
Ukraiński minister spraw zagranicznych Andrij Sybiha przyjechał do Polski "z pustą teczką" i bez konkretnych propozycji rozwiązania sporu historycznego - ocenił w "Gościu Wydarzeń" wiceszef MSZ Władysław Teofil Bartoszewski. Jak dodał, decyzje w tej sprawie zapadają w kancelarii prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, a "piłka jest po stronie ukraińskiej".
Polsat News W piątkowym wydaniu programu "Gość Wydarzeń" Magda Sakowska zapytała Władysława Teofila Bartoszewskiego , czy ostatnia decyzja strony ukraińskiej dotycząca uhonorowania osób związanych z Ukraińską Powstańczą Armią była przemyślanym działaniem wymierzonym w Polskę.
Zdaniem polityka PSL prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski chciał w ten sposób wzmocnić swoją pozycję przed oczekiwaną kampanią wyborczą.
Wiceminister nawiązał także do XVII-wiecznej historii Ukrainy i postaci Bohdana Chmielnickiego . Jak ocenił, wybór przywódcy walczącego z Rzecząpospolitą, który następnie związał część ziem ukraińskich z Rosją, był historycznym błędem.
Bartoszewski o rozmowach z Kijowem: Nie było żadnych konkretów
Magda Sakowska przypomniała, że z inicjatywy strony ukraińskiej doszło do około godzinnego spotkania Wołodymyra Zełenskiego z prezydentem Karolem Nawrockim . Zwróciła także uwagę na wizytę ministra spraw zagranicznych Ukrainy Andrija Sybihy i zapytała, czy działania Kijowa są próbą rzeczywistego załagodzenia sporu.
Bartoszewski odpowiedział, że strona ukraińska nie przedstawiła żadnych konkretnych propozycji. - Jak to minister Sikorski określił, przyjechał z pustą teczką . Pan minister Sybiha, z którym mamy bardzo dobre stosunki, nie jest decydentem. W tej sprawie decyduje kancelaria pana prezydenta Zełenskiego - stwierdził.
Przypomniał również, że według Nawrockiego podczas spotkania z ukraińskim przywódcą nie osiągnięto postępu w sprawach historycznych. - Piłka jest w tej chwili po stronie ukraińskiej . Dlatego, że to pan prezydent Zełenski wymyślił sobie, czy jego otoczenie wymyśliło sobie to, żeby nazwać jednostkę wojskową, żeby uhonorować ludzi, którzy byli winni ludobójstwa na polskich cywilach, kobietach, dzieciach - ocenił Bartoszewski.
Artykuł jest aktualizowany.