RAK
    29-letnia Ola zaatakowana w zaroślach! "Długo o nią walczyli"

    29-letnia Ola zaatakowana w zaroślach! "Długo o nią walczyli"

    1728 odsłon
    29-letnia Ola zaatakowana w zaroślach! "Długo o nią walczyli"

    29-letnia Aleksandra B. wyszła wieczorem na spacer po osiedlu i po drodze zrobiła drobne zakupy. Do domu nie dotarła. Według śledczych została zaatakowana przez 19-letniego Mateusza S., który miał próbować ją zgwałcić. Spłoszony przez świadków uciekł, jednak życia kobiety nie udało się uratować.

    To miał być zwykły wieczór. 29-letnia Aleksandra B. wybrała się na spacer po osiedlu w Jędrzejowie, a wracając, wstąpiła do popularnego dyskontu, by zrobić drobne zakupy. Niestety, nigdy nie dotarła do domu, który był oddalony zaledwie o kilka ulic. Na jej drodze stanął 19-letni Mateusz S. Mężczyzna śledził ją, a następnie zaciągnął w zarośla i próbował zgwałcić. Choć napastnika spłoszyli mieszkańcy, życia młodej kobiety nie udało się uratować.

    Śledził ją krok w krok. Dramat rozegrał się niedaleko domu

    Prymitywny instynkt pchnął 19-latka do przerażającej zbrodni. W nocy z czwartku na piątek (9/10 lipca) wypatrzył swoją ofiarę w jednym z osiedlowych dyskontów w Jędrzejowie. Wszystko wskazuje na to, że kręcił się wokół sklepu w poszukiwaniu kobiety, którą mógłby zgwałcić. Jego uwagę przykuła drobna blondynka, 29-letnia Ola. Zapis z monitoringu sklepowego potwierdza, że chodził za nią między półkami. Nie przestał jej śledzić, gdy wyszła ze sklepu i ruszyła ulicą Jasionka w stronę domu. Ola miała do przejścia kilka przecznic.

    Osiedle Jasionka i jego okolice były dotąd uważane za najbezpieczniejsze miejsce w miasteczku. Nigdy wcześniej nie doszło tam do podobnej tragedii. Mieszkańcy czuli się bezpiecznie, spacerując i robiąc zakupy nawet późnym wieczorem. Tak jak Ola. Mateusz S. szedł za nią przez kilkaset metrów. Gdy kobieta znalazła się na wysokości zarośniętego nieużytku, zaatakował ją i wciągnął w wysoką trawę.

    Polecany artykuł:

    Krzyki przerwały koszmar. Relacja świadków mrozi krew w żyłach

    "Super Express" dotarł do bezpośrednich świadków tragedii. Ich relacja jest wstrząsająca. To oni, zaalarmowani przez swojego psa, przerwali atak.

    • Tuż po godzinie 23.00 zaczął ujadać nasz pies. W sposób bardzo nietypowy. Zdziwiło nas to, bo był na spacerze chwilę wcześniej. Wyszliśmy na balkon i na sąsiedniej działce w trawie ujrzeliśmy coś jasnego, początkowo myśleliśmy, że to może jakiś duży pies, tak umaszczony. Ale dostrzegliśmy pod nim ludzką nogę. Przez trawę nic nie było widać w ciemnościach
    • opowiadają w rozmowie z Super Expressem.

    Do dziś są głęboko wstrząśnięci tragedią. Wydarzenia potoczyły się błyskawicznie. Świadkowie pobiegli po latarkę i zdali sobie sprawę, że są świadkami gwałtu. Zaczęli krzyczeć i natychmiast wezwali służby. Spłoszony napastnik, nagi od pasa w dół, uciekł na drugą stronę ulicy i zniknął w zaroślach. Policja pojawiła się na miejscu już po 3 minutach. Funkcjonariusze natychmiast rozpoczęli reanimację Oli. Była roznegliżowana. Następnie walkę o jej życie przejęli ratownicy medyczni.

    • Długo o nią walczyli, bardzo chcieli żeby przeżyła
    • mówią świadkowie.

    Równocześnie ruszyły zakrojone na szeroką skalę poszukiwania zwyrodnialca.

    Dwa różne światy. Kim była Ola, a kim jej oprawca?

    Aleksandra i Mateusz pochodzili z dwóch zupełnie różnych światów i prawdopodobnie nigdy wcześniej ze sobą nie rozmawiali. Ona była spokojną, ułożoną kobietą, ukochaną jedynaczką. Ukończyła kryminologię i planowała w przyszłości pracować w policji. Z kolei Mateusz S. pochodził z rodziny określanej przez sąsiadów jako patologiczna, gdzie alkohol był na porządku dziennym. W wieku 9 lat stracił matkę, która wypadła z okna. Wychowaniem chłopca zajęła się rodzina zmarłej matki, która dbała o niego i posyłała go do szkółki piłkarskiej.

    • Mateusz szybko dorósł i zbuntował się przeciwko nim. Bali się go. Szkoły nie skończył, zaczął żyć na własny rachunek. Dawno go w Jasionce nie widzieliśmy. Ale znał to osiedle bardzo dobrze
    • mówi osoba, znająca sytuację 19–latka.

    Ból, który rozrywa serce. Rodzice żegnają ukochaną córkę

    Po czterogodzinnej obławie Mateusz S. został zatrzymany. Był już kompletnie ubrany. Usłyszał zarzut usiłowania gwałtu i zabójstwa, jednak nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień. Rodzice zamordowanej Aleksandry są pogrążeni w niewyobrażalnym bólu. Mimo tragedii, która rozdarła ich serca, zgodzili się na krótką rozmowę z "Super Expressem".

    • Straciliśmy ukochaną córkę. To było nasze jedyne dziecko. Ola była domatorką. Często chodziła na spacery po osiedlu, może nawet co drugi dzień. Lubiła to, dbała o kondycję fizyczną. Gdy długo nie wracała i nie odbierała telefonu postanowiliśmy jechać na policję. Jednak właśnie w tym momencie pod nasz dom przyjechał radiowóz
    • powiedzieli zapłakani.

    Polecany artykuł:

    Czytaj cały artykuł u źródła — Super Express

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era