
Maria w usługach sprzątających pracuje od 14 lat. Doświadczenie zawodowe zdobywała zarówno w Polsce, jak i za granicą. - Dużo rzeczy już widziałam. To nie jest prosta praca - zapewnia.
Chociaż o obecnych pracodawcach mówi dobrze i podkreśla, że doceniają jej wysiłek, nie zawsze miała tyle szczęścia. - Oprócz tego, że wyzwaniem jest sama praca fizyczna, trudne bywają też kontakty z klientami . Szczególnie z tymi, którzy nie traktują cię jak pomoc domową, ale po prostu jak "sprzątaczkę" - przyznaje.
"Jedna pani zarzuciła mi, że ukradłam jej sztuczną różę"
Objawia się to na różne sposoby. - Pamiętam mieszkanie, w którym wszędzie były porozrzucane rzeczy osobiste, nawet tygodniowa bielizna. Ja piorę, prasuję, nie mam z tym żadnego problemu. Tylko zwykle takie rzeczy trafiają do kosza na pranie, a nie leżą porozrzucane po całym domu - opowiada.
Bywało też, że Maria była niesłusznie oskarżana o rzeczy, których nie zrobiła. - Jedna pani zarzuciła mi, że ukradłam jej sztuczną różę. Inna stwierdziła, że zbiłam płytkę w łazience. Oczywiście nic takiego się nie wydarzyło, ale mimo to musiałam pożegnać się z tą pracą - mówi.