RAK
    Ślub w Meksyku i kłamstwa o "Nikosiu". Kulisy ucieczki Magdaleny S.

    Ślub w Meksyku i kłamstwa o "Nikosiu". Kulisy ucieczki Magdaleny S.

    3166 odsłon
    Ślub w Meksyku i kłamstwa o "Nikosiu". Kulisy ucieczki Magdaleny S.

    Poszukiwana w Polsce Magdalena S., podejrzewana o brutalne zabójstwo 38-letniego Grzegorza pod Wrocławiem, miała uciec do Meksyku, gdzie wyszła za mąż za lokalnego przedsiębiorcę. Z informacji, do których dotarła "Wyborcza" wynika, że kobieta zmanipulowała męża, opowiadając mu o rzekomych związkach z polskim półświatkiem i przekonując, że w jego ojczyźnie nic jej nie grozi.

    Najważniejsze informacje:

    Prokuratura Okręgowa w Gliwicach ściga Magdalenę S., ale nie zgodziła się na publikację jej wizerunku i nazwiska.

    Według śledczych Grzegorz został wywieziony na polanę koło Długołęki pod Wrocławiem i utopiony w kałuży błota; w zbrodni miały uczestniczyć cztery osoby.

    Sprawę śmierci mężczyzny z 29 listopada 2020 r. początkowo szybko umorzono, a przełom nastąpił dopiero w listopadzie 2024 r. po doniesieniu informatora.

    "Gazeta Wyborcza" opisuje, że po ucieczce do Irlandii podejrzewana poznała Meksykanina, wzięła z nim ślub i uzyskała dwuletnie prawo pobytu.

    Meksykański portal Tendencias Tabasco napisał, że materiały zebrane przez redakcję wskazują na obecność Polki w stanie Tabasco, a polska Prokuratura Krajowa pozostaje w kontakcie z konsulatem i ambasadą w Meksyku.

    Poranne pasmo Wirtualnej Polski, wydanie 27.04

    Magdalena S. jest poszukiwana przez Prokuraturę Okręgową w Gliwicach w związku ze śledztwem dotyczącym zabójstwa pod Wrocławiem. Prokuratura nie zgodziła się na publikację jej wizerunku i nazwiska, choć - jak opisuje "Gazeta Wyborcza" - jej zdjęcie i pełne dane są dostępne na stronie Interpolu w zakładce o najgroźniejszych przestępcach świata poszukiwanych na podstawie "czerwonej noty".

    Z ustaleń śledztwa wynika, że ścigana Polka miała przed laty uwięzić 38-letniego wrocławianina Grzegorza i próbować zmusić go do uprawiania prostytucji. Mężczyzna miał w ten sposób odpracować dług wobec niej. Według śledczych dwa razy został dotkliwie pobity.

    Gdy Grzegorz nie chciał zgodzić się na rolę męskiej prostytutki, został wywieziony na polanę w okolicy Długołęki pod Wrocławiem i najprawdopodobniej utopiony w kałuży błota. Śledczy zakładają, że w zbrodni brały udział cztery osoby, a trzy z nich - dwóch mężczyzn i kobieta - usłyszały już zarzuty i zostały oskarżone.

    Brutalne zabójstwo pod Wrocławiem

    Z relacji dwóch oskarżonych ma wynikać, że to ukrywająca się dziś kobieta kierowała zbrodnią. Grzegorz miał zostać rozebrany, a Magdalena miała trzymać mu głowę w kałuży. - Grzesiu, spokojnie, uwierz mi, tak będzie najlepiej - miała mówić do mężczyzny. Ten zaś do końca przekonywał, że kocha swoją oprawczynię.

    Ciało Grzegorza znalazł mężczyzna spacerujący z psem po łące nad rzeką. Było to 29 listopada 2020 r. Jak zrelacjonowano, śledztwo szybko umorzono, przyjmując, że mocno pijany mężczyzna przewrócił się, wpadł twarzą do kałuży i utonął. Na tamtym etapie nikt nie kwestionował tego, że był rozebrany, nie wyjaśniano także wątku śladów pobicia i złamanego żebra.

    Przełom nastąpił dopiero cztery lata później. W listopadzie 2024 r. policjanci kryminalni z Katowic trafili na trop po doniesieniu informatora, że jakiś Grzegorz został utopiony w błocie pod Wrocławiem. Funkcjonariusze dotarli do umorzonej sprawy z 2020 r. i zaczęli szukać uczestników zbrodni.

    Magdalena S. uciekła do Meksyku?

    "Gazeta Wyborcza" szczegóły historii opisała już w marcu 2026 r. Wiadomo było wówczas, że Magdalena, wskazywana jako inicjatorka i główna wykonawczyni zbrodni, uciekła, a jej ślad urwał się w Irlandii. Kilka dni później do redakcji dotarły informacje o jej kolejnych losach.

    To w Irlandii miała poznać Luisa, meksykańskiego przedsiębiorcę. Mężczyzna miał się zakochać, a Magdalena naciskała na wyjazd do jego ojczyzny. Para wzięła tam ślub, a kobieta uzyskała dwuletnie prawo pobytu.

    Po ślubie Magda miała opowiadać Luisowi o swojej przeszłości w Polsce. W tej wersji przedstawiała się jako jedno z dzieci słynnego "Nikosia" - lidera polskiego półświatka z końca lat 80. i początku lat 90., pochodzącego z Trójmiasta.

    Opowieści o związkach z półświatkiem

    W opowieściach Magdalena miała mówić mężowi też, że była żoną "Zachara" - innego trójmiejskiego gangstera, którego media opisywały jako lidera tzw. klubu płatnych zabójców. W historiach kobiety miał się pojawiać również Olgierd L. - gangster i neonazista, w 2019 r. nazwany przez "Gazetę Wyborczą" hersztem trójmiejskiego półświatka.

    Ponadto, kobieta miała mówić mężowi o swojej pracy sutenerki i obawiać się zeznań jednej z dziewczyn, którą siłą zmuszała do prostytucji. "Gazeta Wyborcza" zaznacza, że ten element jej historii potwierdzają ustalenia śledztwa w sprawie zabójstwa Grzegorza.

    Oprócz tego, z zeznań jej wspólników wynika, że Magdalena wielokrotnie im groziła, przechwalając się kontaktami z policją i bogatymi ludźmi. Meksykańskiemu mężowi z kolei opowiadała, że zna osoby z Interpolu, a w Meksyku nic jej nie grozi, ponieważ nie ma ekstradycji.

    Małżeństwo z Luisem szybko się rozpadło. Magdalena miała przedstawiać się jako ofiara i utrzymywać, że mąż miał ją zmusić do ślubu. Według informacji przekazanych redakcji skarżyła się na niego do władz. Na dziewięciosekundowym nagraniu ma być widać, jak wchodzi do siedziby specjalnej meksykańskiej prokuratury zajmującej się przemocą wobec kobiet. Z kolei Luis miał czuć się oszukany, okradziony i fałszywie oskarżony.

    Co z ewentualną ekstradycją?

    W czerwcu o Polce ściganej pod zarzutem zabójstwa napisał meksykański lokalny portal Tendencias Tabasco, specjalizujący się m.in. w dziennikarstwie śledczym. W publikacji czytamy: "To, co obecnie zwraca uwagę, to fakt, że fotografie, nagrania wideo i relacje otrzymane przez naszą redakcję wskazują na obecność polskiej obywatelki na terytorium stanu Tabasco".

    Autor dodał, że Prokuratura Generalna Stanu Tabasco nie poinformowała, czy ma wiedzę o obecności polskiej obywatelki. Jak podkreślono w tekście, brak jest także informacji o działaniach innych instytucji stanowych albo centralnych.

    Wątek ewentualnego sprowadzenia podejrzewanej do Polski jest złożony. Polska i Meksyk nie mają umowy o ekstradycji, ale nie oznacza to, że transport podejrzewanej do Polski jest całkowicie niemożliwy.

    Rzeczniczka Prokuratora Generalnego Anna Adamiak przekazała "Gazecie Wyborczej", że polska Prokuratura Krajowa pozostaje w stałym kontakcie z polskim konsulatem i ambasadą w Meksyku. Jednocześnie na razie nie ma danych o decyzji władz Meksyku w tej sprawie.

    Absolwentka dziennikarstwa i medioznawstwa na Uniwersytecie Warszawskim. Pracowała na stanowisku redaktora w serwisach Kontakt24, Goniec, Interia oraz redaktora i wydawcy w Polsat News. Wolny czas najchętniej spędza spacerując, czytając i oglądając zagraniczne seriale.

    Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era