
Europejscy liderzy, obawiając się reakcji Donalda Trumpa po przegranej USA 1:4 z Belgią , uzgodnili, by nie poruszać tematu mundialu podczas nieformalnych rozmów z prezydentem USA. Premier Belgii Bart De Wever przyznał, że choć zwycięstwo jego kraju było szeroko komentowane, w obecności amerykańskiego przywódcy zachowano powściągliwość.
Jak stwierdził, prezydent USA „ma opinię człowieka, który czasami reaguje irytacją na rzeczy, które mu się nie podobają , i myślę, że ta porażka będzie dla niego bolesna”.
De Wever dodał, że pierwsze chwile jego obecności w Ankarze zostały zdominowane przez rozmowy o futbolu, a na pierwszy plan wysuwały się gratulacje za rozgromienie przez reprezentację Belgii Stanów Zjednoczonych. W pewnym momencie, w rozmowie z dziennikarzami dało się zauważyć, że szef belgijskiego rządu nie jest w stanie dłużej opierać się pokusie. De Wever zaczął żartować - „Oczywiście, strona przegrana też jest obecna. To również największy partner w NATO”.
Następnie - relacjonuje „The Guardian” - zauważył, że NATO może udzielić Ukrainie pomocy wojskowej o wartości 70 mld euro.
„ To również bardzo mocna 'czerwona kartka' dla Putina. Nie można po prostu cofnąć czerwonej kartki. Wiecie o tym” - uszczypliwie stwierdził premier, nawiązując do bulwersującego incydentu z anulowaniem zawieszenia dla amerykańskiego piłkarza, dzięki interwencji Trumpa u szefa FIFA.
Brytyjski dziennik przypomina, że Trump oficjalnie nie skomentował dotkliwej porażki reprezentacji USA, a piłkarze Belgii cieszyli się ze zwycięstwa w szczególny sposób: naśladując taniec Trumpa z politycznych wieców.