Dziennikarka działu Wydarzenia
— Chodził do kościoła, kochał Gabrysię, cieszył się z narodzin Luizy — słyszymy z ust 59-latka, który był ojcem Mateusza G. z małopolskiej Skawiny. Tego drugiego mężczyznę w piątek znaleziono martwego razem z zamordowanymi bliskimi. Śledczy podejrzewają, że to on zabił żonę, 8-dniowe dziecko oraz teściową. Dziadek maleństwa nie chce o tym słyszeć. — Nie wierzę, by mój syn zrobił coś tak strasznego — stwierdza.
Wstrząsająca zbrodnia w Skawinie. Rodzina nie wierzy, że Mateusz G. zabił. Foto: Fakt.pl, Facebook, Materiały redakcyjne Na jaw wychodzą kolejne okoliczności tragedii, która rozegrała się w piątek (3 lipca) w Skawinie. Śledczy próbują ustalić, co było motywem zbrodni. W mieszkaniu przy ul. Niepodległości znaleziono zwłoki małżeństwa Mateusza († 35 l.) i Gabrieli G. († 27 l.), ich 8-dniowej córeczki Luizy oraz 59-letniej matki kobiety . "Fakt" dotarł do kolejnych wstrząsających informacji w tej sprawie. — Tam była rzeź — mówią nam osoby znające kulisy zbrodni.
Zwłoki czterech osób w mieszkaniu na drugim piętrze budynku przy Niepodległości w Skawinie służby odkryły w piątek. Policję zaalarmował dziadek, gdyż nie mógł się skontaktować z najbliższymi. Dzień wcześniej jego żona pojechała do córki Gabrieli. Miała pomóc jej w opiece nad 8-dniową wnuczką Luizą. 59-letni mężczyzna, gdy dowiedział się o szczegółach dramatu, bardzo źle się poczuł.
Dziadek zawiadomił policję. Tragedia wywołała u niego wstrząs. Trafił do szpitala
Według nieoficjalnych informacji mężczyzna miał być w bardzo złym stanie psychicznym po tym, jak dowiedział się o śmierci najbliższych. Na miejscu pojawił się psycholog. Początkowo senior wiedział jedynie o śmierci żony. Informacje o kolejnych ofiarach miały do niego dotrzeć później.
— To wywołało skrajny szok. Trzeba było ratować tego człowieka, stracił całą rodzinę — mówi nam osoba znająca kulisy tragedii. — Jego stan był bardzo poważny. Na miejscu interweniował psycholog, ale ostatecznie mężczyznę odwieziono do szpitala.
"To była rzeź". W mieszkaniu nie znaleziono listu pożegnalnego
Śledczy zbierali dowody makabrycznej zbrodni do późnych godzin nocnych. Zabójstwo było niebywale okrutne. — To była rzeż — mówią osoby znające kulisy tragedii. Krew była wszędzie.
Prokuratura wstępnie ustaliła, że to właśnie Mateusz G. miał być sprawcą tej zbrodni. Najpierw miał odebrać życie najbliższym, a potem sobie. Widok, który zastano na miejscu tragedii zszokował nawet najwytrwalszych śledczych. Młodą matkę znaleziono razem z dzieciątkiem. W tym samym pokoju znaleziono też zwłoki babci.
Na razie nie wiadomo, co było motywem zbrodni. Według nieoficjalnych ustaleń na miejscu nie znaleziono listu pożegnalnego ani żadnego wyjaśnienia pozostawionego przez sprawcę.
To była spokojna, porządna rodzina
Jak wynika z naszych ustaleń, rodzina uchodziła za spokojną i bezproblemową. Sąsiedzi mieli wystawiać jej bardzo dobre opinie. Nie odnotowano też wcześniejszych interwencji policji ani sygnałów świadczących o konfliktach domowych.
— Wszyscy mówili, że to byli wzorowi sąsiedzi, którzy wprowadzili się do tego mieszkania ponad rok temu. Wcześniej mieszkali w innym miejscu, tam też mieli bardzo dobrą opinię — słyszymy.
Co zatem mogło spowodować agresję u mężczyzny? "Fakt" ustalił, że zarówno pracownicy "Kauflandu", w którym Mateusz G. pracował od pięciu lat, jak i jego rodzice nie wierzą, aby to on popełnił tę zbrodnię. — To był grzeczny, porządny facet, dobry dla wszystkich, to się w głowie nie mieści — mówili nam koledzy z pracy Mateusza G.
"Nie wierzę, by mój syn zrobił coś tak strasznego"
Podobne zdanie ma o nim jego własny ojciec. — Nie wierzę, by mój syn zrobił coś tak starszego. To musiał zrobić ktoś inny. On chodził do kościoła, kochał Gabrysię, cieszył się z narodzin Luizy — słyszymy z ust starszego mężczyzny, który mieszka w małej miejscowości pod Wadowicami. — Trzy lata temu mieli ślub, byli zgodnym małżeństwem, żadnych problemów finansowych, dlaczego miałby zrobić coś tak potwornego?
Osoby znające kulisy zbrodni sprawę nie wykluczają, że do tragedii mogło dojść pod wpływem nagłego impulsu. Są to jednak wyłącznie spekulacje, które nie mają na razie potwierdzenia.
Na miejscu tragedii śledczy zabezpieczyli noże oraz inne przedmioty, które mogły zostać użyte podczas ataku. — Na ciałach ofiar wstępnie ujawniono różnego rodzaju obrażenia, prawdopodobnie również zadane ciężkim przedmiotem oraz rany kłute — mówił "Faktowi" prokurator Tomasz Waszczuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie. — W poniedziałek zostanie przeprowadzona sekcja zwłok wszystkich czterech ofiar tej tragedii.
/7
Szokująca zbrodnia w Skawinie. Ciała czterech osób ujawniono 3 lipca.
/7
Mateusz G. zdaniem śledczych miał być sprawcą rodzinnego dramatu. Następnie odebrał sobie życie.
/7
Gabrielę G. znaleziono martwą z 8-dniową córeczką Luizą.
/7
W tym domu, na drugim piętrze doszło do masakry.
/7
Policja zabezpiecza teren przy ul. Niepodległości w Skawinie.
/7
Karetki na miejscu zbrodni. Jedna z nich miała odwieźć 59-letniego dziadka do szpitala.
/7
Policja na miejscu tragedii.
Co myślisz o Fakcie?
Masz ciekawy temat? Napisz do nas list!
Mężczyzna strzelał do przechodniów w Zawierciu. Jednego trafił. W pokoju ukrył inne "zabawki"
Cztery ciała w domu w Skawinie. To wtedy ostatni raz odebrali telefon. Nowe ustalenia
Zatrzymali pijanego żołnierza z elitarnej jednostki. O 4 nad ranem tak szalał przed komendą policji
Rozmawialiśmy ze znajomymi ofiar tragedii w Skawinie. Aż trudno uwierzyć. "Taki dobry człowiek"
Wysoki mandat to dopiero początek problemów. Za taki "rower" słono zapłacisz
Byliśmy na miejscu zbrodni w Skawinie. "Policja boi się teraz o jego życie"
Podłożył matce poduszkę pod głowę i pozwolił konać w męczarniach. Koszmar w Gębicach
Cztery ciała w mieszkaniu. Wśród ofiar 8-dniowa dziewczynka. Tragedia w Skawinie
Tragedia w Gdańsku. Zniknęli obaj, współlokatorzy znaleźli jedno ciało pod pościelą
Dziwne zachowanie w warszawskim barze. Policja publikuje zdjęcia. Nie bez powodu
Wtargnął na teren wojskowej uczelni. Wybił szybę i wszedł do przez okno
Nie chciała założyć psu kagańca w autobusie. Nie do wiary, co stało się później
Tragedia przed komendą policji w Warszawie. 41-latek spadł z żurawia budowlanego
Nieprzyzwoite praktyki w domach. Skala procederu zaskoczyła śledczych. Nawet 100 kobiet
Pijany ojciec zasnął, sterując łodzią na jeziorze. Dzieci musiały dzwonić po pomoc
Groźby zamachu na Nawrockiego. SOP i policja zabierają głos
Wpadła w Krakowie. Ukrainka zatrzymana za oszustwa metodą na lekarza i policjanta
Miał wtargnąć do mieszkania 39-latki i ją podpalić. Wiadomo, co mogło być motywem
Wyszedł ze szpitala i słuch o nim zaginął. Bliscy apelują o pomoc. "Jest w ciężkim stanie"
Kosił trawę na osiedlu, dostał mandat. Kłopoty ogrodnika-społecznika z Łomży
Rocznica wstrząsającej zbrodni w Biłgoraju. Wyrok sądu zakończył tragiczną historię
City Helpers patrolują Kraków przez całe lato. Pomagają turystom i pilnują porządku
Lipiec w Krakowie z jazzem i poezją
Miasto w obiegu zamkniętym! Działa już trzeci PSZOK
Zakaz jazdy do września. Poruszanie się w tych miejscach może kosztować 5 tys. zł
Pięć miesięcy szukali zaginionego Michała z Chełma Śląskiego. Zwłoki znaleźli w szambie
Prokuratura: oblał żonę żrącą substancją i zabił dla mieszkania. Oskarżony: na razie się nie przyznaję
14-latka zmarła na oczach ojca i brata. Są nowe informacje po tragedii w Kikowie
Wjechał w grupę pieszych, osiem osób nie żyje. Za kierownicą 11-latek
Wiktoria zginęła w wypadku w centrum Lublina. Chłopak, który ją wiózł był pijany
Weszli na szczyt Empire State Building i zaręczyli się. Romantyczny moment przerwała policja
4-latek bez koszulki sam spacerował po ulicy. Taksówkarz natychmiast chwycił za telefon