f1 No i się cieszę, że wreszcie dotarło, że mistrzem nie zostaje lepszy kierowca, tylko ten którego chce zespół. I wszystkie dyskusje np. o wyższości Vettela nad Webberem, czy ogórowatości Pereza nie mają sensu. Jeszcze trochę, a będzie wszystkim wiadomo, że chodzi tylko o kasę, a wyścigi są niezbędnym (aczkolwiek ostatnio coraz mniej) dodatkiem do właściwej walki. DNA F1.
P.S. W wolnej chwili - przypominajcie na zachodnich forach teksty Gekona o Kubicy.