Prowadzący program Rafał Wojda zapytał na początku gości o to, czy policjanci powinni prowadzić pościgi w sytuacjach, gdy przygotowywana jest blokada. Zdaniem Wojciecha Pasiecznego, "można było zmienić czynności".
Trzeba wiedzieć, w którym momencie przerwać radykalne działania, zwłaszcza jeśli jest ustawiona blokada. Wystarczy jechać za i kontrolować, by (ścigany - red.) nie zjechał w boczną ulicę i podawać komunikaty. Trzeba jednak pamiętać, że to jest adrenalina. Nie można się dziwić, że chcieli to do końca doprowadzić - powiedział były policjant.
Trzeba podejmować decyzję co pół sekundy czy sekundę. Ta dynamiczna sytuacja wyklarowała się w ten sposób, że kierujący motocyklem wjechał na chodnik i uderzył głową. Dla jego rodziny i dla policjanta jest to tragedia - stwierdził Łukasz Byśkiniewicz.
Eksperci o policyjnym pościgu w Wałbrzychu
Wojciech Pasieczny zapytany o szkolenia policjantów dedykowane właśnie pościgom powiedział, że nie wie, jak w tej chwili wygląda sytuacja, natomiast za jego czasów takie szkolenia się odbywały, jednak dotyczyły nielicznych osób.
Kadr z nagrania, do którego dotarła "Gazeta Wyborcza"Źródło zdjęcia: "Gazeta Wyborcza"
To kosztuje. Mieliśmy z innymi służbami tego typu szkolenia. Byli dobierani policjanci, którzy później jeździli nieoznakowanymi radiowozami - powiedział Wojciech Pasieczny.
Policjant ścigający musi pamiętać o tym, że jego auto też może wpaść w poślizg, a poza tym musi kontrolować to, co robi ten ścigany. To są jednak sytuacje, których nie da się przewidzieć. Wytrenować można hamowanie, wyprowadzenie z poślizgu, a w tym konkretnym przypadku jest to ciężkie. To są po prostu określone procedury - zaznaczył Łukasz Byśkiniewicz.
Eksperci o pościgu w Wałbrzychu, w którym zginął młody motocyklistaŹródło: TVN24 Jak zauważył Wojciech Pasieczny, "każdy pościg jest inny, a kluczowe jest zachowanie bezpieczeństwa".
Musi to być bezpieczne przede wszystkim dla policjanta, ściganego, jak i osób postronnych - powiedział były policjant.
Ulice to nie tory wyścigowe. Jeśli ktoś chce się wyżyć, niech jedzie na tor wyścigowy - podsumował Łukasz Byśkiniewicz.
Wypadek w Wałbrzychu
Do tragicznego zdarzenia doszło 28 lutego w Wałbrzychu. 21-letni motocyklista zginął podczas policyjnego pościgu . Wałbrzyska policja podała wówczas, że funkcjonariusze próbowali zatrzymać kierującego motocyklem typu cross bez tablic rejestracyjnych.
Według policjantów, w trakcie ucieczki motocyklista łamał przepisy ruchu drogowego i stwarzał zagrożenie dla innych uczestników, m.in. wjeżdżając pod prąd i wyprzedzając na podwójnej linii ciągłej. Nie stosował się również do poleceń funkcjonariuszy i spróbował wyprzedzić jadący przed nim radiowóz.
Tragiczny finał policyjnego pościgu. 21-latek nie żyje
"W przebiegu dynamicznie rozwijającej się sytuacji doszło do zdarzenia drogowego, w wyniku którego kierujący stracił panowanie nad motocyklem i uderzył w element infrastruktury drogowej" - napisano wówczas w oświadczeniu policji.
Jak podano, 21-latek zmarł po przewiezieniu do szpitala. "Gazeta Wyborcza" poinformowała, że dotarła do "nagrania wideo z rejestratora w radiowozie", którym ścigano 21-letniego motocyklistę. Według dziennika z zapisu wideo "wynika, że to rozpędzony do 140 kilometrów na godzinę nieoznakowany radiowóz uderzył w młodego mężczyznę na motocyklu crossowym, powodując jego śmierć".
"Podważa to policyjną wersję" - napisała "Wyborcza".