RAK
    Jawność 9 minut czytania Prokurator umarza postępowanie w sprawie miejsca zamieszkania prezydenta Żuka. Opiekował się ciotką, a przelew zrobiła żona Czytaj artykuł →

    Jawność 9 minut czytania Prokurator umarza postępowanie w sprawie miejsca zamieszkania prezydenta Żuka. Opiekował się ciotką, a przelew zrobiła żona Czytaj artykuł →

    2107 odsłon
    Jawność 9 minut czytania Prokurator umarza postępowanie w sprawie miejsca zamieszkania prezydenta Żuka. Opiekował się ciotką, a przelew zrobiła żona Czytaj artykuł →

    9 minut czytania • 09.07.2026 14:48

    Krzysztof Wiejak

    Dziennikarz

    Krzysztof Żuk, który w 2024 roku kandydował również na radnego, zeznał w prokuraturze, że mieszkał wówczas w Lublinie, bo opiekował się ciotką. – Postępowanie nie dostarczyło podstaw do przyjęcia, że wskazanie przez Krzysztofa Żuka adresu w Lublinie stanowiło świadome podanie nieprawdziwych danych – informuje prokuratura. Mieszkaniec, który złożył zawiadomienie, zapowiada zażalenie na decyzję o umorzeniu dochodzenia.

    Ten tekst powstał dzięki wsparciu naszych Czytelników. Dziękujemy, że nas czytacie i wierzycie w sens tego, co robimy.

    24 czerwca 2026 r. prokurator Angela Bielska-Gajos z Prokuratury Rejonowa Lublin-Północ w Lublinie umorzyła dochodzenie w sprawie prezydenta Lublina Krzysztofa Żuka (KO). Dotyczyło „użycia podstępu polegającego na złożeniu nieprawdziwego oświadczenia o miejscu zamieszkania w Lublinie Krzysztofa Żuka ubiegającego się o mandat radnego Rady Miasta Lublin w oświadczeniu o wyrażeniu zgody na kandydowanie w okręgu wyborczym nr 1, celem nieprawidłowego sporządzenia listy kandydatów do Rady Miasta Lublin” – informuje Jawny Lublin prokurator Marcin Kozak , rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Lublinie.

    Chodzi o wybory samorządowe z 7 kwietnia 2024 roku. W Lublinie wybieraliśmy wówczas prezydenta, radnych miejskich i wojewódzkich. Żuk starał się wówczas nie tylko o reelekcję, ale także walczył o mandat radnego. Ten wypróbowany w poprzednich latach sposób na „pociągniecie listy” tym razem też się sprawdził. Żuk po raz czwarty wygrał wybory na prezydenta miasta, a mandat radnego (startował z pierwszego miejsca w Śródmieściu) mógł przekazać osobie, która do Rady Miasta się nie dostała. Skorzystała na tym Kamila Florek ze Wspólnego Lublina, ugrupowania byłego przewodniczącego RM Piotra Kowalczyka . Co ciekawe Florek też nie mieszka w Lublinie, a w Elizówce, również w gminie Niemce. A jak swego czasu ujawniliśmy , pozamiejskim adresami może się pochwalić więcej radnych prezydenckiego klubu. Obecnie w sprawie Florek i czterech jej klubowych koleżanek – Anny Ryfki, Magdaleny Szczygieł-Mitrus, Marty Gutkowskiej i Moniki Kwiatkowskiej – prokuratura wciąż prowadzi dochodzenie . W tym przypadku doniesienie złożyli lubelscy działacze Nowej Lewicy, a Komenda Miejska Policji w Lublinie wyłączyła się ze sprawy .

    Od ciotki do domu w dziesięć minut

    Doniesienie na Żuka do organów ścigania złożył Jacek Skiba , przewodniczący zarządu dzielnicy Hajdów-Zadębie. To znany krytyk poczynań prezydenta, który sam o sobie mówi, że jest „największym fermenciarzem w mieście”. Skiba zakwestionował to, że Żuk przed wyborami na stałe mieszkał w Lublinie. Radny wskazywał, że w istocie są to Jakubowice Konińskie w gminie Niemce. Dom ma tam jego żona Katarzyna Mieczkowska (jest współwłaścicielką nieruchomości). Formalnie Żuk wraz z żoną mają tylko jedną nieruchomość – jak ujawniliśmy niedawno jest to mieszkanie w apartamentowcu w centrum Gdańska.

    Nasi informatorzy także jednoznacznie wskazywali, że prezydent Lublina mieszka w Jakubowicach Konińskich. Sęk w tym, że aby mieć bierne prawo wyborcze, kandydat na radnego (a potem także radny) stale musi zamieszkiwać na terenie gminy, do której kandyduje (lub w której później sprawuje mandat). Zdaniem Skiby Żuk wprowadził w błąd komisarza wyborczego, podając w oświadczeniu, że mieszka na stałe w Lublinie.

    Prowadzone od marca dochodzenie zostało jednak pod koniec czerwca umorzone. Jak zaznacza prok. Marcin Kozak, w jego trakcie przesłuchano m.in. Skibę i Żuka, a także jego żonę Katarzynę Mieczkowską (jest dyrektorką Muzeum Narodowego w Lublinie) oraz ciotkę prezydenta. Zgromadzono też dokumentację dotyczącą zgłoszenia kandydatury, dane meldunkowe, wyciągi bankowe i oświadczenia majątkowe.

    Przesłuchiwany w prokuraturze Żuk zeznał, że od 2015 roku jest zameldowany w Lublinie w domu, w którym zamieszkuje jego ciotka (matka chrzestna). Z uwagi na stan zdrowia krewnej prezydent w 2024 r. zamieszkał w jej domu, by się nią opiekować. – Pod tym adresem zamieszkiwał od początku roku 2024 r. lub „trochę później” do końca grudnia 2024 r. Okoliczności te potwierdziły zarówno żona, jak i ciotka – dodaje prok. Kozak.

    Mieszkając w Lublinie, Żuk odwiedzał swoją rodzinę w miejscowości pod Lublinem (prokuratura nie podaje jej nazwy), w tym także w towarzystwie ciotki. Jak ustaliliśmy, dom ciotki znajduje się na Sławinie w pobliżu ul. Zbożowej. Do rezydencji żony prezydenta w Jakubowicach Konińskich jest według Google Maps 6,3 kilometra. Dystans ten można pokonać samochodem w około 10 minut.

    – Krzysztof Żuk wskazał, iż obecnie dalej opiekuje się ciotką i jest z nią w stałym kontakcie, jej stan jest na tyle dobry, że nie ma konieczności wspólnego zamieszkiwania, jednakże razem spędzają weekendy – opisuje ustalenia dochodzenia rzecznik prokuratury.

    Na filmie powyżej opublikowanym na Instagramie prezydenta 6 kwietnia 2024 roku, a więc na dzień przed wyborami samorządowymi, widać, jak Krzysztof Żuk sadzi bratki w ogrodzie. W poście nie ma podanej lokalizacji, ale według naszych źródeł jest to nieruchomość w Jakubowicach Konińskich.

    Przelew z Jakubowic zrobiła żona

    Prokuratura badała również sprawę przelewu na swój komitet wyborczy wykonany przez prezydenta. Chodzi o rejestr wpłat od osób fizycznych, jaki prowadził komitet i który był publikowany na stronie prezydentzuk.pl. Po wyborach samorządowych ta strona została zamknięta, więc pdf z wpłatami publikujemy poniżej.

    Przelew od Żuka z 2 kwietnia 2024 roku w wysokości 16 923,40 zł figuruje na pozycji 24. W polu miejscowość zamieszkania podano „Jakubowice”. Prok. Kozak informuje, że transakcji dokonała Katarzyna Mieczkowska, która ma pełnomocnictwo do rachunków bankowych męża-prezydenta. – Adres ujawniony podczas tej operacji bankowej jest adresem pełnomocnika wskazanym jako adres do korespondencji. Natomiast jako adres właściciela konta bankowego jest wskazany adres w Lublinie. Na potwierdzeniu tego przelewu widnieje adres w Lublinie. Krzysztof Żuk zeznał, że pełnomocnik finansowy komitetu wyborczego zrobiła zestawienie tabelaryczne wpłat na komitet wyborczy i zaciągnęła adres pełnomocnika jako adres nadawcy przelewu – wyjaśnia tę okoliczność rzecznik prokuratury.

    Miał swój pokój i rzeczy osobiste

    – Zgromadzony w sprawie materiał dowodowy nie pozwolił na ustalenie, aby Krzysztof Żuk, wypełniając dokumenty związane z kandydowaniem do Rady Miasta Lublin zastosował jakiekolwiek działania o charakterze podstępu lub świadomie podał dane niezgodne z rzeczywistością – informuje prokuratura. – Przeprowadzone postępowanie nie dostarczyło podstaw do przyjęcia, że wskazanie przez Krzysztofa Żuka adresu w Lublinie stanowiło świadome podanie nieprawdziwych danych. Z ustaleń poczynionych w dochodzeniu wynika bowiem, że w 2024 r. faktycznie przebywał pod adresem w Lublinie, posiadał własny pokój, rzeczy osobiste, nocował zarówno w dni pracujące, jak i weekendy, a przede wszystkim sprawował codzienną opiekę nad schorowaną ciotką, która wymagała pomocy. Okoliczności te zostały potwierdzone przez przesłuchanych świadków.

    Jednocześnie, jak podaje prokuratura, Żuk wskazywał, że jego aktywność zawodowa, społeczna koncentrowała się w Lublinie, gdzie pracował, prowadził działalność dydaktyczną, odprowadzał podatki.

    I dalej prok. Kozak dodaje: – Wprawdzie ustalono również, że żona Krzysztofa Żuka wraz z dzieckiem mieszkała poza Lublinem, jednakże okoliczność ta nie przesądza o jego miejscu zamieszkania w rozumieniu art. 25 kc (miejscem zamieszkania osoby fizycznej jest miejscowość, w której osoba ta przebywa z zamiarem stałego pobytu – red.) . Ocena miejsca zamieszkania wymaga bowiem uwzględnienia całokształtu okoliczności faktycznych, a zgromadzony materiał dowodowy nie pozwala na stwierdzenie, że w czasie składania dokumentów wyborczych Krzysztof Żuk nie miał podstaw do uznawania za miejsce swojego zamieszkania adresu w Lublinie .

    Zdaniem prokuratury brak jest również podstaw do uznania, aby prezydent działał podstępem wobec organów wyborczych. – W szczególności za dowód takiego działania nie może być uznana wpłata na rzecz Komitetu Wyborczego Wyborców Krzysztofa Żuka z dnia 2 kwietnia 2024 roku, przy której wskazano miejscowość zamieszkania jego żony. Jak wynika z zeznań Krzysztofa Żuka, przelew został wykonany przez jego żonę, posiadającą pełnomocnictwo do jego rachunku bankowego, natomiast adres prawdopodobnie został automatycznie pobrany przez system bankowy z danych przypisanych do pełnomocnika konta. Okoliczność ta znajduje racjonalne i logiczne wyjaśnienie, a zgromadzony materiał dowodowy nie dostarczył podstaw do przyjęcia, że dane te zostały celowo wykorzystane w celu wprowadzenia kogokolwiek w błąd – wyjaśnia prok. Kozak.

    Jacek Skiba zapowiada, że nie zostawi tak tej sprawy. – Moim zdaniem umorzenie dochodzenia na tym etapie jest bezpodstawne, ponieważ prokuratura nie przesłuchała żadnej ze wskazanych przeze mnie bezstronnych dla prezydenta Żuka osób. Umorzenie opiera się na zeznaniach samego prezydenta i osób z nim spowinowaconych. Tym samym według mnie istnieje możliwość, że ich zeznania mogą być stronnicze – komentuje Skiba, zapowiadając złożenie zażalenia do sądu na decyzję prokuratora o umorzeniu dochodzenia. Jak twierdzi, chce, by prokuratura ponowie zweryfikowała, że centrum życiowe i rodzinne prezydenta w istocie przypadało na Jakubowice Konińskie, a nie na Lublin. Uważa, że w sprawie powinni zostać przesłuchani m.in. sąsiedzi, listonosz czy dzielnicowy w Jakubowic.

    Wojewoda Sprawka: Tam dom twój, gdzie twoja rodzina

    W kontekście dochodzenie w sprawie prezydenta Żuka i pięciu radnych z jego klubu w Radzie Miasta ciekawa jest sprawa wygaszenia mandatu Łukaszowi Gołąbowi , radnemu Parczewa. W 2023 roku kwestię jego faktycznego miejsca stałego zamieszkania rozpatrywał ówczesny wojewoda lubelski Lech Sprawka (PiS). Do wojewody wpłynęło wówczas pismo kwestionujące fakt, że Gołąb rzeczywiście mieszka w Parczewie.

    „Radny Łukasz Gołąb formalnie zameldowany jest w (nazwy miejscowości i adresy w decyzji wojewody są zamazane – red.) , gdzie jest jego dom rodzinny i mieszka jego ojciec. Natomiast radny Gołąb nie mieszka tam od wielu lat. Nie mieszkał także w dniu wyborów do Rady Miejskiej. Obydwoje z żoną i dziećmi mieszkają w (…). Do (…) przyjeżdża sporadycznie na weekendy z rodziną. (…) Nie ulega więc wątpliwości, że centrum życiowe radnego Ł. Gołąba znajduje się w tam, gdzie pracuje oraz zamieszkuje wraz z rodziną, nie zaś gdzie jest zameldowany (…) i okazjonalnie zatrzymuje się ” – brzmi fragment doniesienia do wojewody.

    Gdy radni nie wygasili Gołąbowi mandatu, zrobił to wojewoda Sprawka, wydając tzw. zarządzenie zastępcze (publikujemy je na końcu tekstu). Wojewoda precyzyjnie definiuje w nim, jak należy rozumieć pojęcie „stałe zamieszkanie” w kontekście prawa wyborczego. Nie decydują o tym formalności, a stan faktyczny. Na stałe miejsce zamieszkania składają się dwa elementy, które muszą występować łącznie:

    Fizyczne przebywanie w określonej miejscowości pod oznaczonym adresem.

    Zamiar stałego pobytu, który jednak – jak podkreśla organ nadzoru – nie może być jedynie subiektywną deklaracją radnego, ale musi wyrażać się w konkretnych, sprawdzalnych, codziennych zachowaniach.

    Wojewoda jednoznacznie wskazał, że o zamieszkiwaniu można mówić tylko wtedy, gdy dla przeciętnego obserwatora w danym miejscu skupia się aktywność życiowa i centrum życiowe danej osoby . Co kluczowe, przepisy stanowią, że można mieć tylko jedno miejsce zamieszkania . Przebywanie w Parczewie w celach społecznych czy rodzinnych (odwiedziny) przy jednoczesnym życiu w innym miejscu wojewoda sprawka określił jako tzw. „ migrację wahadłową ”, pozbawioną elementu trwałej zmiany miejsca zamieszkania.

    To właśnie czynnik życia rodzinnego okazał się gwoździem do trumny dla mandatu radnego Gołąba. Wojewoda Sprawka, powołując się na orzecznictwo Naczelnego Sądu Administracyjnego, podkreślił, że przy ustalaniu faktycznego miejsca zamieszkania najistotniejsze pozostaje umiejscowienie centrum życia rodzinnego – czyli miejsca, gdzie radny mieszka z własną najbliższą rodziną (żoną i dziećmi) i gdzie wspólnie prowadzą gospodarstwo.

    Wojewoda odrzucił szereg dowodów przedstawionych przez radnego, takich jak zameldowanie od 1987 roku, opłacanie podatku od nieruchomości, posiadanie dowodu osobistego wydanego w Parczewie, czy odbieranie tam paczek z portali aukcyjnych.

    W uzasadnieniu wskazano, że zameldowanie ma charakter wyłącznie ewidencyjno-porządkowy i nie rodzi praw wyborczych, a dowód osobisty można wyrobić i odebrać w dowolnej gminie w Polsce. Jak czytamy w zarządzeniu wojewody Sprawki, doświadczenie życiowe pokazuje, że osoby po założeniu własnej rodziny utrzymują silne więzi z miejscem pochodzenia (zwłaszcza gdy żyją tam rodzice), jednak ich nowe centrum życiowe przenosi się tam, gdzie mieszkają współmałżonek i dzieci. Ponieważ żona i dzieci radnego nie mieszkały w Parczewie, wojewoda uznał, że deklarowany przez radnego „zamiar” pozostania mieszkańcem Parczewa jest sprzeczny z obiektywnymi faktami.

    Radny Gołąb po wygaszeniu mandatu złożył jeszcze zażalenie na decyzję wojewody do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Lublinie, ale jego skarga została oddalona. „Sąd dostrzega, że skarżący związany jest emocjonalnie ze swoim rodzinnym miastem, w którym przecież pozostał jego ojciec. Skarżący również korzysta z usług czy świadczeń realizowanych na terenie gminy Parczew. Przyjeżdża do Parczewa i spędza tam czas wolny. Jednak okoliczności te nie mogą przysłonić ogólnego obrazu sytuacji rodzinnej skarżącego. Bez wątpienia bowiem, żona i dzieci skarżącego nie koncentrują swojego życia codziennego w Parczewie. Sąd nie ma też wątpliwości, że skarżący tworzy wspólne gospodarstwo domowe z najbliższymi sobie członkami rodziny, a to przesądza, że jego centrum życiowe skupione jest przy żonie i małoletnich dzieciach ” – podniósł w uzasadnieniu WSA w Lublinie.

    Przypomnijmy, że sprawą podmiejskich radnych z klubu Żuka zajmował się następca Sprawki, wojewoda Krzysztof Komorski (KO), były zastępca prezydenta Żuka do spraw kultury i sportu. Jego służby prawne badały sprawę przez kilka miesięcy – od stycznia do sierpnia ub.r. Na zakończenie postępowania wojewoda stwierdził , że „nie jest w stanie podjąć decyzji o wygaszeniu mandatu którejkolwiek z pań radnych”. – Mnie bardzo zależało na wyjaśnieniu tej sytuacji ze względu również na zainteresowanie mediów, opinii publicznej, mieszkańców. I żeby całe postępowanie było przeprowadzone bardzo rzetelnie, bardzo skrupulatnie – zapewniał w rozmowie z nami wojewoda.

    Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi


    Źródło: Jawny Lublin

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era