
Spis treści
Nie odkopują go. Dosłownie uwalniają ze skały
To nie przypomina scen z filmów o poszukiwaczach skarbów. Nie ma spektakularnych odkryć ani okrzyków radości po znalezieniu kolejnej kości. Jest za to pył, hałas narzędzi i godziny pracy nad fragmentem skały wielkości dłoni.
Każdy milimetr trzeba usuwać z ogromną ostrożnością. Jeden nieprecyzyjny ruch mógłby zniszczyć kości, które przetrwały około 240 milionów lat . Prace nad odsłanianiem skamieliny mają potrwać do jesieni.
– Jesteśmy mniej więcej w połowie prac nad szkieletem. Najpierw oczyściliśmy jego stronę brzuszną, co zajęło nam od listopada do kwietnia. Teraz odsłaniamy drugą stronę. Ten etap powinien zakończyć się w październiku lub listopadzie – mówi dr Wojciech Pawlak , paleontolog. Przy okazie pracuje ośmioro techników paleontologii , którzy każdego dnia koordynują pracę wolontariuszy w Centrum Nauki Kopernik . Zwykle przy szkielecie jednocześnie pracuje około pięciu osób . To zajęcie, które wymaga nie siły, lecz cierpliwości.
Powstanie Warszawskie coraz bliżej. Jest już tegoroczny mural
To jeden z tych momentów, które dla wielu warszawiaków oznacza, że potężnymi krokami zbliża się 1 sierpnia. Na Patelni, tuż przy wejściu do stacji metra Centrum, pojawił się już mural przygotowany z o...
Jak wyglądają prace nad skamieliną? Zobacz poniższą galerię:
To tylko połowa zwierzęcia. Reszty... nie ma
Choć już teraz odsłaniany szkielet robi ogromne wrażenie, w rzeczywistości to zaledwie część dawnego olbrzyma.
– Zachowany okaz ma około dwóch i pół metra długości, ale brakuje głowy i znacznej części ogona. Całe zwierzę miało około sześciu metrów długości – wyjaśnia dr Wojciech Pawlak . Mastodonzaur należał do największych drapieżnych płazów swojej epoki. Żył około 240 milionów lat temu , gdy po świecie nie chodziły jeszcze tyranozaury ani triceratopsy.
Nie mylić z krokodylem ani mastodontem
Gdy patrzy się na rekonstrukcje mastodonzaura, pierwsza myśl jest jedna: to przecież krokodyl . Szeroki pysk. Potężna czaszka. Krótkie łapy. Długie ciało. Życie w wodzie. Nic dziwnego, że kiedy w 1828 roku niemiecki paleontolog Georg Friedrich von Jaeger opisał pierwszy znaleziony ząb tego zwierzęcia, uznał, że należał do ogromnego gada. Dopiero kolejne odkrycia całkowicie zmieniły obraz tajemniczego stworzenia . Okazało się, że to... gigantyczny płaz .
Dziś naukowcy tłumaczą to zjawisko ewolucją zbieżną . Natura dwukrotnie stworzyła niemal identycznie wyglądających wodnych drapieżców. Jeden należy do gadów, drugi do płazów. Są do siebie zaskakująco podobni, choć w rzeczywistości dzielą ich dziesiątki milionów lat ewolucji.
Równie myląca jest jego nazwa. Mastodonzaur nie jest krewniakiem mastodonta , czyli wymarłego kuzyna słoni. Nazwa powstała od greckich słów oznaczających "brodawkę", "ząb" i "jaszczura" . Wszystko przez pierwszy odnaleziony ząb, który przypominał badaczom brodawkę sutkową. Dopiero później okazało się, że jego charakterystyczny kształt był wynikiem uszkodzenia. Nazwa jednak zdążyła trafić do nauki i obowiązuje do dziś.
Jak mógł wyglądać? Sami się nad tym zastanawialiśmy. Niestety nie ma zbyt wielu ogólnodostępnych grafik, którymi moglibyśmy się podzielić z czytelnikami. Postanowiliśmy wygenerować za pomocą sztucznej inteligencji przykładowy wygląd mastodonzaura.
Tak mógł wyglądać mastodonzaur praca wygenerowana za pomocą DALL.E Leżał na Opolszczyźnie. Drugie życie dostał w Warszawie
Prehistorycznego giganta odkryto na Opolszczyźnie podczas badań prowadzonych przez naukowców z Instytutu Paleobiologii PAN . Do Warszawy przyjechał zamknięty w ogromnym bloku skalnym. Paleontolodzy mówią na niego "kukła" . Dopiero tutaj rozpoczęło się jego powolne uwalnianie.
Za rok będzie gwiazdą Kopernika
Jednak to dopiero początek przygody mastodonzaura w Warszawie. Po odsłonięciu wszystkich zachowanych kości naukowcy będą musieli oczyścić, zabezpieczyć i zrekonstruować szkielet . Brakującą głowę i część ogona planują odtworzyć na podstawie innych znanych okazów. Pomóc mają również wydruki 3D . Później ma trafić na ekspozycję.
– Chcielibyśmy pokazać go tak, jak wyglądał za życia. To było zwierzę wodne, więc świetnie byłoby zawiesić je tak, jakby właśnie płynęło i polowało – mówi dr Wojciech Pawlak . Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, za kilka lub kilkanaście miesięcy zwiedzający Centrum Nauki Kopernik będą mogli stanąć oko w oko z jednym z największych płazów, jakie kiedykolwiek żyły na Ziemi.
Historyczna perła tuż pod Warszawą. Spokojny park z przepięknym zabytkowym pałacem
Nieco ponad 20 kilometrów od Warszawy leży urocza miejscowość, która nadaje się doskonale na cel jednodniowej wycieczki. Oferuje wspaniały, cichy park pełen XVIII-wiecznych zabytków, wśród których zna...
Źródło: Warszawa Nasze Miasto