
Czytelnicy alarmują, spółka wyjaśnia
Na wykonanych w poniedziałek (20 lipca) zdjęciach, które otrzymaliśmy od Czytelników widać brunatną ciecz, która wypływa ze Stacji Uzdatniania Wody w Lubaszowej wprost do przepływającej obok rzeki, w sąsiedztwie mostu na Białej. Pojawiły się podejrzenia o to, że w stacji doszło do awarii lub celowego zrzutu zanieczyszczeń, które mogły doprowadzić do skażenia Białej.
To nie była żadna awaria, tylko normalny zrzut wód popłucznych. Ten proces odbywa się regularnie, tylko teraz, przy niższym stanie wody w rzece jest bardziej zauważalny – tłumaczy Wojciech Skruch, prezes Spółki Komunalnej Dorzecze Białej. Prowadzona przez spółkę Stacja Uzdatniania Wody w Lubaszowej dostarcza wodę pitną mieszkańcom gmin Tuchów, Ryglice, Rzepiennik Strzyżewski oraz Ciężkowice. Większość wody pobierana jest właśnie z Białej, ale zanim trafi do wodociągu musi przejść długi proces uzdatniania i filtracji, aby była zdatna do picia.
Popłuczyny powstają właśnie podczas procesu oczyszczania wody. Ta pobierana jest z Białej i częściowo do niej wraca, tyle że w formie bardziej zagęszczonej, bo zawiera usunięte podczas całego procesu uzdatniania piaski i zawiesiny, przez co odróżnia się barwą od wody płynącej w rzece – wyjaśnia Wojciech Skruch. Odprowadzanie wód popłucznych do rzeki jest prawnie dozwolone, ale wymaga pozwolenia wodnoprawnego.
Duże zapotrzebowanie na wodę
Czerwcowe upały spowodowały nie tylko gwałtowny wzrost zużycia wody aż do 90 procent zasobów spółki, ale również wiązało się z większą ilością zabiegów uzdatniających i związanych z nimi nakładów, aby spełniała odpowiednie wymogi jakościowe.
Temperatura wody w Białej sięgała bowiem wówczas aż 28 stopni. Obecnie sytuacja już się uspokoiła i zużycie jest na normalnym, bezpiecznym poziomie. Spółka nie tylko dostarcza ją do odbiorców wodociągiem, ale także beczkowozami, głównie do napełnienia przydomowych basenów.
Źródło: Tarnow Nasze Miasto