Częstochowa przywitała ich ścianą deszczu, ale nie dali za wygraną
W niedzielę pątnicy dotarli, mimo ulewnego deszczu, na Jasną Górę i modlili się przed cudownym obrazem Matki Bożej Częstochowskiej.
Na ostatni etap pielgrzymi wyruszyli o 7.45 rano. Ubrani w peleryny i kurtki przeciwdeszczowe, z parasolami w rękach próbowali się jeszcze ogrzać rozgrzewką, którą na wałach jasnogórskich poprowadził ks. Marcin Gryzło, kierownik pielgrzymki.
Potem nastąpiło wejście grup na teren sanktuarium. Pierwsza wchodziła grupa 1, później kolejno następne. Strugi deszczu lały się z nieba, a pątnicy śpiewali „Czarną Madonnę”. Pielgrzymi z grupy 3 mieli ze sobą obraz Matki Bożej, który niosła młodzież.
Na szczycie jasnogórskim pielgrzymów witał bp Andrzej Jeż. – Dziękuję wam za wasze świadectwo wiary, za trud pielgrzymowania, za modlitwę, którą zanosiliście w drodze za Kościół, za diecezję, za wasze rodziny – mówił biskup.
Po wejściu na Jasną Górę pielgrzymi uczestniczyli we Mszy św. przed cudownym obrazem Matki Bożej Częstochowskiej. Modlili się w intencjach, z którymi wyruszyli na pielgrzymi szlak, polecali Bogu przez ręce Maryi swoje rodziny, chorych, cierpiących, młodzież, kapłanów i osoby konsekrowane.
Nie brakowało także podziękowań za otrzymane łaski, za dar życia, za powołania kapłańskie i zakonne, za ocalenie w różnych niebezpieczeństwach. Wielu pielgrzymów przystąpiło do sakramentu pokuty i pojednania, korzystając ze spowiedzi jeszcze przed Mszą św.
Po zakończonej Eucharystii był czas na osobistą modlitwę przed wizerunkiem Matki Bożej. Pątnicy klękali przed obrazem, dotykali murów kaplicy, wielu nie kryło wzruszenia i łez. – To jest zawsze niezwykłe przeżycie, kiedy po kilku dniach drogi można w końcu stanąć przed Matką Bożą – mówił jeden z pielgrzymów.
Choć deszcz nie ustawał, wielu z nich pozostało jeszcze na terenie sanktuarium, nawiedzając jasnogórskie miejsca modlitwy, zwiedzając bastiony, skarbiec, salę rycerską. Inni spieszyli już do autokarów, którymi mieli wracać do swoich parafii.
Tegoroczna pielgrzymka, mimo niesprzyjającej pogody na ostatnim etapie, była dla wielu czasem duchowej odnowy, umocnienia wiary i doświadczenia wspólnoty Kościoła w drodze. Pątnicy zapewniali, że za rok znowu wyruszą na szlak, niezależnie od tego, jaka będzie pogoda.
Źródło: Gość Opolski (opole.gosc.pl)