
Podatek od wartości nieruchomości znów rozgrzewa sieć. W Sejmie leży projekt, który miałby zmienić sposób naliczania podatku od domów i mieszkań. Zamiast od metrów, płacilibyśmy od wartości. Dla większości właścicieli zmiana byłaby niewielka. Dla osób z kilkoma mieszkaniami rachunek mógłby wzrosnąć nawet kilkunastokrotnie. Nic dziwnego, że temat wybuchł na X.
Na czym polega zmiana?
Dziś podatek od nieruchomości liczy się od powierzchni. Masz większy dom, płacisz więcej. Prosto i bez względu na to, ile ten dom realnie jest wart.
Projekt, o którym mowa, odwraca tę logikę. Podstawą miałaby być wartość nieruchomości, a nie liczba metrów kwadratowych. To właśnie ten pomysł media nazywają podatkiem katastralnym.
Ile miałby wynosić ten podatek?
Zapisane w projekcie stawki wyglądają tak:
pierwsza i druga nieruchomość: 0,02 procent wartości rocznie,
trzecia i kolejna: start od 0,5 procent, rosnąc co roku o 0,1 punktu, aż do maksymalnie 1,5 procent.
Autorzy podają konkretny przykład. Kawalerka o powierzchni 56 metrów w Warszawie, dziś opodatkowana na około 123 złote rocznie, przy trzeciej nieruchomości mogłaby kosztować blisko 3 tysiące złotych. To około 25 razy więcej niż teraz.
Podatek od nieruchomości: 15 września mija termin. Za spóźnienie nawet 64 tys. zł kary
Zabrze: Żbikowski otrzymał wotum zaufania i absolutorium za budżet 2025
Zwolennicy projektu podkreślają, że nie chodzi o zwykłego Kowalskiego z jednym mieszkaniem. Ich zdaniem to cios w spekulantów, którzy skupują lokale na wynajem i windują ceny.
Kogo naprawdę dotknie?
Według projektu wyższą stawkę czuliby dopiero właściciele trzeciej i kolejnej nieruchomości. To wąska grupa. Autorzy mówią o mniej niż jednym procencie społeczeństwa.
Problem w tym, że nie wszyscy w to wierzą. Krytycy przekonują, że niska stawka 0,02 procent dla pierwszego mieszkania to tylko wytrych. Ich zdaniem najpierw wchodzą symboliczne grosze, a potem stawki rosną. W sieci nie brakuje takich głosów.
Do tego dochodzi zwykła arytmetyka właścicieli domów. Już dziś, przy podatku liczonym od metrów, w dobrych lokalizacjach potrafi to być spory wydatek.
To trwało by lata a Ty nie wyrobił byś na podatki. W dobrych dzielnicach lub na dobrych przedmieściach z dobrymi szkołami publicznymi do wysokich cen nieruchomości dochodzi wysoki podatek od nieruchomości który w przypadku domu jednorodzinnego może wynosić od 10 tys do 25 tyś…- Robert Bednarz (@RobertBednarz11) July 3, 2026 Czy to już pewne?
Nie. I to jest najważniejsze zdanie w tym tekście.
To dopiero projekt poselski, złożony w Sejmie w marcu 2026 roku. Przeszedł etap konsultacji, ale wciąż czeka go pełna droga legislacyjna. Musiałby przejść przez Sejm, Senat i podpis prezydenta. Proponowana data wejścia w życie to 1 stycznia 2027 roku, ale na tym etapie to bardziej plan niż pewnik.
Innymi słowy: warto obserwować, nie warto panikować. Do wejścia takich przepisów droga jest daleka, a po drodze wiele może się zmienić.
A co z podatkiem od nieruchomości w 2026 roku?
Tu zmiana jest realna, choć znacznie mniej spektakularna. Maksymalne stawki podatku od nieruchomości w 2026 roku poszły w górę o około 4,5 procent względem 2025 roku. To rutynowa waloryzacja, powiązana z inflacją.
W praktyce o dokładnej stawce decyduje gmina, bo to podatek lokalny. Dlatego w różnych miastach Śląska kwoty potrafią się różnić. Termin i sposób zapłaty znajdziesz w decyzji z urzędu. Spóźnienie oznacza odsetki, więc lepiej pilnować dat.
Co z tego wynika dla właściciela?
Jeśli masz jedno mieszkanie albo dom, w którym mieszkasz, na dziś nie ma powodów do nerwów. Katastralny to wciąż projekt, a zwykła podwyżka na 2026 rok jest niewielka.
Jeśli traktujesz nieruchomości jako inwestycję i masz ich kilka, to temat, który warto śledzić uważnie. Bo gdyby taki podatek wszedł w życie, to właśnie w tym modelu zmieniłby rachunek najmocniej.
Źródła: druk poselski złożony w Sejmie (marzec 2026), Infor.pl, Bankier.pl. Wpisy pochodzą z serwisu X i oddają prywatne opinie ich autorów.
Źródło: Tylko Slask