Spór między polską firmą a władzami Lwowa o zapłatę za budowę spalarni śmieci nabiera politycznego wymiaru. Po ostrej reakcji mera miasta Andrija Sadowego na słowa szefa polskiego MSZ, Radosław Sikorski ponownie odniósł się do sprawy na antenie TVN.
Andrij Sadowy poinformował, że Lwów pozyskał 2,5 mln euro wsparcia i podpisał sześć porozumień z zagranicznymi partnerami. Wśród nowych partnerów znalazły się firmy i instytucje z pięciu państw, ale nie z Polski . "Może to i lepiej bo polska firma, która zbudowała we Lwowie spalarnię śmieci długo nie może doczekać się zapłaty" - skomentował w czwartek serwisie X szef MSZ Radosław Sikorski.
Na ten wpis zareagował wczoraj mer Lwowa. " Do dziś polska firma zarobiła we Lwowie ponad 30 mln euro . Niestety zakład, który zgodnie z umową miał zostać ukończony w 2023 r., nadal nie działa. Szkoda, bo mógłby Pan uczestniczyć w jego otwarciu i pokazać całej Ukrainie jakość oraz odpowiedzialność polskich firm. Niestety, ten wykonawca temu zadaniu nie sprostał" - napisał.
Zrobił tak przed radiowozem. 29-latek szybko pożałował
Do sprawy ponownie w piątek odniósł się Sikorski. - Przyznaję się do pewnej dozy frustracji, bo ta sprawa była już poruszana na wszystkich możliwych szczeblach między Polską a Ukrainą - bo oczywiście rząd wspiera polskie firmy - i oczywiście firma, i władze miasta (Lwowa-red.) mają inne zdania, ale tam są orzeczenia sądu arbitrażowego francuskiego - powiedział na antenie TVN24 szef MSZ Radosław Sikorski.
Szef MSZ zwrócił też uwagę, że Ukraina chce być częścią UE. - Prawo europejskie zwalcza korupcję - podkreślił, dodając, że przy podpisywaniu umów gospodarczych Kijów musi zadbać o "uczciwe przetargi oraz uczciwie egzekwowane umowy".
Sikorski mówił też o tym, że "prezydent Nawrocki w zasadzie pozbawił się możliwości prowadzenia dialogu z prezydentem ważnego kraju, prowadzącego wojnę, Ukrainy".
Jak wskazał, chciałby zobaczyć, "jakich argumentów strona ukraińska użyje, aby prezydenta Polski przekonać do ratyfikacji traktatu akcesyjnego" do Unii Europejskiej. - Bo negocjacje to raz, a na koniec jest traktat, który w kilku państwach wymaga wręcz referendum, a u nas podpisu głowy państwa - stwierdził.
Dodajmy, że polska firma Control Process, która budowała we Lwowie kompleks przetwarzania odpadów, domaga się od miasta ok. 17 mln euro i wznowienia zerwanego kontraktu. Spółka przekonuje, że ukraiński samorząd bezprawnie odstąpił od umowy i wstrzymał płatności, a jej stanowisko potwierdzają rozstrzygnięcia procedur arbitrażowych FIDIC.
Wiceprezes Wiatr powiedział agencji, że "oczekuje respektowania międzynarodowych kontraktów " i liczy na szybką zmianę decyzji mera Lwowa, która pozwoli dokończyć prace budowlane.
Lato wystartowało - a z nim upały, w które trudno uwierzyć, kolejki bez końca i ceny, od których robi się gorąco. Słupek rtęci pobił rekord twojego miasta? Stoisz w korku, który nie ruszył się od godziny? A może upał daje się we znaki tam, gdzie nie powinien - na zatłoczonym SOR-ze, w przegrzanym pociągu, w miejscu bez wody i cienia? To też jest historia. Napisz do nas na dziejesie.wp.pl .
Absolwentka dziennikarstwa na UW i UMCS. Pracowała w PAP i naTemat.pl, obecnie redaktorka WP Wiadomości. Interesuje się literaturą historyczną i reporterską oraz podróżami.
Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości