
Dokładnie 23 lipca 2011 roku trener Rafał Górak po raz pierwszy poprowadził GKS Katowice. Piętnaście lat później, 23 lipca 2026 roku , poprowadzi zespół po raz pierwszy w europejskich pucharach – w meczu z MŠK Žilina , otwierającym kwalifikacje do Ligi Konferencji UEFA. Symboliczna zbieżność dat nie umknęła uwadze dziennikarzy podczas przedmeczowej konferencji prasowej.
“Fajna historia”, której trener nawet nie pamiętał
Zapytany o tę zbieżność, Górak przyznał, że sam nie kojarzył tej daty.
To rzeczywiście historia, historia piękna. Nie wiedziałem, nie pamiętałem tej daty, że w 2011 roku debiutowałem jako trener GieKSy. Fajna historia. Wiadomo, że wiele czasu upłynęło, a po drugie wiele rzeczy się wydarzyło. Za pierwszym razem w GieKSie było bardzo specyficznie – nie byliśmy wtedy klubem tego właściciela, co teraz, były całkiem inne realia, a utrzymanie klubu w pierwszej lidze było wtedy ogromną trudnością i to były nasze małe sukcesy. Teraz dojechaliśmy do Europy. To jest rzecz wyjątkowa i bardzo się z tego cieszę. Jestem dumny z zespołu, z klubu, ze wszystkich i czekam z niecierpliwością, z takim samym podekscytowaniem jak w 2011 roku. To się nie zmieniło – powiedział trener GKS-u Katowice.
Studzić emocje, nie rozpalać
Trener został zapytany, czy przy tak doświadczonej kadrze trzeba dyscyplinować zespół przed pierwszym takim wyzwaniem, czy zawodnicy sami poradzą sobie z nową sytuacją.
Tutaj nie ma ludzi, którzy są bez uczuć i nie czują pewnego rodzaju ekscytacji. W to nie wierzę, ale dzięki temu, że znam ich bardzo dobrze i wiem, w jaki sposób do tego podchodzą, bardziej bliskie jest mi to, żeby ich studzić, a nie jeszcze rozpalać. Oni są naprawdę bardzo mocno zmotywowani i tym poruszeni. Wiedzą, o co w tym wszystkim chodzi. Mamy jednak wielu doświadczonych zawodników, którzy niejednego pieca już dotknęli, i to nam niewątpliwie pomaga – ocenił Górak.
Żilina – młody, ale doświadczony w Europie zespół
Trener scharakteryzował też czwartkowego rywala, podkreślając jego widowiskowy styl gry i regularną obecność w europejskich pucharach.
Z rywalem, który jest bardzo zespołem widowiskowym, jeżeli nabierze wiatr w żagle. To wynika też z tego, że jest to młoda drużyna, budowana i zmieniana co jakiś czas, ale chłopcy grający w tym zespole wiedzą, że droga do dobrych klubów, do Słowana czy do Europy, jest poprzez to, żeby dobrze się pokazać. Trzeba też uważać na to, że to jest zespół, który którąś edycję pod rząd gra w europejskich pucharach – może nie grają ileś tam rund, ale klub jest na to przygotowany, a ci zawodnicy wiedzą, o co w tym wszystkim chodzi. To jest też ich doświadczenie. Spodziewamy się jutro, w związku z tym, że są też u siebie, meczu trudnego i na pewno wyrównanego – dodał szkoleniowiec.
Jendryk: “Czuć zapach czegoś naprawdę wielkiego”
Głos zabrał również Arkadiusz Jendryk , zawodnik z dorobkiem 261 meczów w barwach GKS-u Katowice, dla którego czwartkowe spotkanie będzie pierwszym europejskim występem w karierze.
Nie da się ukryć, że to na pewno fajna, przede wszystkim, kwota tych 261 meczów, i zrobię wszystko, żeby było ich jak najwięcej. A co do tego pierwszego meczu w Europie, bo tak to trzeba nazwać, to na pewno fajne i pozytywne emocje, ale to, co najważniejsze, to jutro, i niech ten mecz już się zaczyna, bo czuć te emocje, czuć ten zapach czegoś naprawdę fajnego i wielkiego, i mam nadzieję, że po prostu podołamy w tym meczu – powiedział Jendryk.
“Musimy być najlepszą wersją siebie”
Jeden z zawodników odniósł się także do przygotowań analitycznych przed starciem ze słowackim zespołem, podkreślając, że kluczowe będzie skupienie na własnej grze, a nie na rywalu.
Ja jestem zawsze takim typem zawodnika, że nie patrzę na przeciwnika, staram się skupić na sobie, i myślę, że trener też często gdzieś nas w to zaszczepia. Powiem, że my musimy być najlepszą wersją siebie. Wiadomo, że z pełnym szacunkiem do Żiliny, bo jesteśmy już po tych pierwszych analizach i wiemy, że to jest bardzo solidny, intensywny przeciwnik, ale najważniejsze będzie to, co my zrobimy i jak my zagramy.
Głębia składu jako atut przed trzema frontami
Zawodnicy podkreślali też komfort, jaki daje sztabowi szeroka i w większości zdrowa kadra przed sezonem obejmującym jednocześnie ligę, Puchar Polski i europejskie puchary.
Myślę, że takim mocnym argumentem ku temu, że sztab ma z czego wybierać, jest to, że praktycznie poza dwoma jednostkami jesteśmy w pełni zdrowi, i to jest ogromna wartość dla sztabu. Mam nadzieję, że ten zespół w miarę upływu sezonu będzie się rozwijał, będzie coraz stabilniejszy i będziemy dobrym, stabilnym klubem nie tylko w Europie, ale też w rozgrywkach ekstraklasy i w Pucharze Polski. Myślę, że mamy dzisiaj odpowiednią liczbę i odpowiednią jakość w zespole, żeby sprostać tym trzem torom.
1850 kibiców jako “12. zawodnik”
Na zakończenie zawodnicy odnieśli się do zapowiadanego, imponującego dopingu ze strony wyjazdowych fanów – do Żiliny wybiera się aż 1850 kibiców GKS-u Katowice.
No, gdzieś już wcześniej słyszałem, że ta liczba będzie naprawdę pokaźna. Wiem, że oni byli, będą i są naszym 12. zawodnikiem, i jutro razem z nami pokażą ogromną jakość – podsumował jeden z zawodników GKS-u.
O autorze
Jakub Białkowski jest redaktorem serwisu Silesion.pl. Od kilku lat aktywnie relacjonuje najważniejsze wydarzenia ze Śląska, skupiając się na tematach społecznych, miejskich i kulturalnych. Absolwent dziennikarstwa na Uniwersytecie Śląskim, pasjonat nowych mediów i reportażu. Ceni sobie świeże spojrzenie na lokalne sprawy i kontakt z mieszkańcami regionu. Po godzinach miłośnik kina, podróży i dobrej kawy.
Źródło: Silesion.PL