RAK
    To był niezwykły dzień w Domu dla Dzieci

    To był niezwykły dzień w Domu dla Dzieci

    1242 odsłon
    To był niezwykły dzień w Domu dla Dzieci

    Dom dla Dzieci im. Sybiraków w Szymonowie w sobotę 4 lipca obchodził 80-lecie istnienia. Jest związany z dramatyczną historią polskich dzieci. Sierot zagubionych w kazachskich stepach, które tu po wojnie znalazły swoje miejsce. Piękny jubileusz zgromadził wychowanków, pracowników, przyjaciół Domu, s

    +15

    21

    Spis treści

    Dom dla Dzieci im. Sybiraków w Szymonowie w sobotę 4 lipca obchodził 80-lecie istnienia. Jest związany z dramatyczną historią polskich dzieci. Sierot zagubionych w kazachskich stepach, które tu po wojnie znalazły swoje miejsce.

    Piękny jubileusz zgromadził wychowanków, pracowników, przyjaciół Domu, samorządowców i duchownych. W intencji społeczności Domu dla Dzieci odprawiona została Msza św w kościele p.w. św. Jana Chrzciciela w Szymonowie, po której zaproszono wszystkich na chwilę wspomnień. Czasem bolesnych, chociaż często ze szczęśliwym zakończeniem. Na podstawie kronik i materiałów archiwalnych przedstawiono w filmowym skrócie historię tego niezwykłego miejsca.

    Przyjechały tu z Semipałatyńska

    Ten Dom Dziecka ma długą i bogatą tradycję. Powstał w 1943 roku w dalekim Semipałatyńsku w Kazachstanie. Założycielką i pierwszą dyrektorką była Wincentyna Szawczukiewicz, która przygarnęła ponad 90 polskich dzieci – sierot wojennych i czyniła wszystko, by zachowały polskość i szczęśliwie wróciły do kraju. W czerwcu 1946 r. po trzech tygodniach jazdy bydlęcymi wagonami 92 dzieci przybyło do Szymonowa. Część dzieci wyjechała do rodzin, część pozostała.

    Dramatyczne losy

    Druga wojna światowa pozostawiła po sobie miliony osobistych tragedii. Wśród nich znajduje się historia setek tysięcy obywateli polskich wywiezionych bydlęcymi wagonami w głąb Związku Sowieckiego. Dla wielu był to początek gehenny, dla innych – wyrok bez powrotu. Bardzo trudne były losy sierot.

    Na prezentowanym filmie wychowanka Domu, pani Janina, wspominała te straszne czasy strachu, głodu, utraty bliskich i samotności: „Gdy przyjechaliśmy do Szymonowa pierwszy raz mogliśmy najeść się do syta. Dostaliśmy chleb i ryż na mleku” — wspominała wzruszona. W wywózce na Sybir straciła bliskich. Dom w Szymonowie dał jej schronienie i poczucia bezpieczeństwa. Chociaż wojenne wspomnienia tkwią w niej głęboko i wywarły piętno na całe życie. Taki los spotkał sybiraków i ich rodziny.

    W lipcu 1985 r. w Domu udało się tu zorganizować I Zjazd Sybiraków, który był wspaniałą lekcją historii i niezapomnianych wzruszeń dla wszystkich. W 1990 roku padła z odległej Kalifornii od Sybiraka Tadeusza Sieniawy – Szymańskiego propozycja, by Dom w Szymonowie uczynić żywym pomnikiem historii i nadać mu nazwę „Sierot Sybirackich”.

    Więzi, które przetrwały dekady

    Serdeczne więzi łączą do dziś sybiraków i obecnych wychowanków placówki. Sercem tego Domu jej Zofia Bagińska, dyrektorka, która przyjechała tu do pracy na dwa lata blisko... 50 lat temu. Została z dziećmi. Jak podkreśla, dziś Dom ma już wielu wychowanków rozsianych po całym świecie, z którymi wciąż ma kontakt i którzy chętnie odwiedzają i wspierają swój dawny Dom.

    — Nie jestem w stanie dziś podziękować i wymienić wszystkich, którzy nas wspierają, naszych przyjaciół i darczyńców. To dzięki ich pomocy i wsparciu, a także dzięki naszym pracownikom, dziś to wciąż jest Dom dla naszych dzieci — mówiła Zofia Bagińska podczas uroczystości jubileuszowych. Jak podkreśliła, ma szczęście do otaczających to miejsce ludzi. Dlatego podczas spotkania jubileuszowego nie brakowało łez wzruszenia, życzeń, gratulacji, kwiatów i okazywanej wdzięczności. Wspaniałym podziękowaniem dla zebranych był niezwykły koncert w plenerze tenora Marka Torzewskiego i jego żony Barbary Romanowicz-Torzewskiej. bcl

    Obserwuj nas na Google News

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era