
Po głośnej decyzji o niewystąpieniu o areszt dla kierowcy zatrzymanego na A1 sprawa trafiła do Prokuratury Okręgowej w Częstochowie. W środę policja zatrzymała ponownie 36-letniego mężczyznę, któremu mają zostać przedstawione zarzuty związane z prowadzeniem po alkoholu i złamaniem zakazów. Równolegl
Po głośnej decyzji o niewystąpieniu o areszt dla kierowcy zatrzymanego na A1 sprawa trafiła do Prokuratury Okręgowej w Częstochowie. W środę policja zatrzymała ponownie 36-letniego mężczyznę, któremu mają zostać przedstawione zarzuty związane z prowadzeniem po alkoholu i złamaniem zakazów. Równolegle zapadły decyzje kadrowe wobec prokuratora z Lublińca.
Do zdarzenia doszło 18 lipca na autostradzie A1 koło Woźnik. Według ustaleń, kierowca miał wcześniej spowodować kolizję, a następnie został ujęty przez świadków. Badanie wykazało 2,7 promila alkoholu w wydychanym powietrzu, a mężczyzna miał też obowiązujące zakazy prowadzenia pojazdów oraz cofnięte uprawnienia.
Początkowo sprawą zajmowała się Prokuratura Rejonowa w Lublińcu, która nie wystąpiła o areszt. To właśnie ta decyzja wywołała dalsze działania nadzorcze i spowodowała, że postępowanie przejęła Prokuratura Okręgowa w Częstochowie. Dla kierowcy oznacza to teraz ponowne zatrzymanie i czynności procesowe w nowym trybie.
Rzecznik częstochowskiej prokuratury, prok. Tomasz Ozimek, poinformował, że czynności z udziałem zatrzymanego były zaplanowane na 23 lipca. Śledczy mają mu ogłosić postanowienie o przedstawieniu zarzutu i przesłuchać go w charakterze podejrzanego.
Postępowanie dotyczy kilku poważnych czynów: sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym, naruszenia sądowych zakazów prowadzenia pojazdów mechanicznych oraz kierowania w stanie nietrzeźwości. To oznacza, że sprawa nie kończy się na samym incydencie drogowym, ale obejmuje także wcześniejsze, świadome łamanie prawa.
Brak wniosku o areszt uruchomił reakcję na szczeblu krajowym. Prokurator generalny Waldemar Żurek polecił interwencję prokuratorowi krajowemu Dariuszowi Kornelukowi, a w konsekwencji odwołano zastępcę Prokuratora Rejonowego w Lublińcu. Jak przekazała rzeczniczka prokuratora generalnego prok. Anna Adamiak, do jego obowiązków należał nadzór nad dyżurami zdarzeniowymi w tej jednostce.
Częstochowska prokuratura okręgowa ma teraz prowadzić sprawę dalej, a dodatkowo wszczęto odrębne postępowanie służbowe. Ma ono odpowiedzieć na pytanie, czy decyzja podjęta w dniu zdarzenia była prawidłowa
Źródło: WP.pl