
Zdecydowana większość Polaków sprzeciwia się podnoszeniu składki zdrowotnej i nie wierzy, że głębsze sięganie do ich kieszeni skróci kolejki do lekarzy lub podniesie jakość leczenia. Świadczą o tym miażdżące dla pomysłodawców takich rozwiązań wyniki najnowszego sondażu SW Research dla „Rzeczpospolitej”. Obywatele wysyłają czytelny sygnał: problemem polskiej medycyny publicznej nie jest brak pieniędzy, lecz wadliwa organizacja, marnotrawstwo i upolitycznienie struktur zarządzających.
Społeczny mur sceptycyzmu: liczby nie kłamią
W debacie publicznej regularnie powraca argument, że aby dogonić standardy Europy Zachodniej, musimy przeznaczać większy odsetek PKB na Narodowy Fundusz Zdrowia. Jednak najnowsze badanie opinii publicznej brutalnie weryfikuje te założenia:
Największy opór widać wśród osób w wieku 35–49 lat (gdzie odsetek pesymistów dobija do 75%) oraz mieszkańców średnich i dużych miast od 200 tys. do 499 tys. mieszkańców. To właśnie te grupy zawodowe, często pracujące na etatach lub prowadzące własną działalność gospodarczą, najmocniej odczuwają wszelkie modyfikacje podatkowo-składkowe.
Dlaczego nie wierzymy w „dosypywanie pieniędzy”?
Sceptycyzm Polaków nie wynika z niechęci do samej idei publicznej ochrony zdrowia, lecz z dotychczasowych, wieloletnich doświadczeń. Kolejne reformy, w tym m.in. rewolucja w naliczaniu składki wprowadzona kilka lat temu, drastycznie zwiększyły obciążenia, nie przynosząc zauważalnej poprawy w codziennym funkcjonowaniu przychodni i szpitali.
Obywatele dostrzegają, że system przypomina „dziurawe wiadro”. Dodatkowe środki zamiast na nowoczesny sprzęt, diagnostykę i realne skracanie czasu oczekiwania na wizytę u specjalisty, znikają w gąszczu administracyjnym lub są pochłaniane przez patologie systemowe. Temperaturę dyskusji podgrzały ostatnie doniesienia m.in. o nieprawidłowościach finansowych w warszawskim Szpitalu Południowym oraz debata wokół astronomicznych kontraktów tzw. „lekarzy milionerów”, co skłoniło premiera Donalda Tuska do zażądania od Ministerstwa Zdrowia natychmiastowych planów naprawczych.
Pacjenci żądają reform, a nie nowego podatku
Równolegle publikowany raport Human Answer Institute i Centrum im. Adama Smitha dowodzi, że Polacy doskonale wiedzą, gdzie leży źródło problemu. Aż 74% ankietowanych bezpośrednią odpowiedzialność za kryzys w medycynie zrzuca na barki rządu i błędną strukturę państwową – niezależnie od aktualnie rządzącej opcji politycznej.
Zamiast podwyższania składki zdrowotnej, społeczeństwo domaga się fundamentalnych zmian systemowych:
Próba uleczenia polskiej ochrony zdrowia poprzez mechaniczne podnoszenie składki spotka się z potężnym oporem społecznym. Polacy nie odmawiają lekarzom prawa do wysokich, godnych zarobków, ale kategorycznie sprzeciwiają się finansowaniu chaosu organizacyjnego z własnych portfeli. Bez głębokiej reformy strukturalnej, transparentności wydatków NFZ oraz odpolitycznienia zarządzania placówkami, każda dodatkowa złotówka wrzucona do systemu zostanie uznana przez obywateli za marnotrawstwo.
Źródła: