Do tego starcia „Czerwono-Niebiescy” przystąpili bez Jonatana Brauta Brunesa, który dołączył do Sparty Praga. Mimo to wydawało się, że utrata najlepszego napastnika nie wpłynie zbytnio na grę gospodarzy, bowiem ci już na początku premierowej połowy wykonali pierwszą akcję. Z dystansu strzelał bowiem Michael Ameyaw, lecz poradził sobie z tym bramkarz przyjezdnych Adilson Maringa.
Potem inicjatywę zaczęli przejmować Maltańczycy. W końcu po wielu próbach w 23 minucie udało im się zdobyć bramkę, której autorem był Manuel Morello po dobrym dośrodkowaniu Thaylora. Wyglądało na to, że taki obrót spraw odpowiednio zmotywował podopiecznych Dawida Kroczka. Miejscowi próbowali jeszcze wyrównać stan spotkania, lecz bez skutku.
Okazję miał choćby Mahir Emreli. Przy linii końcowej piłkę wywalczył Władysław Koczerhin, który następnie podał do nowego napastnika częstochowskiego zespołu. Emreli jednak, w wyniku znalezienia się wówczas w nienajlepszej pozycji dla piłkarza, nie trafił skutecznie w futbolówkę. Tę szybko wybił pomocnik Valletty, Diogo Tavares. Zapowiadało się na to, że po zmianie stron, że „Rakowianie” będą kontynuować swoją ofensywę po zmianie stron. Tymczasem znów więcej ataków było ze strony gości. Przełamanie finalistów Pucharu Polski z poprzedniego sezonu nastąpiło w 53. minucie. Wtedy najpierw strzelał Ameyaw, ale piłkę wybronił Maringa. Następnie starał się dobić Tomasz Pieńko, lecz znów skuteczną defensywą popisał się golkiper maltańskiej drużyny. Wreszcie, po paru podejściach, w światło bramki trafił Mahir Emreli, doprowadzając do wyrównania w potyczce. Niedługo potem była szansa na wyjście na prowadzenie, jednak sytuacji nie wykorzystał Jean Carlos Silva. Groźnie dla Częstochowian było w 73 minucie, gdy turecki arbiter Kadir Saglam odgwizdał rzut karny na rzecz Valletty FC. Na szczęście dla Rakowa Petar Sekulović srogo się pomylił podczas oddawania strzału.
Na trzecią bramkę w meczu trzeba było czekać do 78 minuty. Ta padła na korzyść RKS-u, a zdobył ją Patryk Makuch, pokonując sam na sam Maringę. Formalności dopełnił Stratos Svarnas dwanaście minut później po asyście Makucha.
Końcowy rezultat Rakowa w czwartkowej rywalizacji z pewnością cieszy. Gra jednak niezbyt powalała na kolana, zwłaszcza, że duży opór stawiali piłkarze z Valletty. Zawodnicy pod wodzą trenera Kroczka będą musieli z większą koncentracją podejść nie tylko do przyszłotygodniowego rewanżu w stolicy Malty, ale również do inaugurującej, domowej batalii PKO BP Ekstraklasy w sezonie 2026/2027 z Wisłą Płock (niedziela, godz.: 14:45). Raków Częstochowa – Valletta FC 3:1 (0:1) 0:1 – Manuel Morello 23′ 1:1 – Mahir Emreli 53′ 2:1 – Patryk Makuch 78′ 3:1 – Stratos Svarnas 90′ Raków Częstochowa: Kacper Trelowski – Fran Tudor, Bogdan Racovitan, Stratos Svarnas – Jean Carlos Silva (82 min. Jakub Jendryka), Oskar Repka, Władysław Koczerhin, Michael Ameyaw (72 min. Erick Otieno) – Patryk Makuch, Adin Molnar (46 min. Tomasz Pieńko) – Mahir Emreli (82 min. Adam Basse). Valletta FC: Adilson Maringa – Matthias Ellul, Emmanuel Mbende, Sava Radić, Manuel Morello (80′ Ermin Bicakcić) – Thaylor (80 min. Bruno Gomes), Alex de Aguiar Gomes (69′ Keyon Ewurum), Jake Azzopardi – Andrea Zammit (60′ Roko Prsa), Diogo Tavares – Brandon Paiber (60′ Petar Sekulović). Kartki: Tomasz Pieńko (Raków) oraz Roko Prsa (Valletta) – żółte
Norbert Giżyński Foto.: Grzegorz Przygodziński Artykuł Pierwszy krok zrobiony, choć pachniało grozą pochodzi z serwisu Gazeta Częstochowska .
Źródło: Gazeta Częstochowska