
Według danych opracowanych przez portal deweloperuch.pl najwięcej lokali na wynajem krótkoterminowy znajduje się w Warszawie – ponad 8,3 tys. Trójmiasto ma ponad 7,8 tys. takich miejsc, a Kraków zamyka podium z blisko 6,3 tys. lokali . Dalej plasuje się powiat tatrzański (5,1 tys.) oraz Wrocław z ok
Na pierwszym planie kamienica Ohrensteina
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl
Od lewej do prawej przetoczyła się fala krytyki po okrojeniu projektu nowelizacji ustawy, która ma uregulować najem krótkoterminowy. W tym kontekście uwagę zwraca powściągliwa postawa tymczasowych władz Krakowa.
Według danych opracowanych przez portal deweloperuch.pl najwięcej lokali na wynajem krótkoterminowy znajduje się w Warszawie – ponad 8,3 tys. Trójmiasto ma ponad 7,8 tys. takich miejsc, a Kraków zamyka podium z blisko 6,3 tys. lokali. Dalej plasuje się powiat tatrzański (5,1 tys.) oraz Wrocław z ok. 3,2 tys. mieszkań.
Dziennikarka technologiczna Sylwia Czubkowska przypomniała kilka dni temu na platformie X, że najem krótkoterminowy był elementem tzw. sharing economy.
– Może nie wszyscy pamiętają, ale Airbnb – podobnie jak Uber – miał być częścią sharing economy. Czyli np. masz mieszkanie trzypokojowe, dziecko się wyprowadziło, więc wolny pokój podnajmujesz turystom. Albo nawet całe mieszkanie czy dom, gdy sam czasowo mieszkasz gdzie indziej – napisała.
Jak dodała, pierwotnie nie chodziło o całe budynki czy zorganizowany biznes na dużą skalę, lecz o alternatywę dla drogich hoteli.
Cenowo w części przypadków nadal tak jest, jednak brak precyzyjnych regulacji doprowadził do znaczącej zmiany charakteru tego rynku.
Wiosną na jednym z portali ogłoszeniowych pojawiła się oferta sprzedaży 200-metrowego mieszkania w kamienicy w centrum Krakowa. Z opisu wynikało, że wydzielono w nim dziewięć pokoi i podobną liczbę łazienek.
„Mieszkańcy skarżą się m.in. na zakłócanie porządku i ciszy nocnej czy utratę poczucia bezpieczeństwa, związaną z dużym przepływem nieznanych osób w bezpośrednim sąsiedztwie. To wpływa na ich dobrostan. Z analiz Rzecznika Praw Obywatelskich wynika, że obecne regulacje nie pozwalają skutecznie przeciwdziałać temu problemowi” – wynika z oceny skutków regulacji, dołączonej do pierwotnego projektu nowelizacji ustawy.

Turyści
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl
Pierwszy projekt nowelizacji ustawy dotyczącej turystyki i hotelarstwa spotkał się z pozytywnym odbiorem. Chwalono m.in. pomysł przekazania części kompetencji samorządom – w tym możliwość wyznaczania stref, w których najem krótkoterminowy byłby ograniczony lub zakazany. Znaczenie miało mieć także stanowisko wspólnot mieszkaniowych.
W lipcu rząd wycofał się z tych rozwiązań. Decyzji bronił wiceminister sportu i turystyki Ireneusz Raś.
W audycji „Trzy pytania na koniec dnia” w Radiu ZET przekonywał, że problem uciążliwości takich lokali dotyczy niewielkiego odsetka przypadków. Skargi mieszkańców porównał do codziennych odgłosów życia.
– Wielokrotnie widziałem i słyszałem, że komuś przeszkadzał pies albo płaczące dziecko za ścianą. Nie szukajmy dziury w całym – stwierdził.
Polityk wskazywał również, że ok. 60 proc. korzystających z tej formy zakwaterowania stanowią polskie rodziny wielodzietne, których nie stać na hotele.
Wypowiedzi te spotkały się z krytyką części opinii publicznej i aktywistów miejskich.
Swoje stanowisko podtrzymał w audycji „24 pytania” w Polskim Radiu 24. Sprzeciwił się przyznaniu wspólnotom mieszkaniowym prawa do decydowania o zakazie najmu krótkoterminowego w budynkach, argumentując to ochroną prawa własności. Pytał retorycznie, czy o majątku obywateli ma decydować „Anioł jak u Barei”.

Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl
Zmiany w projekcie krytykują politycy różnych środowisk. W Krakowie głos zabierali zarówno przedstawiciele lewicy, jak i prawicy.
– Wykreśliliście z projektu zapis o tworzeniu stref, bo chciała tego grupa zarabiająca na najmie krótkoterminowym – mówiła w Polsacie Aleksandra Owca z partii Razem.
– Zamienianie całych bloków mieszkalnych w hotele bez żadnej kontroli uderza w stałych mieszkańców, niszczy tkankę społeczną i winduje ceny wynajmu dla młodych Polaków do absurdalnych poziomów. Absolutyzowanie prawa własności nie może oznaczać zgody na to, by interes korporacji i spekulantów stał wyżej niż prawo polskich rodzin do świętego spokoju – to natomiast fragment dłuższego wpisy na X Piotra Bartosza z Konfederacji.
Z kolei Daria Gosek-Popiołek (Lewica) zapowiedziała zgłoszenie poprawek, które miałyby zagwarantować wspólnotom wpływ na funkcjonowanie najmu krótkoterminowego oraz umożliwić gminom tworzenie stref ograniczeń.
Michał Drewnicki z PiS, również kandydat na prezydenta, w pierwszej kolejności skrytykował postawę swoich oponentów. – Nie odzywam się w tym temacie, bo nie ma to związku z kampanią prezydencką. To sprawa sejmu i nie zamierzam w tym brać udziału – mówi. Uważa też, że nie można obiecywać ludziom załatwienia czegoś w miejscu, na który się nie ma realnego wpływu. – Jeśli miasto będzie miało dane kompetencje, to wtedy można deklarować jakieś działania. W innym przypadku to puste gadanie – stwierdza.
Sam projekt ocenia jako słaby i dodaje, że przydałoby się więcej zapisów normujących. – Zgoda wspólnoty? To chyba za daleko. Strefa mogłaby zostać wprowadzona. Sprawa nie jest jednoznaczna, trzeba to wszystko wyważyć – przekonuje.
Środowisko polityczne Łukasza Gibały domaga się powrotu do wcześniejszych zapisów. W tej sprawie klub radnych Kraków dla Mieszkańców złożył rezolucje do premiera i sejmu. Radni domagają się przyznania samorządom prawa do wyznaczania stref ograniczenia najmu krótkoterminowego, a wspólnotom i spółdzielniom mieszkaniowym możliwości decydowania o prowadzeniu takiej działalności w ich budynkach.

Skwer przed Urzędem miasta
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl
Zwróciliśmy się również do Urzędu Miasta Krakowa z prośbą o przesłanie stanowisko do najnowszego projektu. Tak, jak i wcześniej, konkretnego stanowiska nie otrzymaliśmy.
– Jak tylko będziemy mieć ostateczną wersję projektu, którą rząd przekaże do Sejmu, w ramach współpracy miast Unii Metropolii Polskich i Związku Miast Polskich zajmiemy wspólne stanowisko i przekażemy go do właściwej komisji – przekazała Patrycja Piekoszewska z biura prasowego magistratu.
To nie pierwszy unik władz miasta w tej sprawie. Wcześniej również zasłaniało się stanowiskiem uzgodnionym w ramach unii i związku. – Dla samorządów ważne jest zapewnienie równowagi pomiędzy rozwojem gospodarczym a ochroną jakości życia mieszkańców – usłyszeliśmy od urzędu w marcu tego roku.
Źródło: LoveKraków.pl