Syn Kurasia domaga się zadośćuczynieniaŹródło wideo: TVN24 BiSŹródło zdj. gł.: PAP Sąd Okręgowy w Nowym Sączu oddalił w środę roszczenie Zbigniewa Kurasia o rekompensatę za krzywdy, których – jak twierdził - doznał wskutek represji komunistycznego aparatu bezpieczeństwa po śmierci jego ojca, żołnierza wyklętego Józefa Kurasia ps. Ogień. Wyrok nie jest prawomocny.
Sąd: niewątpliwie skaza na życiorysie
W ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia Renata Wajda wskazała, że zgromadzony materiał dowodowy pozwala uznać, iż Józef Kuraś niewątpliwie prowadził działalność na rzecz niepodległego bytu państwa polskiego. Jednocześnie podkreśliła, że ustawa nie daje podstaw do zasądzenia rekompensaty, jeżeli działalność osoby represjonowanej pozostawała również w sprzeczności z wartościami chronionymi przez tę ustawę.
Manifestacja w siedzibie Sądu Okręgowego w Nowym SączuŹródło zdjęcia: PAP/Grzegorz Momot Sąd ocenił, że życiorys "Ognia" zawiera okoliczności wykluczające możliwość uwzględnienia roszczenia. Wśród nich wymienił stosunek Kurasia do ludności żydowskiej oraz odpowiedzialność dowódczą za działania jego podkomendnych, w tym zbrodnię pod Krościenkiem z 1946 roku, w której zginęli Żydzi usiłujący opuścić Polskę. W ocenie sądu antyżydowskie treści zawarte w części odezw podpisywanych przez "Ognia" stanowią "niewątpliwie skazę na życiorysie" antykomunistycznego działacza.
Zginęły cztery przypadkowe osoby, ubek i milicjant. Pomnik do usunięcia?
Sąd zwrócił również uwagę na powojenną działalność Józefa Kurasia w strukturach komunistycznego aparatu bezpieczeństwa. Jak wskazano w uzasadnieniu, organizował on Milicję Obywatelską, a następnie pełnił funkcję kierowniczą w Powiatowym Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego w Nowym Targu. Zdaniem sądu, jako funkcjonariusz UB był świadkiem represji wobec żołnierzy Armii Krajowej, co również miało znaczenie przy ocenie przesłanek ustawowych.
Sąd uznał ponadto, że śmierć Józefa Kurasia nastąpiła w wyniku próby samobójczej podczas obławy przeprowadzonej przez Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego w lutym 1947 roku.
Józef Kuraś, pseudonim OgieńŹródło zdjęcia: IPN Tego domagał się syn "Kurasia"
Pełnomocnik Zbigniewa Kurasia mecenas Anna Bufnal zapowiedziała apelację. Sam 79-letni Zbigniew Kuraś nie uczestniczył w ogłoszeniu wyroku z powodu stanu zdrowia. Domagał się od Skarbu Państwa 10 milionów złotych zadośćuczynienia oraz symbolicznego upamiętnienia swojego ojca.
Postępowanie zostało wszczęte pod koniec 2017 roku, gdy Zbigniew Kuraś wystąpił do Sądu Okręgowego w Nowym Sączu o zadośćuczynienie za represje, których - jak twierdził - doznał on i jego rodzina po śmierci ojca. Początkowo domagał się jednego miliona złotych zadośćuczynienia oraz 50 tysięcy złotych na symboliczne upamiętnienie Józefa Kurasia.
"Nie ma zgody na czczenie osób, które dokonały zbrodni"
W toku procesu rozszerzył roszczenie do 10 milionów złotych, podtrzymując żądanie symbolicznego upamiętnienia ojca. Podkreślał, że celem postępowania jest nie tylko uzyskanie rekompensaty, ale także rehabilitacja dobrego imienia "Ognia".
Pierwsza rozprawa odbyła się w listopadzie 2017 roku i została odroczona w celu uzupełnienia materiału dowodowego. Kluczowym elementem postępowania były informacje przygotowywane przez Instytut Pamięci Narodowej dotyczące działalności Józefa Kurasia. Sąd kilkakrotnie zwracał się do IPN o dodatkowe wyjaśnienia, uznając je za niezbędne do oceny sprawy.
W lutym 2019 roku sąd okręgowy oddalił wniosek, uznając, że nie zostały spełnione przesłanki ustawy o uznaniu za nieważne orzeczeń wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu państwa polskiego. Apelacje na korzyść Zbigniewa Kurasia złożyli zarówno jego pełnomocnik, jak i prokurator. Po wniesieniu apelacji sprawa wróciła do ponownego rozpoznania przez Sąd Okręgowy w Nowym Sączu. Proces rozpoczął się ponownie w czerwcu 2021 roku, kiedy sąd przesłuchał Zbigniewa Kurasia i ponownie zwrócił się do IPN o uzupełnienie materiału dowodowego.
Kim był Józef Kuraś, ps. Ogień?
Józef Kuraś ps. "Ogień" (1915–1947) był żołnierzem Wojska Polskiego, uczestnikiem kampanii wrześniowej oraz konspiracji podczas II wojny światowej. Walczył w Konfederacji Tatrzańskiej, Armii Krajowej i Batalionach Chłopskich. Po wojnie krótko organizował struktury Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Nowym Targu, po czym powrócił do podziemia, stając na czele jednego z największych oddziałów antykomunistycznej partyzantki na Podhalu. Zmarł 22 lutego 1947 roku po obławie KBW. Pozostaje jedną z najbardziej kontrowersyjnych postaci powojennej historii Polski.