- Najpierw jęczmień ozimy, potem żyto, pszenżyto, pszenica, owies. To sierpem się, kosołkim tak zwanym, kosi i robi się snopki, potem się to zwodzi. Ta grupa polna to jest ta sama, co najpierw zaniesie tam na strych, tam się wysuszy kłosy i potem trzeba je znieść na dół, obcinać, wiązać te wiązanki.
Tradycja wyplatania korony dożynkowej jest wciąż żywa w naszym województwie. Od wielu lat pielęgnują ją m.in. mieszkanki Gogolina-Karłubca. Pierwsze kłosy zbóż zostały zebrane już pod koniec czerwca.
- Najpierw jęczmień ozimy, potem żyto, pszenżyto, pszenica, owies. To sierpem się, kosołkim tak zwanym, kosi i robi się snopki, potem się to zwodzi. Ta grupa polna to jest ta sama, co najpierw zaniesie tam na strych, tam się wysuszy kłosy i potem trzeba je znieść na dół, obcinać, wiązać te wiązanki. Potem jedna grupa jest, która nawleka, ale to już po domach. Mamy jedną grupę jeszcze, która robi ściśle przy koronie. Ja jestem odpowiedzialna za montowanie wszystkich tych ładnych rzeczy, które panie robią. Kwiatki, kłosy, słomki - mówiły Waltrauta Wicher, Anna Wolska oraz Inga Frank.
Dodajmy, że tradycja wyplatania koron żniwnych w Gogolinie w 2023 roku została wpisana na Krajową listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego.
Źródło: Radio Park FM (radiopark.fm)