
Zapowiedź programu "Uwaga!" TVN. Sprawa Łukasza Żaka
Źródło wideo: TVN
Źródło zdj. gł.: TVN
Nie widziałam po tych ludziach żalu, że kogoś zabili, że zabrali życie młodemu człowiekowi. Przychodzili, witali się, śmiali. Nie zdawali sobie sprawy z tego, co zrobili - mówi "Uwadze!" TVN matka 37-latka, ofiary wypadku na Trasie Łazienkowskiej. Cały reportaż do obejrzenia dziś o godzinie 19.50 w TVN.
Żona i matka ofiary opowiedziały w rozmowie z reporterkami "Uwagi!" TVN o tym, co się działo przez ostatnie miesiące w ich życiu. Rodzina przeżywa traumę po śmierci męża, ojca i syna, a jej dopełnieniem były rozprawy sądowe z udziałem oskarżonych. Kobiety opowiedziały, z jakim traktowaniem ze strony oskarżonych i ich rodzin musiały się mierzyć.
Czytaj również: Obrona zapowiada apelację w sprawie Żaka. "Ten człowiek został wybitnie postawiony na świeczniku"
- Na sali sądowej byli bliscy oskarżonych. Któregoś razu usłyszałam nieprzyjemne, agresywne ataki z ich strony dotyczącego tego, dlaczego tak się patrzę i czy widziałam siebie w lustrze. Na każdej rozprawie miałam poczucie, że jestem na jakiejś imprezie. Dla mnie było to trudne, że ci młodzi ludzie cały czas bawią się. Ich całe życie, a nawet rozprawy w sądzie, są zabawą - powiedziała żona zabitego 37-latka.

Zapowiedź programu "Uwaga!" TVN. Sprawa Łukasza Żaka
Źródło zdjęcia: TVN
Nie ukrywa, że to, co się wydarzyło, pozbawiło ją w pewnym sensie życia. - To, co budowaliśmy przez 18 lat z mężem, w jednej chwili straciłam - powiedziała żona ofiary.
Matka zabitego mężczyzny podkreśliła natomiast w rozmowie z "Uwagą!" TVN, że zachowanie oskarżonych w sądzie było pozbawione jakichkolwiek emocji.
- Nie widziałam po tych ludziach żalu, że kogoś zabili, że zabrali życie młodemu człowiekowi. Przychodzili, witali się, śmiali. Nie zdawali sobie sprawy z tego, co zrobili - powiedziała kobieta.
- Ta myśl o synu, dlaczego właśnie on, jest ciągle, nie mija. Nie potrafię tego zrozumieć i chyba raczej tego nie zrozumiem - mówi matka ofiary.
Trasa Łazienkowska na wysokości przystanku "Torwar". 15 września 2024 roku, godzina 1.30. Volkswagen Arteon, którym podróżował Łukasz Żak wraz z Pauliną K., Sarą S. i Adamem K., wjechał z ogromną prędkością w Forda Focusa.
W wyniku zderzenia zginął 37-letni pasażer drugiego auta. Do szpitala trafiły trzy osoby z tego samochodu: kierująca nim żona zmarłego mężczyzny i ich dzieci w wieku czterech i ośmiu lat. Hospitalizacji wymagała także Paulina K., która jechała Volkswagenem.