Najpierw są delikatne żarty, próba bagatelizowania, a przez to oswajania tego, co bez ogródek próbuje uświadomić nam ekspert. Kilka sekund później zapada cisza. Samochód powoli obraca się do góry kołami, a my – kierowca i pasażer – na własnej skórze przekonujemy się, co znaczy dachować. Edukacja w miasteczku Volvo For Safety to bez wątpienia mocne doświadczenie.
Na ul. Sienkiewicza w Kielcach trudno znaleźć choć skrawek cienia. W ostatni weekend termometry pokazywały rekordowe wartości, rozgrzany bruk oddawał ciepło, a mimo to przed poszczególnymi stanowiskami w miasteczku Volvo For Safety ustawiały się kolejki. Rodziny z dziećmi, młodzi kierowcy, seniorzy… Nawet jeśli mieli plan, by zajrzeć tu tylko na chwilę – w mieście w tym czasie nie brakowało atrakcji związanych ze Świętem Kielc – w większości przypadków zostawali znacznie dłużej.
Bo trudno przejść obojętnie obok takiego miejsca. Miasteczko Volvo For Safety nie przypomina klasycznego pokazu motoryzacyjnego. Nie próbuje zachwycać designem samochodów ani osiągami silników. Tutaj bohaterem jest człowiek. Jego odruchy. Decyzje. Błędy. I wiedza, która może sprawić, że po każdej podróży wróci bezpiecznie do domu.
To nie pokaz, to doświadczenie
Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda niepozornie. Kilkanaście stanowisk ustawionych na niewielkiej przestrzeni głównego deptaka miasta. Jednak każde z nich opowiada inną historię o bezpieczeństwie czy raczej odpowiada na inne pytanie, które każdy z nas choć raz w życiu powinien sobie zadać.
Jak szybko reaguję? Czy dobrze siedzę za kierownicą? Co widzi kierowca ciężarówki? Dlaczego zwykły telefon podczas zderzenia może zamienić się w niebezpieczny pocisk? Odpowiedzi nie pojawiają się na planszach. Trzeba ich doświadczyć – czasem za kierownicą symulatora, innym razem przy wadze przeciążeń, a jeszcze innym podczas nauki pierwszej pomocy.
– Najlepiej zmieniać postawy poprzez doświadczanie. Dlatego stworzyliśmy symulatory bezpieczeństwa, dzięki którym odwiedzający mogą samodzielnie sprawdzić, co dzieje się w różnych sytuacjach na drodze – tłumaczy Mariusz Nycz, dyrektor marketingu Volvo Car Poland.
Miasteczka są częścią ogólnopolskiego programu edukacyjnego. To kolejny rozdział historii marki, która od dekad rozwija rozwiązania służące poprawie bezpieczeństwa na drogach. Warto przy tym wrócić do 1959 r., kiedy to Volvo opracowało trzypunktowy pas bezpieczeństwa i udostępniło nieodpłatnie patent całej branży motoryzacyjnej. Dziś firma rozwija kolejne technologie, ale równie mocno stawia na edukację.
Dachowanie trwa chwilę. W pamięci zostaje na długo
Największe emocje budzi symulator dachowania. Przed wejściem słychać śmiech: – Ja chyba jednak poczekam... Nie chcę zwrócić obiadu… Po wyjściu z samochodu nikt się nie śmieje. Auto obraca się powoli. Bezpiecznie. Kontrolowanie. A jednak wystarczy kilka sekund, by zrozumieć, jak bardzo zmienia się perspektywa, kiedy świat nagle staje na głowie.
– To doświadczenie pokazuje, jak ważna jest prawidłowa pozycja za kierownicą i dobrze zapięty pas bezpieczeństwa. W prawdziwym wypadku wszystko jest znacznie bardziej brutalne. Tutaj można przeżyć to w sterylnie bezpiecznych warunkach i zdobyć wiedzę, której wielu kierowców nigdy wcześniej nie miało okazji posiąść – tłumaczy Marcin Gerlach, ekspert Volvo.
Instruktorzy odpowiedzialni za przekazywanie wiedzy na poszczególnych stanowiskach nie mówią o samochodach. Mówią o fizyce. O tym, dlaczego fotel warto ustawić niżej, niż podpowiada intuicja. Dlaczego pas powinien przylegać do ciała i jak bardzo puchowa kurtka potrafi zmniejszyć jego skuteczność. Opowiadają o ogromnych siłach, które działają podczas zderzenia i ostrzegają przed drobnymi przedmiotami – pozostawione luzem w kabinie mogą stać się śmiertelnie niebezpieczne.
Tłumaczą spokojnie, bez pośpiechu i presji czasu. Odpowiadają na każde pytanie, nawet jeśli podobne słyszeli już setki razy. Tłumaczą, dyskutują, pokazują, czasem wracają do tej samej kwestii. I właśnie to robi wrażenie. Ludzie z ogromną wiedzą i pasją, którą słychać w głosie.
– Chodzi o to, żeby być kilka schodków wyżej na skali wyobraźni – mówi Marcin Gerlach. – Pamięci mięśniowej nie zbuduje się podczas jednego wydarzenia, ale można sprawić, że kierowca zacznie inaczej myśleć o tym, co może wydarzyć się na drodze – dodaje.
Wiedza, której nie zdobywa się z internetu
Przy stanowisku pierwszej pomocy nie słychać wykładu. Jest rozmowa, śmiech dzieci i pluszowa gęś, która skuteczniej niż niejeden podręcznik oswaja temat ratowania życia. Pojawiają się również fantomy, rytmiczne uciski klatki piersiowej i mnóstwo dodatkowych pytań.
– Im wcześniej zaczniemy mówić o zasadach udzielania pierwszej pomocy, im częściej będziemy ćwiczyć pewne odruchy, tym większa szansa, że uratujemy drugiemu człowiekowi życie – nie ma wątpliwości Mateusz Mokrzycki, ratownik medyczny. – Dlatego edukacja powinna zaczynać się już w przedszkolu. W kreatywnej formie, która angażuje dzieci, ale również dorosłych – dodaje.
To właśnie dzieci najczęściej podchodzą do ratowników pierwsze. Bez oporu. Bez skrępowania. Naturalnie przechodzą od zabawy do działania. Starsi dopiero odzyskują tę odwagę, również dzięki takim wydarzeniom. Nie muszą zapisywać się na kurs, planować szkolenia. Wystarczy, że zatrzymają się na chwilę podczas spaceru przez centrum miasta.
Kilka metrów dalej kolejna osoba wychodzi z kabiny ciężarówki z wyraźnym zaskoczeniem. – Naprawdę nic nie widać? To pytanie pada wielokrotnie. I za każdym razem odpowiedź brzmi tak samo: Nie widać! Tak właśnie rodzi się wyobraźnia, o której wspomina Marcin Gerlach.
– Po takich doświadczeniach kierowcy często wracają do swoich samochodów i zanim odjadą, przez chwilę ustawiają fotel albo poprawiają pas bezpieczeństwa. Nie dlatego, że ktoś im kazał. Po prostu zaczynają rozumieć, dlaczego ma to tak duże znaczenie – mówi ekspert.
Kiedy opuszczam miasteczko, kolejka do symulatora dachowania wcale się nie skraca. Mimo upału przybywa kolejnych osób. Być może dlatego, że kwestie bezpieczeństwa najłatwiej uświadomić sobie wtedy, gdy można ich doświadczyć na własnej skórze.
Miasteczko Volvo For Safety to miejsce, z którego uczestnicy wychodzą z cenną zdobyczą – z większą wyobraźnią. Z czymś, co bardzo często okazuje się najlepszym systemem bezpieczeństwa. Bo – jak podkreśla Mariusz Nycz – nie chodzi wyłącznie o kierowcę, ale o wszystkich uczestników ruchu drogowego: pasażerów, pieszych i rowerzystów.
Więcej informacji o inicjatywie można znaleźć na stronie Volvo For Safety .
Miasteczko Volvo w Kielcach
Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości