jezykpolski #ciekawostki #lingwistyka #gramatyka #osy
Fonologiczna redukcja a poczucie obcości morfologicznej na przykładzie formy dopełniacza liczby mnogiej rzeczownika „osa”
Współczesna refleksja nad systemem fleksyjnym języka polskiego niejednokrotnie zmusza badacza do pochylenia się nad fenomenami, w których bezbłędna realizacja paradygmatu odmiany wywołuje u rodzimego użytkownika języka (autochtona) dysonans poznawczy. Doskonałą egzemplifikacją tego zjawiska jest forma „os”, stanowiąca realizację genetiwusu liczby mnogiej (genitivus pluralis) paradygmatu rzeczownika rodzaju żeńskiego „osa”. Celem niniejszej rozprawki jest wykazanie, że poczucie „agramatyczności” czy też osobliwości tej formy nie wynika z błędu systemowego, lecz z interferencji ograniczeń fonotaktycznych oraz właściwości morfologicznych współczesnej polszczyzny.
Punktem wyjścia dla analizy strukturalnej musi być konstatacja, iż rzeczownik „osa” należy do deklinacji żeńskiej samogłoskowej. W procesie historyczno-językowym, będącym efektem m.in. zaniku i wokalizacji jerów (tzw. prawa Jakoba syna Parkoszowego), dopełniacz liczby mnogiej tej klasy deklinacyjnej wykształcił tzw. końcówkę zerową. W ujęciu morfonologicznym oznacza to całkowite odrzucenie końcówki tematycznej -a właściwej dla mianownika liczby pojedynczej (nominativus singularis), co redukuje formę wyrazową wyłącznie do rdzenia.
W tym miejscu dochodzi do głosu kluczowy dla omawianego przypadku syndrom skrajnej miniaturyzacji fonetycznej. Rdzeń wyrazowy struktury synchronicznej redukuje się do postaci dwugłoskowej (struktura VC: samogłoska-spółgłoska), dając alofoniczny i ortograficzny efekt w postaci segmentu [os]. W polskim systemie językowym jednosylabowe leksemy o strukturze dwugłoskowej są statystycznie rzadkie i najczęściej reprezentowane przez przyimki (od, do, za), partykuły (aż, by) lub nowsze zapożyczenia o statusie akronimów (np. OS z ang. Operating System). Z perspektywy psycholingwistycznej, mózg użytkownika języka, dokonując automatycznej kategoryzacji struktur morfologicznych, napotyka tu na opór. Forma „os” wykazuje bowiem atypowość dystrybucyjną. Brak tradycyjnych, wyrazistych wykładników morfemicznych liczby mnogiej (takich jak końcówki -i, -y czy -ów) w połączeniu z tak drastyczną redukcją sylabiczną sprawia, że forma ta lokuje się na peryferiach systemowych.
Mówiąc prościej: z perspektywy intuicji językowej forma „os” brzmi nieco niekompletnie, by mogła pełnić suwerenną funkcję semantyczną w zdaniu bez wywoływania wrażenia ubytkowości fonetycznej.
Konkludując, przypadek formy „os” w dopełniaczu liczby mnogiej rzeczownika rodzaju żeńskiego stanowi fascynujący dowód na to, jak ortodoksyjna poprawność gramatyczna może wejść w konflikt z uzusem i poczuciem naturalności języka. Naruszenie potocznych oczekiwań fonotaktycznych przez morfem zerowy dystansuje tę formę od powszechnej świadomości językowej, czyniąc z niej pełnoprawny, choć paradoksalny, lingwistyczny konstrukt.