
Na Wall Street panuje radość z kolejnych doskonałych wyników finansowych spółek. Pojawia się jednak również niepokój o to, jak i kiedy ta impreza się skończy. Część ekspertów martwi się zachowaniem inwestorów, inni z kolei szukają okazji na rynkach, które zaliczyły silne spadki.
Warren Buffett: Wszyscy wolą uprawiać hazard
Trudno znaleźć wartościowe akcje, gdy wszyscy wolą uprawiać hazard – stwierdził Warren Buffett, współzałożyciel Berkshire Hathaway, w wypowiedzi dla stacji CNBC.
Legenda inwestowania w wartość dość sceptycznie odnosi się do obecnej sytuacji na rynkach finansowych.
– Bywają okresy, kiedy okazje pojawiają się tak szybko, że aż trudno w to uwierzyć. Ale bywają też takie, kiedy masz wielkie szczęście, jeśli znajdziesz jedną rynkową okazję na kilka lat. Zawsze powinno być jednak tak, że to te drugie okresy trwają dłużej – mówi Buffett.
– Ludzie bardzo lubią uprawiać hazard, więc bardziej opłaca się dziś kultywować hazardzistów niż inwestorów – uważa Wyrocznia z Omaha. Buffett wyjaśnił również, że to on, a nie nowy szef firmy Scott Abel zadecydował o znaczącej inwestycji konglomeratu w Alphabet. Zaznaczył jednak, że nie robi niczego, z czym Abel by się nie zgadzał, i odwrotnie, choć ostateczne decyzje należą do niego.
– Najważniejsze w życiu, a mam tu na myśli inwestowanie, to znalezienie biznesów, które będą generować wysoki zwrot z kapitału przez długi czas – wyjaśnia inwestor, przyznając, że popełnił błąd, nie angażując kapitału w tę technologiczną firmę znacznie wcześniej.
Mimo to Alphabet wciąż nie znajduje się na liście jego absolutnie ulubionych przedsięwzięć.
– Powiedziałbym, że nie lubię tego biznesu aż tak bardzo, jak cztery czy pięć innych, które posiadamy w portfelu – dodaje Buffett.
Jamie Dimon: Sytuacja tak dobra, jak to tylko możliwe
– Sytuacja jest niemal tak dobra, jak to tylko możliwe – w ten sposób otoczenie w sektorze bankowym podsumowuje Jamie Dimon, prezes JPMorgan Chase (na zdjęciu), komentując wyjątkowo udane wyniki banku za drugi kwartał.
Jak na początku każdego sezonu publikacji wyników uczestnicy rynku mają okazję zapoznać się nie tylko z raportami finansowymi, ale także z uwagami szefa największego amerykańskiego banku.
– Znajdujemy się w bardzo zdrowym, aktywnym i entuzjastycznym otoczeniu rynkowym, w którym dominują bardzo wysokie wyceny i potężne obroty. Świetnie na tym zarabiamy. Nie wiemy tylko, jak długo to jeszcze potrwa – podkreśla Dimon. Szef JPMorgan zwrócił uwagę na kilka najważniejszych czynników ryzyka: napięcia geopolityczne, wojny, nieustępującą inflację oraz zawyżone ceny aktywów.
– Nie jesteśmy w stanie przewidzieć, jaki wpływ będą miały ostatecznie te siły. Mogą one z łatwością zderzyć się ze sobą w sposób, którego zupełnie się nie spodziewacie – ostrzega Dimon.
Michael Burry: Tanie akcje są na giełdzie w Hongkongu
Sportretowany w filmie „The Big Short” inwestor Michael Burry zaleca poszukiwanie akcji w okazyjnych cenach na giełdzie w Hongkongu.
– To doskonały moment, aby rozejrzeć się w Hongkongu za tanimi akcjami, które mogą radzić sobie bardzo dobrze w obliczu słabnących giełd w Korei, Japonii i Europie – twierdzi Burry. Wcześniej w tym miesiącu słynny inwestor poinformował, że sam nabył akcje giganta handlu elektronicznego, firmy JD.com.
Główny indeks giełdy w Hongkongu, Hang Seng, spadł w tym roku o 6,7 proc. Nastroje pogarszają się tam ze względu na słabą konsumpcję wewnętrzną, co bezpośrednio przekłada się na spadek zaufania inwestorów do chińskiego segmentu e-commerce.
UBS Group: Większy potencjał do wzrostów niż do spadków
Stratedzy inwestycyjni stają się coraz bardziej optymistyczni wobec europejskich akcji – wynika z ankiety przeprowadzonej przez agencję Bloomberg.
W lipcowym badaniu największymi optymistami okazali się analitycy UBS Group. Spodziewają się oni 8-proc. wzrostu indeksu Stoxx 600 do końca roku, co oznacza wyraźne podwyższenie dotychczasowych prognoz dla tego europejskiego wskaźnika.
Swoje prognozy w górę zrewidowały również Bank of America, Deutsche Bank oraz Kepler Cheuvreux.
Osiemnastu ankietowanych strategów przewiduje średnio, że indeks zakończy rok na poziomie 647 punktów. To wynik o niespełna 1 proc. wyższy od obecnych poziomów. Jednocześnie systematycznie maleje liczba prognoz pesymistycznych – zaledwie pięciu uczestników ankiety spodziewa się spadku indeksu.
– Obecnie prawdopodobnie istnieje znacznie większy potencjał do wzrostów niż do spadków – ocenia Gerry Fowler, strateg w UBS.
Fowler przyznał, że wcześniej, podnosząc prognozę, był „zbyt ostrożny” i obecnie oczekuje, że na koniec roku indeks europejskich blue chipów osiągnie pułap 690 punktów.
Bank of America: Niepokojące sygnały w trakcie korekty na złocie
Analitycy techniczni z Bank of America ostrzegają, że korekta spadkowa na rynku złota może jeszcze potrwać. Dostrzegają uderzające podobieństwa do długoterminowych bess, z jakimi królewski kruszec zmagał się po osiągnięciu historycznych szczytów w 1980 i 2011 roku.
Analitycy dostrzegają szereg niekorzystnych sygnałów technicznych w notowaniach złota, do których zalicza się formacja krzyża śmierci, wysoki poziom długich pozycji netto czy niepokojąca formacja świecy na szczycie. Dodatkowo wskaźnik siły względnej (RSI) na ostatnim maksimum dobił do poziomu 90 punktów.
„Obecna korekta trwa zaledwie 24 tygodnie w porównaniu ze 121 tygodniami wcześniejszych wzrostów. Choć złoto oddało już ponad 38,2 proc. zysków liczonych od pułapu 4149 USD, korekta ta wciąż pozostaje nieproporcjonalnie krótka w stosunku do okresu hossy” – zauważają stratedzy banku. Spadki o 38,2 proc., 50 proc. i 61,8 proc. (tzw. zniesienia Fibonacciego) są w analizie technicznej niezwykle istotnymi poziomami, które obrazują dynamikę i siłę rynkowych nastrojów.
Analitycy zestawiają te dane z historycznymi precedensami: trzy rynki niedźwiedzia na złocie od 1970 roku zawsze oznaczały spadek ceny o co najmniej 50 proc. wcześniejszych wzrostów. Gdyby ten scenariusz znów miał się zrealizować, cena kruszcu mogłaby nurkować do poziomu 3315 USD. Według innych metod szacowania, istotne poziomy wsparcia znajdują się w okolicach 3605 USD lub 3702 USD.
– Odbicie ceny w kierunku 4325–4500 USD może nastąpić przed głębszym zejściem w stronę 50-proc. zniesienia wzrostów w okolicach 3702 USD – prognozują analitycy Bank of America, ostrzegając jednocześnie, że to w drugiej połowie bieżącego roku jest największe ryzyko pogłębienia korekty.