
Giewont. Tragedia, która stała się przedmiotem badań W sierpniu 2019 roku spokojna wycieczka na Giewont zamieniła się w jeden z najpoważniejszych wypadków w historii polskich Tatr – w metalowy krzyż na szczycie uderzył piorun, rażąc ponad 130 osób. Cztery osoby zginęły, a pozostali turyści trafili
Giewont
Canva
Naukowcy z UJ Collegium Medicum opisali, jak różne mechanizmy porażenia piorunem wpływają na uszkodzenie mięśnia sercowego u ofiar tragedii na Giewoncie w 2019 roku.
W sierpniu 2019 roku spokojna wycieczka na Giewont zamieniła się w jeden z najpoważniejszych wypadków w historii polskich Tatr – w metalowy krzyż na szczycie uderzył piorun, rażąc ponad 130 osób.
Cztery osoby zginęły, a pozostali turyści trafili do szpitali z bardzo różnymi obrażeniami, od powierzchownych urazów po poważne uszkodzenia narządów. Ratownicy TOPR i lekarze od początku zadawali sobie pytanie, dlaczego u części poszkodowanych skutki były tak dramatyczne, choć wszyscy byli narażeni na to samo wyładowanie.
To właśnie dane z tej akcji ratunkowej stały się podstawą pracy opublikowanej w czasopiśmie „Communications Medicine”, przygotowanej przez zespół UJ Collegium Medicum we współpracy z TOPR i badaczami z zagranicy. Autorzy (m.in. Marcin Waligóra, Tomasz Rakowski, Michael J. Shattock, Przemysław Podolec, Agnieszka Dąbrowska i współpracujący z nimi badacze) wykorzystali wyjątkową sytuację masowego porażenia piorunem, aby szczegółowo przeanalizować związek między mechanizmem porażenia a uszkodzeniem mięśnia sercowego.
Badacze podkreślają, że poszkodowani byli narażeni na kilka typów kontaktu z wyładowaniem: bezpośrednie uderzenie, przeskok boczny oraz przepływ prądu po powierzchni ziemi. W praktyce oznacza to, że część osób przyjęła główny ładunek elektryczny, inni zostali porażeni poprzez przeskok z pobliskiego obiektu – jak metalowy krzyż – a kolejni odczuli skutki prądu rozchodzącego się w podłożu.
„Dopiero zestawienie informacji o dokładnym położeniu ludzi na szczycie, rodzaju porażenia i wynikach badań serca pozwoliło nam zobaczyć pełny obraz” – tłumaczy jeden z autorów publikacji w komunikacie Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Naukowcy najpierw niezależnie odtwarzali lokalizację poszkodowanych na Giewoncie, później klasyfikowali mechanizmy obrażeń, a osobny zespół analizował dokumentację medyczną i dane statystyczne.
Kluczowym parametrem w badaniu było stężenie troponiny, białka uznawanego za marker uszkodzenia mięśnia sercowego.
W publikacji wykazano, że prawie połowa poszkodowanych miała podwyższony poziom troponiny po porażeniu piorunem, co wskazuje na niebagatelne obciążenie serca. Najwyższe wartości obserwowano u osób, które doświadczyły bezpośredniego uderzenia pioruna lub tzw. wyładowania bocznego (side flash). W tej grupie mediana stężenia troponiny wynosiła 25,6 ng/l, przy 10,7 ng/l u pozostałych.
Jak podkreślają autorzy, właśnie mechanizm porażenia był w analizie wieloczynnikowej jedynym niezależnym czynnikiem związanym z wyraźnym wzrostem troponiny. Skala uwolnienia tego markera była większa niż po standardowej kardiowersji elektrycznej i zbliżała się do poziomów opisywanych po wielokrotnych wyładowaniach defibrylatora u pacjentów z tzw. „burzą elektryczną” czy po ekstremalnym wysiłku, takim jak maraton.
Różnica między porażeniem piorunem a innymi sytuacjami obciążającymi serce polega na czasie i natężeniu bodźca. W przypadku burzy nad Tatrami ogromny ładunek elektryczny przeszedł przez ciało człowieka w milisekundy, podczas gdy w medycynie czy sporcie ekspozycja na prąd lub wysiłek rozciąga się zwykle na minuty i godziny. To dlatego – jak wynika z prac poświęconych urazom po wyładowaniach atmosferycznych – jednym z głównych mechanizmów zgonu po uderzeniu pioruna jest nagłe zatrzymanie krążenia lub ciężkie zaburzenia rytmu serca.
Badania zespołu z Krakowa wpisują się w szerszy nurt analiz nad konsekwencjami takich incydentów, ale jednocześnie wykorzystują unikalne dane z jednego, dobrze udokumentowanego zdarzenia masowego w Tatrach.
Autorzy publikacji podkreślają, że ich wnioski mogą pomóc w planowaniu diagnostyki i monitorowania ofiar podobnych zdarzeń, szczególnie w warunkach górskich. W praktyce przy masowym porażeniu piorunem priorytetem staje się szybkie wychwycenie osób po bezpośrednim uderzeniu lub wyładowaniu bocznym, bo to u nich ryzyko uszkodzenia mięśnia sercowego jest największe.
„Nie każda osoba, która zostanie porażona piorunem, ma takie same obrażenia, nawet jeśli była na tym samym szczycie” – zwracają uwagę naukowcy w anglojęzycznym komunikacie Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Źródło: LoveKraków.pl