RAK
    Nieoficjalne przyczyny katastrofy autobusu w Warszawie

    Nieoficjalne przyczyny katastrofy autobusu w Warszawie

    1728 odsłon
    Nieoficjalne przyczyny katastrofy autobusu w Warszawie

    W niedzielnym wypadku poszkodowanych zostało sześć osób, w tym czteroletnie dziecko. Choć 58-letni kierowca autobusu tuż po zdarzeniu zgłaszał policjantom awarię układu hamulcowego, eksperci badający wrak wskazują na zupełnie inny, techniczny scenariusz. Kilometr grozy: Silnik pracował na pełnych ob

    Trwa wyjaśnianie okoliczności dramatycznego wypadku przy Dworcu Zachodnim w Warszawie, gdzie przegubowy autobus linii 186 staranował kilkanaście pojazdów i wjechał w przejście podziemne. Z nieoficjalnych informacji wynika, że przyczyną katastrofy mogła być rzadka i skrajnie niebezpieczna usterka elektroniki.

    W niedzielnym wypadku poszkodowanych zostało sześć osób, w tym czteroletnie dziecko. Choć 58-letni kierowca autobusu tuż po zdarzeniu zgłaszał policjantom awarię układu hamulcowego, eksperci badający wrak wskazują na zupełnie inny, techniczny scenariusz.

    🛑 Kilometr grozy: Silnik pracował na pełnych obrotach

    Zanim ważący około 20 ton pojazd uderzył w betonowy strop przejścia podziemnego pod Rondem Zesłańców Syberyjskich, przejechał blisko kilometr, siejąc zniszczenie.

    • Początek dramatu: Pierwsze zderzenie – z tramwajem – miało miejsce na skrzyżowaniu ulic Grójeckiej i Bitwy Warszawskiej 1920 roku.
    • Rozpędzona masa: Jadąc w kierunku Dworca Zachodniego, autobus systematycznie przyspieszał. Po drodze zmiażdżył i zepchnął z jezdni 14 samochodów osobowych oraz łamał znaki drogowe. Jeden z samochodów został wciśnięty do przejścia podziemnego razem z autobusem.
    • Relacje świadków: Inni uczestnicy ruchu drogowego zgodnie twierdzili, że silnik autobusu wył na najwyższych obrotach, a pojazd zachowywał się tak, jakby kierowca celowo parł do przodu.

    💻 Diagnoza ekspertów: Zawiodła elektronika sterująca przyspieszeniem

    Według nieoficjalnych ustaleń dziennikarzy śledczych TVN Warszawa, we wraku pojazdu doszło do awarii tzw. nadajnika pedału przyspieszania.

    Komputer pokładowy, w wyniku błędu elektronicznego czujnika położenia, otrzymywał stały sygnał, że pedał gazu jest wciśnięty do samej podłogi. Sterownik silnika stale pompował więc paliwo, generując maksymalną moc.

    ❓ Czy można było uniknąć katastrofy? Pytanie o hamulec awaryjny

    Pracownicy techniczni oraz śledczy sprawdzają obecnie, dlaczego kierowca nie zdołał okiełznać rozpędzonej maszyny za pomocą systemów bezpieczeństwa. Kluczowe będzie ustalenie, czy w trakcie kilometrowego rajdu użyto hamulca ręcznego (postojowego), zlokalizowanego po lewej stronie kokpitu.

    • Jak działa hamulec awaryjny w autobusie? Jego zaciągnięcie odcina układy pneumatyczne i powoduje mechaniczne, bezwarunkowe zablokowanie czterech kół na drugiej oraz trzeciej (napędowej) osi pojazdu.
    • Efekt: Nawet przy silniku pracującym na maksymalnych obrotach, taka mechaniczna blokada powinna doprowadzić do gwałtownego zatrzymania autobusu niemal w miejscu.

    Ostateczną odpowiedź na pytanie o to, co dokładnie działo się w kabinie i dlaczego zawiodły procedury awaryjne, da szczegółowa analiza zabezpieczonych nagrań z monitoringu oraz odczyt danych z czarnej skrzynki (rejestratora jazdy) autobusu.

    fot. TVN Warszawa


    Źródło: WPR24.pl (Gazeta WPR)

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era