Zmierzenie się z prawdą historyczną to jedyna droga do budowania dalszych relacji polsko-ukraińskich - stwierdził w rozmowie z PAP szef BBN Bartosz Grodecki. Według niego decyzja prezydenta Wołodymyra Zełenskiego o otwarciu archiwów dotyczących wydarzeń na Wołyniu i dodatkowe zezwolenia na ekshumacje to "krok w tym kierunku".
Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego pytany o to, czy relacje polsko-ukraińskie zaczynają rzutować w jakiś sposób na pozycję Polski w NATO, odparł, że nie należy tych porządków łączyć.
Wakacje za fortunę? Oto najdroższe atrakcje nad morzem w 2026
Grodecki powiedział, że "polskie stanowisko jest twarde i bezkompromisowe". - Nie akceptujemy ukraińskiej narracji i polityki historycznej kwestionującej liczbę zamordowanych Polaków, relatywizującej to morderstwo i gloryfikującej zbrodniarzy. Nie ma tu miejsca na negocjacje. Dodam, że jeżeli rzeczywiście ma to być mit założycielski Ukrainy i oni poważnie myślą o wypełnianiu ukraińskiego panteonu narodowego postaciami związanymi z UPA, to oceniam to jako strategiczny błąd Ukraińców - dodał.
Jednocześnie szef BBN zaznaczył, że Polska od początku wspierała Ukrainę w walce z Rosją, a kwestionowanie tego wsparcia nie leży w interesie Polski.
Szef BBN: W Ankarze daleko idących deklaracji nie było
Dopytywany o rozmowę prezydenta Karola Nawrockiego z prezydentem Wołodymyrem Zełenskim na marginesie szczytu w Ankarze, odpowiedział, że dotyczyła ona głównie polityki historycznej. W trakcie rozmowy obie strony - jak dodał - przedstawiały swoje racje, a prezydent Zełenski bronił swojej decyzji o nazwaniu jednostki imieniem "Bohaterów UPA" twierdząc, że była to oddolna inicjatywa żołnierzy.
Według niego "zmierzenie się z prawdą historyczną to jedyna droga do budowania dalszych relacji". - Decyzja prezydenta Ukrainy o otwarciu całego archiwum Służby Bezpieczeństwa Ukrainy i Służby Wywiadu Zagranicznego Ukrainy dotyczącego wydarzeń na Wołyniu oraz dodatkowe zezwolenia na prace poszukiwawcze i ekshumacyjne to krok w tym kierunku - dodał Grodecki.
W piątek prezydent Wołodymyr Zełenski poinformował w mediach społecznościowych, że przeprowadził naradę dotyczącą polityki Ukrainy wobec Polski. "Zostaną otwarte wszystkie archiwa Służby Bezpieczeństwa Ukrainy oraz Służby Wywiadu Zagranicznego Ukrainy dotyczące tragicznych wydarzeń XX wieku na Wołyniu" - zadeklarował ukraiński przywódca. Przekazał też m.in., że "zostaną podjęte decyzje w sprawie wydania dodatkowej, znaczącej liczby zezwoleń na prace poszukiwawcze i ekshumacyjne, a wspólnie ze stroną polską musimy zapewnić większe możliwości prowadzenia takich działań".
W ostatnich miesiącach doszło do napięć w relacjach polsko-ukraińskich w związku ze sporem o kwestie historyczne, w tym o upamiętnianie UPA i związanych z nią postaci. Spór wywołała podjęta pod koniec maja decyzja prezydenta Ukrainy o nadaniu ukraińskiej jednostce wojskowej imienia Bohaterów UPA.
Decyzja ta spotkała się z krytyką w Polsce. Negatywnie ocenili ją m.in. premier Donald Tusk, szef MON, wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, resort dyplomacji, a prezydent Karol Nawrocki 19 czerwca poinformował, że zdecydował o odebraniu Zełenskiemu Orderu Orła Białego. Dzień później Zełenski odesłał order do Warszawy za pośrednictwem firmy kurierskiej.
Według polskich historyków w lipcu 1943 r. oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii przeprowadziły skoordynowane ataki na około 150 miejscowości zamieszkanych przez Polaków na Wołyniu, co stało się kulminacją zbrodni określanej w Polsce jako ludobójstwo wołyńskie. Łącznie od lutego 1943 r. do wiosny 1945 r. na Wołyniu i w Galicji Wschodniej zginęło, według badaczy, ponad 100 tys. Polaków. Za sprawców uznawani są członkowie Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów frakcji Stepana Bandery oraz podporządkowanej jej UPA.
Dziennikarską przygodę zaczynała w studenckim radiu UJOT FM, później związana z Interią. Lubi patrzeć na świat przez obiektyw aparatu.
Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości