williamsem, a na końcu stawki Cadillaca i jeszcze dalej Aston Martin. Aktualne klasyfikacje generalne po GP Belgii można znaleźć tutaj . Antonelli wyraźnie zwiększył swoją przewagę. Podsumowanie Nie był to wyścig, który zostanie na długo zapamiętany. Jedynie kraksa Russella może być dłużej wspominana, jeśli będzie miała wpływ na końcową klasyfikację generalną tego sezonu. Za tydzień będzie GP Węgier na zupełnie innym torze, gdzie układ sił powinien się zmienić. Ważne pakiet ulepszeń mają wprowadzić tam zespoły McLaren i Aston Martin. Są także pewne nieoficjalne sugestie, że coś ważniejszego będzie miał Mercedes, który został mocno w tyle w ulepszeniach bolidu za rywalami z czołówki. Nie boję się napisać z tygodniowym wyprzedzeniem, że na Hungaroring Ferrari ma szansę powalczyć o wygraną i w kwalifikacjach i w wyścigu. P.S. Bardzo nie podobała mi się realizacja telewizyjna, która skupiała się tylko na czołowych kierowcach. W drugiej połowie stawki było sporo pojedynków, które były pokazywane w małym okienku. Nie pierwszy raz jest tak w tym roku, jakby realizator miał taki plan, aby skupiać się tylko na czele stawki. Trudno jest mi dokładnie omówić rywalizację o dalsze pozycje, jak jej nie widziałem. Na Cyrk F1 znajduje się więcej artykułów na temat Formuły 1.