Kabaret Skeczów Męczących - 20 skeczów na 20-lecie cz.1
Visibility: Public Uploaded by: KSM TV Uploaded at: 2025-11-04 Published at: Length: 14:01 Views: 76202 Likes: 1591 Category: Entertainment
Description
Skecze KSM na YouTube to już ponad 200 milionów wyświetleń. Jakie były te najważniejsze ? Zobaczcie nigdzie i nigdy nie ujawniane tajemnice z nimi związane. W tym ekskluzywnym materiale dla fanów ujawniamy kuchnię KSM. Miłego odbioru
Transcript
[muzyka] Cześć kochani. I w związku z tym, że jak zobaczyliśmy, nasze sketche osiągnęły na YouTubie oglądalność no mniej więcej 200 milionów wyświetleń, postanowiliśmy dla was zrobić subiektywną listę 20 sketchów na 20lecie kabaretu sketzów męczących w kolejności i troszkę wam o nich poopowiadać. Zapraszamy. Myślę, że to sketz, który tak naprawdę uwolnił potencjał Jarosława Sadzy. Możesz mi powiedzieć, co ty wyprawiasz? Co? Wyginam śmiało ciało. Nie możesz wyginać, jak masz wolna. Dzisiaj w pracy jesteś, masz się zachowywać dobrze. No swoją drogą, wczoraj miałeś wolne. Co tam porabiałeś? O, w kinie byłem. No co ty, na czym? Na filmie. A może coś więcej mi powiesz? Co? Co? Co nie? Stary, stary, czego się dowiedziałem? No co? Miazga. Ale co? Miazga. Ale co? Popcorn z kukurydzy. To po raz pierwszy zauważyliśmy, że że on potrafi grać, że potrafi wcielać się w postać przerysowaną, a jednocześnie prawdziwą. Może powiedz mi, czy ty jesteś taki głupi, czy ty po prostu jesteś naćpany? Wypraszam sobie, nie jestem naćpany. No sketch śmieszny. Zdarzyło mi się nawet teraz faktycznie na nim zaśmiać, co nie zdarza mi się ogólnie na sketczach. No bardzo fajny sketch to był. Takie mam wrażenie, że taki pierwszy mocny postaciowy jaki jaki zaistniał. No i ogromny plus, bo mnie tam nie było. Siedzieliśmy w basenie i przechodziła taka mała dziewczynka z ojcem takim właśnie dopakowanym, wydziaranym całym i ta dziewczynka mówi: "Tata, tata, zrób śrubę, zrób śrubę". A gość tak patrzy: "Śrubę to ja mam w głowie", nie? I on tak przeszedł koło nas i yyy i stwierdziliśmy wtedy z Karolem, że jak będziemy robić skage o takim gościu, to to musi być śruba. Zdarza się, że że gdzieś sobie idę po ulicy i słyszę śruba śruba. No i to jest do mnie, nie? Chociaż ja nie jestem śruba, bo naprawdę jestem Jarek, nie? Przydawał nam się potem w klubach, bo bramkarze nas poznawali i mieliśmy mieliśmy tam chody. No chyba, że ci co A i właśnie i zawsze okrojarze mówili, że o wy jesteście od śruby. No [śmiech] mam takiego kolegę. To nigdy nie było o nich. Dziwne, nie? Co? Kurde, da spokój. Co? Czat, ty. I ze śrubami wielokrotnie się spotykaliśmy, jak chodziliśmy do klubów. Teraz już nie chodzimy, bo wiadomo, no już z racji, prawda, tego, że mogą to oglądać nasze żony. Pamiętam, że włosy miał zaczesane zawsze na odżywkę i tyle. Pas. Nie pamiętam. Dlaczego nie na żel? Bo Jarek twierdził, że mu się psują włosy od żelu, bo za dużo używa żelu. A i sobie brał taką, taka była odżywka ziai, taka zielona i i bo ja mu ją kupowałem. Y, no ładnie pachniała. O, [śmiech] graliśmy go tak co roku. W zasadzie mieliśmy kolejną część sketzu ze śrubą, potem mieliśmy dłuższą przerwę. No i ostatnio też śruba się pojawił. Co prawda nie w czarnej koszulce, a w koszuli i w garniturze. No i ktoś bardzo ważny w tym kraju jest. No podobny do do śruby. No ale to już wam zostawiam. Możecie w komentarzach napisać, kto jest podobny do śruby w zachowaniu. Siema mordo. Karol jestem. To był chyba jeden z pierwszych sketzów, gdzie sięgnęliśmy po materiał historyczny. Zawsze lubiłem sketze, w których się solidnie przebieraliśmy. Nie mamy ich dużo, ale akurat tutaj zawsze mi się podobały te szaty. [śmiech] Ty zobacz, to masz liść na żywo. Chłopaki, co to za przebieranki? No ty, koleś, dla twojej informacji kąklawę już się skończyła. Nie, czekaj. Ja ich poznaję. To jest Leonardo da Vinci i dama z łasiczką. Ten sketz lubiłem bardzo. Grałem tam takiego gościa. Grałem takiego, takie miał tutaj Vitalis. Był bardzo fajny sketz. Bardzo zabawną postać tam grałem. Kim ja tam byłem? Ale no to było takie śmieszne. Miałem niedowład ręki chyba wtedy nawet. Tak tam było to czy to było coś innego? Nie, to tam nie miałem, tam, tam miałem sprawne ręce, ale tam coś bardziej z głową im było tego, nie? Nie pykło. Michał w roli tego pomocnika króla. Bardzo śmieszne to było. No i fajnie się obserwowało rzeczywistość. Zresztą do dzisiaj, mimo że nie gramy tego już wiele, wiele lat, to do dzisiaj z Michałem czasem mówimy do siebie: "Króalisie". Fajne wspomnienie. Graliśmy króla Poniatowskiego w naszym programie Klinika Sketchzów Męczących i Marcin miał kłopoty z głosem. Ja tam to było zbudowane tak, że ja tylko tam dogadywałem w tej postaci, a na próbach przed dzień przed nagraniem wyszło, że Marcin praktycznie traci głos i stwierdziliśmy o 22:00 w przeddzień nagrania, że ja muszę większość jego tekstu powiedzieć, bo on po prostu nie da rady. i uczyłem się tego tekstu. No musiałem za niego w zasadzie 3/4 jego tekstów zostały przerzucone na mnie i miałem na to tak naprawdę ze dwie, trzy godziny, żeby się tego nauczyć i no nie będę oszukiwał, no zapisałem sobie to w taką księgę, trzymałem, miałem to wydrukowane i to czytałem. Nawet jak pytacie, co u nas, co u nas, co u nas, a u was co? Co to? Nie ma nic. Nie ma nic. Nie ma nic niczego. Tak. A wam brakuje prawdziwych mężów Stanu, bo my na przykład mamy Tadeusza Kościuszka, a my mamy Rutkowskiego, kurde. A my mamy obiady czwartkowe. A my mamy obiady codziennie. A my mamy Pola Remo, największego kucharza Europy. A my mamylerową. Pamiętam, że kiedyś na realizacji telewizyjnej oczywiście, bo na swoich występach mamy swoje ciuchy. Pamiętam, że na realizacji telewizyjnej dostałem koronę. To chyba Zielona Góra była w amfiteatrze. Dostałem za dużą koronę. To dziwne, bo mam duży łeb. Musieli mieć bardzo dużą koronę i cały czas mi się zsuwała. Przez 20 minut sketchu walczyłem na scenie z kolą i cały czas tak próbowałem tak, żeby mi nie zjechała tak z przodu, z tyłu po prostu. Myślę, że jak ktoś oglądał ten sketch i skoncentrował się na mnie, to myślał, że jestem nienormalny. A ja chciałem powiedzieć jedną historię, która wydarzyła się na występie w Nowochódzkim Centrum Kultury, w którym to w sketchzu Król Poniatowski zjadłem, myślę, że dobre 3/4 tego tekstu, gdyż w pierwszym rzędzie usiadła niewiasta, która no miała to są no ogromne piersi i postanowiła przyjść na ten występ. z tymi piersiami na po prostu, że z góry było je widać całe i tak się chwilowo zapatrzyłem i powiedziałem tekst, który był już z końca. Koledzy doszli do wniosku, że już nie ma sensu wracać, więc była to jedyna okazja zobaczyć 20minowy sketz wykonany w 5 minut. Sketchz ksiądz y ministrant albo ksiądz z kimś z publiczności. Tam najbardziej charakterystyczny to chyba był ksiądz ministrant z tego co pamiętam, bo się powtarzali w każdej części, zmieniali się tylko gościa na scenie. Jak masz na imię dziecko? Jarek. Jarek, cieszę się, że tutaj jesteś ze mną Jarku. Niby nowy ministrant to jakiś taki stary. Pewnie z jednej tacy bilon podbierałeś. Jaruś, pamiętam. Moja kochana świętej pamięci babcia mi zawsze mówiła, bo to już wtedy bywało w telewizji, że Marcin przestańcie z tym księdzem już, bo koleżanki się śmieją ze mnie w kościele i się obrażają na mnie, więc przepraszam. To sketchz, który fajnie otworzył nam możliwość improwizacji, bo dzwoniłem sobie przez telefon i udawałem różne głosy, prawda? i i tak yy dużo razy yyy zdecydowałem się na to, żeby zgotować moich kolegów, którzy stoją na scenie i powiedzieć coś, co było zupełnie, że tak powiem, kolokwialnie, mówiąc, z dupy i jakby używałem tej broni. Oni wiedzieli, że ja będę jej używał. Śmialiśmy się my, śmiała się publiczność. Czasem było tak, że śmialiśmy się tylko my. Chodzi mi o to, że to jest zły program. No najlepszy nie jest. [śmiech] Dobrze, że sprawę zdajecie, bo naprawdę dotrwam się. Pani dodzwoniła. Gdzie? Dotrwam. Zaj się. [śmiech] Panie Halinko, panie księdzu, [śmiech] panie Halinko, książę Halinko, księciuniu, [śmiech] jak tam twój Toik? [aplauz] No graliśmy imprezę firmową [śmiech] i gość, który którego wzięliśmy do tego sketchu, bo ja tam wychodziłem też jako ministrant, zaczął udawać, że ministranta. [muzyka] Nie wiem, nie wiem co nami powodowało, że wyszliśmy na golasa na scenie. [muzyka] Sosny, niech rozśpiewa na śpiew radosny. Hej, przypnij [muzyka] dzień nas do grąba i będzie bomba. [muzyka] I będzie bomba. Ej, przypnijcie nas [muzyka] do dzika. Niechaj zau nie zniknika. Nas docisa [muzyka] na mnie naprawdę. Szczególnie, że dobra, no człowiek by powiedział, że mieliśmy 20 parę lat, ale my nie wyglądaliśmy dobrze wtedy. Nie mówię, że teraz jest jakoś świetnie, ale wtedy było naprawdę średnio. No i lataliśmy w tych samych majtkach na scenie i udawaliśmy, że umiemy grać i śpiewać. To na tym polegała ta piosenka. Y, ale energią obroniliśmy ten pomysł. Znaczy, no tak powiedzmy, ten ten sketch zawsze w zasadzie wyglądało podobnie. No wyglądaliśmy zawsze y tak sobie. No rozebrany facet w tym wieku, niećwiczący jeszcze wtedy. Wygląda tak dramat. To jeszcze były czasy, kiedy nie wstydziliśmy się naszych ciał. [śmiech] Bo byliśmy tylko w takich y majtusiach z przyszytymi niby liśćmi i Karol wtedy jeszcze grał na gitarze. Wydawać się mogło, że ja umiem i potrafię grać na gitarze, prawda? No nic bardziej błędnego. Ja znam cztery akordy i w zasadzie na tych czterech akordach zostały zbudowane wszystkie nasze piosenki. No i nie było sukcesu, więc postanowiliśmy się rozebrać. W zasadzie nie mieliśmy wiele do ukrycia. No i dziewczyny to lubi. To jest [muzyka] moment erotyczny tej piosenki. Dziewczęta [muzyka] piszczą. Korzystając [muzyka] z półmroku panowie obmacują co się da dookoła. Pamiętam jedną sytuację, kiedy graliśmy na imprezie zatytułowana Babski Comber. I to była jedyna w historii sytuacja, kiedy panie, takie dojrzałe panie, które przychodzą na comber, to nie były młode kobiety. One tam piją alkohol, prawda? Bawią się. No taka impreza właśnie śląska, bardzo sympatyczna, fajna i my postanowiliśmy tam zagrać piosenkę ekologiczną i to był jedyny raz, kiedy po zostaliśmy poproszeni i wywołani z tą piosenką jako bis, więc treść już nie miała znaczenia. Miały znaczenie nasze majtusie. Wy mówicie góra. My mówimy [muzyka] na wy mówicie. My mówimy na wy mówicie. A my mówimy na wy mówicie.
Czytaj cały artykuł u źródła — Kabaret Skeczów Męczących (KSM TV)