
Coraz częściej zamiast o prawdziwym zagrożeniu, mówimy o psychologicznej wojnie, w której jednym telefonem można sparaliżować pracę całej instytucji. W odpowiedzi na lawinę fałszywych zgłoszeń o podłożeniu ładunków wybuchowych, w Starostwie Powiatowym w Wadowicach zorganizowano dziś specjalne spotkanie w sprawie sytuacji kryzysowych.
W dzisiejszym spotkaniu w Starostwie Powiatowym w Wadowicach wzięli udział niemal wszyscy, którzy w powiecie odpowiadają za nasze bezpieczeństwo i codzienną logistykę. Przy jednym stole zasiedli nie tylko policjanci i strażacy, ale również dyrekcja szpitala, przedstawiciele Zakładu Karnego, kuratorzy oświaty, a nawet energetycy z TAURONA oraz inspektorzy nadzoru budowlanego i weterynarii.
Taka szeroka reprezentacja nie jest przypadkowa – fałszywy alarm w jednym miejscu wywołuje efekt domina, paraliżując często całą okolicę.
Choć na szczęście żadne z ostatnich zgłoszeń nie potwierdziło się, służby nie mogą pozwolić sobie na rutynę. Podczas obrad omówiono szczegółowo procedury, które uruchamiają się w momencie odebrania sygnału o zagrożeniu.
Kluczowym punktem dyskusji były kryteria podejmowania decyzji o ewakuacji – w końcu to zawsze wyścig z czasem i dylemat: czy ewakuować setki ludzi na podstawie anonimowego telefonu, czy ryzykować i czekać na przyjazd pirotechników?
Uczestnicy zgodnie podkreślali, że kluczem do sukcesu w tego typu sytuacjach jest błyskawiczna wymiana informacji. W praktyce oznacza to, że od dziś współpraca między sztabem w starostwie a poszczególnymi gminami ma być jeszcze bardziej zacieśniona. Chodzi o to, by komunikat o potencjalnym niebezpieczeństwie trafiał do wszystkich instytucji w tym samym czasie, co pozwala na skoordynowane działanie i uniknięcie chaosu.
Dzisiejsze narady nie należy jednak postrzegać jako wyrazu paniki. To raczej przejaw przezorności i odpowiedzialności. Jak podkreślają organizatorzy, lepiej przygotować scenariusze na sto różnych ewentualności, niż dać się zaskoczyć choćby jednej.
Źródło: Wadowice24.pl