RAK
    Telefon na plaży, dziecko w kadrze. Ekspertka ostrzega, a Tomaszów ma własną historię pytań bez odpowiedzi

    Telefon na plaży, dziecko w kadrze. Ekspertka ostrzega, a Tomaszów ma własną historię pytań bez odpowiedzi

    2389 odsłon
    Telefon na plaży, dziecko w kadrze. Ekspertka ostrzega, a Tomaszów ma własną historię pytań bez odpowiedzi

    Lifestyle

    29.06.2026 10:54

    Wakacje mają swoją własną ścieżkę dźwiękową. Szum wody, śmiech dzieci, nawoływania z plaży, klapki uderzające o rozgrzany chodnik, zapach kremu z filtrem i kukurydzy z pobliskiej budki. Nad wodą człowiek łatwiej odpuszcza. Spada czujność, rozluźniają się zasady, a to, co w domu byłoby oczywiste, na plaży czasem rozmywa się jak ślad stopy na mokrym piasku.

    Dziecko biega bez stroju kąpielowego? Dla wielu rodziców to nadal obraz z własnego dzieciństwa. „Przecież jest małe”. „Przecież to naturalne”. „Przecież nikt normalny nie patrzy na dziecko w taki sposób”.

    Problem zaczyna się właśnie przy tym ostatnim zdaniu. Bo rodzic może mieć dobre intencje, ale nie ma żadnej kontroli nad intencjami wszystkich ludzi wokół.

    Telefon zamiast aparatu. I problem, który zaczyna się po cichu

    Katarzyna Poniatowska, starsza specjalistka ds. ochrony dzieci z Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę, mówiła w Studiu PAP wprost: na plażach i basenach nie ma policji, która chodzi między ręcznikami i wypatruje zagrożeń. Są za to telefony. Setki telefonów. W rękach dorosłych, nastolatków, przypadkowych przechodniów.

    To oznacza, że dziecko może zostać sfotografowane albo nagrane bez wiedzy rodziców. A potem? Potem obraz może trafić tam, gdzie rodzic nigdy nie chciałby go zobaczyć. Do prywatnej galerii obcej osoby. Do komunikatora. Do internetu. Do miejsc, których nazwy lepiej nie wypowiadać w wakacyjnym tekście, ale przed którymi dzieci trzeba realnie chronić.

    I właśnie o to chodzi w tym ostrzeżeniu. Nie o pruderię. Nie o zawstydzanie dzieci. Nie o robienie z plaży moralnego trybunału. Chodzi o elementarną świadomość, że wizerunek dziecka jest częścią jego bezpieczeństwa .

    Tomaszowski cień tej historii. Sprawa umorzona, pytania zostały

    W Tomaszowie Mazowieckim ten temat nie brzmi jak odległa teoria z ogólnopolskiego studia. Kilka lat temu opinię publiczną poruszyła sprawa młodego działacza Platformy Obywatelskiej z Tomaszowa Mazowieckiego, wobec którego pojawiły się zarzuty dotyczące wykonywania zdjęć dzieciom na plaży. Na miejsce miała zostać wezwana policja. Sprawa, jak później informowano, zakończyła się umorzeniem postępowania.

    I tu trzeba postawić sprawę uczciwie: umorzenie postępowania nie jest wyrokiem skazującym . Nie wolno go przedstawiać jako potwierdzenia winy. W państwie prawa obowiązuje domniemanie niewinności, a dziennikarz nie jest sądem, prokuratorem ani internetowym trybunałem ludowym.

    Ale równie uczciwie trzeba dopowiedzieć drugą część tej historii: umorzenie nie zawsze zamyka społeczne pytania . Zwłaszcza wtedy, gdy sprawa dotyczy dzieci, plaży, fotografowania i granic prywatności.

    Bo dla rodziców najważniejsze pytania nie brzmią wyłącznie: „czy doszło do przestępstwa w rozumieniu kodeksu karnego?”. Brzmią także: kto fotografował? W jakich okolicznościach? Po co? Co stało się ze zdjęciami? Czy zostały zabezpieczone? Czy rodzice otrzymali pełną informację? Czy instytucje potraktowały sprawę z należytą powagą?

    Te pytania — przynajmniej w odbiorze części mieszkańców — pozostały bez odpowiedzi do dziś.

    Dlatego ostrzeżenie ekspertki Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę nie powinno być w Tomaszowie przyjmowane wzruszeniem ramion. To nie jest rozmowa o pruderyjnej moralności ani o tym, czy dziecko może pobiec do wody bez koszulki. To rozmowa o świecie, w którym telefon z aparatem jest narzędziem równie powszechnym jak ręcznik plażowy, a rodzic nie zawsze wie, kto i po co kieruje obiektyw w stronę jego dziecka.

    Tomaszowska historia pokazuje coś jeszcze: nawet jeśli organy ścigania nie znajdują podstaw do dalszego prowadzenia sprawy, społeczny niepokój może zostać. A kiedy w centrum tego niepokoju są dzieci, dorośli nie mają prawa udawać, że nic się nie stało.

    Strój kąpielowy to nie fanaberia. To lekcja granic

    Ekspertka FDDS zwróciła uwagę na jeszcze jeden ważny wymiar sprawy. Zakładając dziecku strój kąpielowy, rodzice uczą je ochrony własnej intymności. Pokazują, że są części ciała szczególnie chronione. Że nie każdy ma prawo je oglądać. Że ciało dziecka należy do dziecka.

    To może brzmieć banalnie, ale w praktyce bywa jedną z najważniejszych lekcji bezpieczeństwa. Taką lekcją, która nie zaczyna się od wielkiego wykładu przy kuchennym stole, ale od prostego komunikatu: „Na plaży zakładamy majtki kąpielowe, bo dbamy o swoje ciało”.

    W świecie dzieci ta zasada musi być jasna, spokojna i pozbawiona strachu. Nie chodzi o to, by dziecko zaczęło bać się ludzi. Chodzi o to, by wiedziało, że ma granice. I że te granice są ważne.

    GADKI, czyli alfabet bezpieczeństwa

    Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę prowadzi program GADKI , którego celem jest pomaganie dorosłym w rozmowach z dziećmi o bezpieczeństwie, ciele, tajemnicach i reagowaniu na zagrożenia. Program ma wzmacniać bezpieczeństwo dzieci i chronić je przed krzywdzeniem, w tym przed wykorzystywaniem seksualnym

    Sama nazwa programu jest skrótem od pięciu zasad:

    G — gdy mówisz „nie”, to znaczy „nie”. A — alarmuj, gdy potrzebujesz pomocy. D — dobrze zrobisz, mówiąc o tajemnicach, które cię niepokoją. K — koniecznie pamiętaj, że twoje ciało należy do ciebie. I — intymne części ciała są szczególnie chronione.

    To nie jest teoria dla specjalistów zamkniętych w gabinetach. To powinien być wakacyjny alfabet każdego rodzica, opiekuna, nauczyciela, instruktora kolonijnego i dziadka zabierającego wnuki nad wodę.

    Nie straszyć. Chronić

    W tym temacie bardzo łatwo popaść w skrajności. Z jednej strony mamy lekceważenie: „dajcie spokój, kiedyś wszyscy tak biegaliśmy”. Z drugiej — atmosferę moralnej paniki, jak z ciężkiego thrillera, w którym za każdym parawanem czai się zagrożenie.

    Prawda jest mniej filmowa, ale bardziej wymagająca. Większość ludzi na plaży nie ma złych intencji. Ale wystarczy jedna osoba, jeden telefon, jedno zdjęcie wykonane bez zgody, by rodzinna beztroska zamieniła się w problem, którego nie da się łatwo cofnąć.

    W internecie nic nie znika tak szybko, jak chcielibyśmy wierzyć.

    Według danych przywoływanych przez Fundację Dajemy Dzieciom Siłę wykorzystywania seksualnego bez kontaktu fizycznego doświadczyło 26 procent dzieci, a z kontaktem fizycznym — 8 procent. To są liczby, które powinny studzić wakacyjną nonszalancję szybciej niż nagła burza nad Zalewem Sulejowskim.

    Prawo też chroni dziecięcą intymność

    W Polsce ochrona dzieci przed wykorzystaniem seksualnym ma również mocne oparcie prawne. Art. 200 Kodeksu karnego szczególnie chroni małoletnich poniżej 15. roku życia przed czynnościami seksualnymi i przewiduje surową odpowiedzialność karną za czyny skierowane przeciwko tej grupie dzieci.

    Wykorzystanie seksualne nie musi oznaczać wyłącznie kontaktu fizycznego. Może przybierać także formy bezdotykowe: rozmowy o treści seksualnej nieadekwatnej do wieku, prezentowanie treści pornograficznych czy wykorzystywanie wizerunku dziecka w sposób naruszający jego bezpieczeństwo i godność.

    Dlatego rozmowa o dziecięcej nagości na plaży nie jest obyczajową fanaberią. Jest rozmową o bezpieczeństwie, godności i odpowiedzialności dorosłych.

    Nad Zalewem Sulejowskim, na miejskim basenie, na wakacjach — zasada jest ta sama

    Ten temat dotyczy także naszych lokalnych, tomaszowskich wakacji. Basen, kąpielisko, plaża nad Zalewem Sulejowskim, rodzinny wyjazd, hotelowy aquapark — wszędzie tam obowiązuje ta sama zasada: dziecko ma prawo do ochrony swojej intymności.

    Nie trzeba robić z tego wielkiej sceny. Wystarczy kilka prostych zachowań: strój kąpielowy dopasowany do wieku, ręcznik przy przebieraniu, czujność wobec osób fotografujących dzieci, rozmowa z dzieckiem o tym, że nikt nie ma prawa robić mu zdjęć w sytuacji intymnej.

    I jeszcze jedno: rodzice sami też powinni uważać, co publikują. Zdjęcie malucha z wakacji, które dziś wydaje się słodkie, za kilka lat może być dla dziecka źródłem wstydu, złości albo realnego zagrożenia.

    Dziecko nie jest wakacyjną pocztówką. Nie jest rekwizytem do rodzinnego albumu w mediach społecznościowych. Jest osobą.

    Najważniejsza lekcja: ciało dziecka należy do dziecka

    Wakacje powinny być czasem wolności. Ale wolność dziecka nie polega na tym, że dorośli zdejmują z siebie odpowiedzialność. Przeciwnie. Im więcej beztroski, tym więcej czujności potrzeba po stronie dorosłych.

    Nie chodzi o to, by dzieciństwo owinąć folią bąbelkową. Chodzi o to, by nie zostawiać go bez ochrony w świecie, w którym kamera mieści się w kieszeni, a zdjęcie może w kilka sekund opuścić plażę, miasto i kraj.

    Dziecko ma prawo bawić się nad wodą. Ma prawo śmiać się, chlapać, budować zamki z piasku i wracać do domu z mokrymi włosami. Ma też prawo do intymności.

    A my, dorośli, mamy obowiązek tego prawa pilnować. Bez histerii. Bez wstydu. Ale stanowczo.

    To również może cię zainteresować

    Tomaszów Mazowiecki po niemal 20 latach wymienia System Informacji Miejskiej. Nowe oznakowanie, obejmujące blisko 1000 punktów, ma poprawić czytelność, bezpieczeństwo i orientację mieszkańców oraz turystów w całym mieście.

    Zanim wyruszysz na górską wędrówkę, musisz się odpowiednio wcześniej przygotować. Pomoże ci to uniknąć wypadków, którym można zapobiec. W 2024 roku w Parku Narodowym Yosemite odnotowano około 191 akcji poszukiwawczo-ratowniczych. Jakie były tego główne przyczyny? Przypadki odwodnienia, upadki, wyczerpanie oraz zgubienie się turystów. Wszystkim tym można zapobiec. Dlatego przed wyruszeniem na wędrówkę przygotuj się z wyprzedzeniem. Zostań z nami, aby dowiedzieć się, jak to zrobić.

    Samochody z USA zdobywają coraz większą popularność na rynku europejskim, zwłaszcza ze względu na bogate wyposażenie i unikalne cechy konstrukcyjne. Wersje amerykańskich aut często różnią się od europejskich modeli zarówno pod względem technicznym, jak i stylistycznym, co przekłada się na komfort i funkcjonalność pojazdów. Warto poznać główne przyczyny tych różnic oraz praktyczne aspekty związane z importem i użytkowaniem aut zza oceanu.

    16 czerwca: od stańczyków i Powstania Warszawskiego po Ziggy’ego Stardusta. Dzień, w którym historia znów zagląda nam przez ramię

    Prace na wysokości wokół domu wymagają dostępu do zaplecza technicznego, które nadąży za dynamicznie zmieniającymi się potrzebami. Poznaj zalety funkcjonalnej drabiny przegubowej, która dzięki swojej ponadprzeciętnej stabilności staje się niezastąpionym wsparciem każdego ogrodnika. Zobacz, jak bezpiecznie operować sprzętem na nierównym terenie i na co zwrócić uwagę przy wyborze optymalnego modelu.

    Premier Donald Tusk poinformował, że we wtorek Komitet Rady Ministrów do spraw Bezpieczeństwa Narodowego zajmie się przygotowaniami do możliwej zwiększonej obecności wojsk amerykańskich w Polsce. Chodzi o miejsca, infrastrukturę, logistykę i finansowanie. Sprawa nabiera politycznej temperatury przed wizytą prezydenta Karola Nawrockiego w Waszyngtonie, gdzie jednym z kluczowych tematów ma być bezpieczeństwo Polski i stała obecność żołnierzy USA.

    Napisz komentarz


    Źródło: NaszTomaszów.pl

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era