RAK
    Rosja prowokuje na Bałtyku. "Nie można wykluczyć, że dojdzie do kolizji"

    Rosja prowokuje na Bałtyku. "Nie można wykluczyć, że dojdzie do kolizji"

    599 odsłon
    Rosja prowokuje na Bałtyku. "Nie można wykluczyć, że dojdzie do kolizji"
    • Nie można wykluczyć scenariusza, w którym dojdzie na przykład do kolizji w powietrzu - powiedział w programie "Najważniejsze pytania" Witold Jurasz, odnosząc się do działań Rosji na Morzu Bałtyckim. Ekspert podkreślił, że w przypadku gróźb Kremla powinno się zachować spokój. W ostatnich dniach polskie myśliwce przechwyciły rosyjskie samoloty latające nad Bałtykiem.

    Polsat News W programie "Najważniejsze pytania" Karolina Olejak spytała Witolda Jurasza o to, co chce osiągnąć i przetestować Rosja , wysyłając rosyjskie samoloty (w ostatnich dniach myśliwce Su-30 i rozpoznawczego Iła-20) nad Bałtyk. Wcześniej do takich incydentów dochodziło w maju.

    • Myślę, że to nihil novi, tego rodzaju działania mieliśmy przecież od dawna . Testuje po pierwsze naszą reakcję, czy też reakcję NATO. Po drugie naszą nerwowość - stwierdził gość programu.

    Rosyjskie prowokacje na Bałtyku. "Są dużo bardziej brawurowi"

    Były dyplomata dodał również, że kolejnym celem jest sprawdzenie, kiedy w polskiej opinii publicznej pojawią się głosy, że nie należy prowokować Rosji. - Takie głosy się pojawiają. To "prowokowanie" wedle tych pożytecznych idiotów Kremla polega na tym, że samoloty NATO patrolują przestrzeń powietrzną państw NATO, które o to proszą - stwierdził.

    Prowadząca pytała, czy zdarzenia do których doszło w ostatnich dniach są nową metodą testowania państw NATO i czy Polska ma powody do obaw.

    • Nie, z tego rodzaju incydentami mamy do czynienia od dawna. One tym się różnią od incydentów w czasach sowieckich, że Rosjanie są dużo bardziej brawurowi więc oczywiście nie można wykluczyć scenariusza, w którym dojdzie na przykład do kolizji w powietrzu - stwierdził Jurasz.

    • Wtedy oczywiście Dmitrij Miedwiediew , o ile będzie na tyle pijany, żeby nam grozić, a nie na tyle pijany, żeby nie być w stanie nam grozić, ogłosi, że Rosja może użyć broni nuklearnej, albo coś w tym stylu - dodał publicysta.

    Według Witolda Jurasza, reakcja Polski w takiej sytuacji powinna być spokojna i stanowcza . Wskazał, że jest to rosyjska metoda "deeskalacyjnej eskalacji".

    Ekspert o strategii Rosji. "Odpuszczamy, ale wy też odpuśćcie"

    • Chodziłoby o to, żeby bardzo wyeskalować napięcie, a następnie powiedzieć: No dobrze, ale odpuszczamy, ale wy też odpuśćcie . No i teraz pytanie, co też my mielibyśmy odpuścić? Oczywiście Ukrainę - zauważył.

    Jako możliwe scenariusze ewentualnych prowokacji Rosjan, Jurasz wskazał na atak na polską infrastrukturę krytyczną czy atak hakerski , który zablokuje możliwości płacenia kartą.

    • Dalej idące scenariusze to np. śmigłowiec białoruski albo rosyjski, który najpierw ma awarię nawigacji, później ma awarię silnika , ląduje na naszym terytorium. Na pomoc idzie wtedy oddział specnazu białoruskiego albo rosyjskiego. No i oczywiście nadzieja rosyjska jest taka, że my zaczniemy ich uprzejmie prosić , żeby opuścili nasze terytorium, a co więcej, że będą nas sojusznicy naciskać, szczególnie amerykańscy, żebyśmy tak to właśnie zakończyli - wskazał gość "Najważniejszych pytań".

    • Oni mówią, że oczywiście wycofają się, ale pojutrze i de facto my stajemy się tacy nie do końca suwerenni. Ale sygnał z naszej strony poszedł dość jednoznaczny, że jeżeli tu wejdą , to wrócą, ale w workach. I to jest bardzo dobry sygnał, dlatego, że Rosjanie muszą wiedzieć jedno . Że jeżeli jeden ich żołnierz przekroczy nasze terytorium , to my ich zabijemy i co do jednego - podsumował.

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era