
Dziś 00:00 GN 30/2026
Często mam poczucie, że jestem prochem. Tyle że prochem ucałowanym przez Najwyższego.
Czasem mam wrażenie, że zaczynam wszystko od początku. „Pamiętaj skąd spadłeś i nawróć się” (Ap 2,5) – przypomina w Apokalipsie św. Jan. Często mam poczucie, że jestem prochem. Tyle że prochem ucałowanym przez Najwyższego. Doskonale rozumiem słowa Benedykta XVI, który nauczał: „Człowiek jest prochem i w proch się obróci, ale w oczach Boga jest prochem cennym, bo Bóg stworzył człowieka do nieśmiertelności”. Świadomość tego, że jestem prochem, to nie powód do samooskarżenia. To ukazanie proporcji. „I chodź ze Mną zbawiać świat” – usłyszałem podczas Mszy św. Zaraz, zaraz, czy proch może w tym pomóc Wszechmocnemu Panu Zastępów, przy którym narody „są jak kropla wody u wiadra” (Iz 40,15)? Doskonale opisał ten mechanizm franciszkanin o. prof. Stanisław Celestyn Napiórkowski: „Przywołuję najpiękniejszą wioskę świata, czyli Małe Mroczki, gdzie się urodziłem. Ojciec młócił zboże cepami. Kiedy miałem może dziesięć lat i bardzo chciałem również młócić, ojciec zrobił mi małe cepy, w sam raz na mój niewielki wzrost i słabe ręce. Pozwalał mi młócić razem ze sobą. Należało chwycić właściwy rytm uderzenia na zmianę: grzmotnięcie cepów ojca i muśnięcie mojego bijaka. Prawdopodobnie więcej ojcu przeszkadzałem, niż pomagałem, ale dobry ojciec pozwalał mi na frajdę młocki. Wchodząc do domu, wołał: »Matka, twój syn zarobił dzisiaj na dobry obiad!«. W podwórku była studnia z żurawiem. Mama ciągnęła wodę i dźwigała wiadra. »Pomogę ci!« – wołałem i chwytałem wiadro z boku. Szliśmy tak razem, mocując się. Mama z wiadrem i z moją osobą, która zwiększała jego ciężar. Więcej tej wody wychlapałem, niż doniosłem. W końcu mama stawiała wiadro, brała mnie na ręce i całując, wołała: »Ach, ty mój mały pomocniku, cóż ja bym bez ciebie zrobiła?«. Czy tamta dziecięca współpraca pomniejszała wielkość mamy i ojca? Czy kwestionowała ich suwerenność? Ich dojrzałość sprawiała moje dojrzewanie, także moją radość, która była ich radością”.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
już od 14,90 zł
Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI
Marcin Jakimowicz Urodził się w 1971 roku. W Dzień Dziecka. Skończył prawo na Uniwersytecie Śląskim. Od 2004 roku jest dziennikarzem „Gościa Niedzielnego”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – poruszające wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem „Dzikim”. Wywiady ze znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznawali się do wiary w Boga stały się rychło bestsellerem. Od tamtej pory wydał jeszcze kilkanaście innych książek o tematyce religijnej, m.in. zbiory wywiadów „Wyjście awaryjne” i „Ciemno, czyli jasno”.
Źródło: Gość Gdański