RAK
    To nie żart. PRL miało jednak pewne osiągnięcie

    To nie żart. PRL miało jednak pewne osiągnięcie

    2631 odsłon
    To nie żart. PRL miało jednak pewne osiągnięcie

    Niepracujące soboty to dla współczesnych coś zupełnie zwyczajnego. A przecież jeszcze trochę ponad pół wieku temu mało kto wyobrażał sobie, że można w sobotę nie chodzić do pracy i szkoły.

    Polacy po raz pierwszy nie poszli w sobotę do pracy 21 lipca 1973 roku. Część naszych Czytelników z pewnością pamięta jednak, jak nieco ponad pół wieku temu szli w sobotę do pracy lub szkoły.

    Wolne soboty w PRL

    Pierwsza niepracująca sobota w czasach PRL przypadła na dzień 21 lipca 1973 roku. Dzień ten ustanowiono dniem wolnym z racji przypadającego w kolejnym dniu (22 lipca) święta zwanego Narodowym Świętem Odrodzenia Polski, które obchodzono ku pamięci najdonioślejszego – zdaniem komunistów – momentu w dziejach kraju, czyli podpisania Manifestu Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego, co miało miejsce 22 lipca 1944 roku.

    Wolna sobota została wprowadzona na podstawie dekretów Rady Państwa z 20 lipca 1972 i 14 lipca 1973 roku. Na początku wolne były zaledwie dwie soboty w roku. Od 1974 roku było to sześć sobót. Rok później – dwanaście sobót, a w końcu dwie, a potem trzy soboty miesięcznie.

    Wolne, niepracujące soboty były jednym z postulatów NSZZ „Solidarność” wyrażonych w postulatach Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego. „Solidarność” domagała się wprowadzenia wszystkich wolnych sobót w roku. Komuniści zgodzili się na ten postulat. Niepracujące soboty miały zostać wprowadzone od dnia 1 stycznia 1981 roku, jednak ostatecznie nie dotrzymano obietnicy, gdyż wprowadzono zasadę, że tylko co druga sobota będzie wolna, co zmieniono później na trzy wolne soboty w miesiącu.

    Wolne soboty były małą (a może nie tak całkiem małą?) rewolucją w czasach PRL. Z czasem zaczęto postrzegać niepracującą sobotę jako sukces rządów Edwarda Gierka, ale przede wszystkim jako początek zmian w życiu większości Polaków. Wolne soboty sprawiły m.in., że Polacy zaczęli wyjeżdżać na weekendy. Ten trend obserwowano już w latach 70., kiedy – jak donosiło np. „Życie Warszawy” – po brzegi zapełniały się ośrodki wypoczynkowe nad Zalewem Zegrzyńskim czy w innych popularnych miejscach wokół stolicy. W dużych miastach w weekendy pojawiały się natomiast coraz częściej osoby z mniejszych ośrodków, które korzystając z dłuższego wolnego organizowały rodzinne wycieczki. Choć w latach 70. nikt nie używał słowa „weekend”, to zaczęto mówić o urlopach sobotnio-niedzielnych, a nawet organizowano specjalne ośrodki wypoczynkowe na „sobotnio-niedzielne wyjazdy”.

    Dziś, w czasach, kiedy coraz częściej słyszymy nawet postulaty o czterodniowym tygodniu pracy, bardzo trudno wyobrazić sobie, że niegdyś pracowano 48 godzin tygodniowo, a dzieci chodziły w soboty do szkoły.

    Czytaj cały artykuł u źródła — Do Rzeczy

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era