
fot. YouTube
Nie szukał wygody ani spokojnego końca kariery. Giannis Antetokounmpo po 13 sezonach w Milwaukee Bucks wybrał Miami Heat, bo jak sam mówi potrzebuje presji, szczerej rozmowy i wyjścia ze swojej strefy komfortu. Na pierwszej konferencji prasowej mówił też o Eriku Spoelstrze, Bamie Adebayo, symbolicznym pożegnaniu z numerem 34, a nawet… iguanach!
To bez wątpienia jeden z największych transferów lata. Miami Heat sprowadzili Giannisa Antetokounmpo oraz Bobby’ego Portisa z Milwaukee Bucks , a ich nowa gwiazda od początku jasno pokazuje, dlaczego właśnie Miami było dla niej właściwym kierunkiem.
– Zawsze słyszało się o kulturze Miami Heat: że zawodnicy ciężko pracują, są zdyscyplinowani, zdeterminowani i bezinteresowni. Dają z siebie wszystko, by wygrywać mecze. Zawsze ciekawiło mnie, co czyni ich tak wyjątkowymi – powiedział Antetokounmpo .
Grek nie ukrywa, że nie przyjechał na Florydę po łatwiejsze życie.
– Trener Spo mówił o presji, a ja myślę, że dobrze sobie z nią radzę. Potrzebuję jej na tym etapie kariery. Żeby wejść na kolejny poziom, muszę wyjść ze strefy komfortu. Czuję, że Miami jest właściwym miejscem.
Właśnie dlatego współpraca z Erikiem Spoelstrą ma być dla niego tak ważna. Giannis nie oczekuje pobłażania.
– Chcę po prostu, żeby mnie mocno trenowano. Wolę usłyszeć brzydką prawdę niż piękne kłamstwo.
– Mam wrażenie, że gdy zaczną ze mną tak pracować, reszta pójdzie za mną. Nie chcę, by mnie głaskano po głowie. W moim życiu jest mnóstwo osób, które chcą sprawić, żebym dobrze się czuł. Nie tego potrzebuję. Potrzebuję prawdy i właściwej informacji zwrotnej, żebym mógł wykorzystać ją w życiu i w koszykówce.
Jednym z najciekawszych pytań przed nowym sezonem będzie współpraca Antetokounmpo z Bamem Adebayo . Giannis doskonale wie, jak wymagającym rywalem był dotąd jego nowy klubowy kolega.
– Zwykle śpię osiem godzin przed meczem przeciwko każdemu rywalowi. Przed grą z Bamem przesypiałem po dwanaście. Musiałem być podwójnie gotowy, bo wiedziałem, że zagra bardzo, bardzo ostro.
– Jest niesamowicie nastawiony na rywalizację i zrobi wszystko, by wygrać mecz. Jeśli mierzyć to w procentach, Bam jest na poziomie 99,9. To prawdziwy wojownik i pracuś.
Antetokounmpo rozpoczyna nowy rozdział także symbolicznie. Po latach z numerem 34 na plecach w Miami będzie występował z siódemką.
– Nosiłem numer 34, ponieważ moja mama urodziła się w 1963 roku, a tata w 1964. Wziąłem więc trójkę i czwórkę, a ich suma daje siedem. Mama urodziła się 7 kwietnia, więc to kolejny powód, dla którego zmieniam numer.
– Ale główny powód jest taki, że numer 34 niesie ogromny ciężar i wielką historię. Z szacunku do organizacji, która wybrała mnie w drafcie i w której spędziłem 13 lat, postanowiłem zostawić ten numer tam i spróbować zacząć nowy rozdział.
Nowe miasto ma też swoje drobne minusy. Pogoda na Florydzie Giannisowi odpowiada znacznie bardziej niż zimy w Milwaukee, ale lokalna fauna już niekoniecznie.
– Nie lubię tych całych iguan. Niech trzymają się ode mnie z daleka.
Wspieraj PROBASKET